#1021 – bzdura goni bzdurę

Bzdura goni bzdurę. Sprzeczność celów, sprzeczność potrzeb, decyzji i komunikacji. To nie absurd. To normalność.

Konflikt interesów, waga jednostki i kiesa uprzywilejowanych to chleb dnia powszedniego. Krótka kołderka budżetu wyłazi na każdym kroku, w szczególności kiedy „winter is coming”. Aby dać komuś, innemu trzeba zabrać, albo co ładniej wygląda, namówić go by oddał coś z własnej woli. Poświęcił czas, uwagę, środki na wyższy cel. W imię dobra słabszych, natchnionych, błogosławionych czy potrzebujących. A im któś (sic) mniej robotny acz zdatny tym bardziej potrzebujący, a społeczeństwo (poprzez swoich przedstawicieli wybranych w drodze głosowania poprzez wszystkich uprawnionych) kreuje coraz więcej potrzeb i wspiera natchnionych do dalszego żerowania. A jak ktoś już pojawi się na żerowisku, to żeruje, bo co innego miałby tam robić? Nakłaniać by odwrócić dojną krowę ogonem do góry? Przecież strażnicy ładu zadbają o to by wywrotowiec doznał olśnienia i oświecenia, które może skończyć się w najlepszym przypadku ośmieszeniem, załamaniem nerwowym i zniesławieniem.

Zdziwienie tym większe, im dalej w to brniemy, ale brniemy dalej , mamy już błoto po pas, za chwilę już nie będzie odwrotu, ale z tyłu pchają nas tłumy, być może uda się nielicznym przejść po trupach suchą nogą i nie będą to Ci którzy walczą o dobro na pierwszej linii, bo oni, jak zwykle, spisani są na straty. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą w imię kilku słów, które straciły swą pierwotną wartość a są jedynie przykrywką do interesów.

#1020 – każdy dzień

Niezależnie czy chcesz osiągnąć coś wielkiego dla ludzkości czy „tylko” dla siebie, musisz pamiętać, że liczy się każdy dzień, każdy krok. Pomimo tego, że w oddali jest jakiś cel, musisz być tu i teraz i robić swoje. Wysoce prawdopodobne jest to, że na swojej drodze czasem się potkniesz, upadniesz, stracisz zapał, powinieneś jednak kontynuować swoje działania, jeśli to jest naprawdę ważne i gra warta świeczki. Ciesz się tym co jest, każdą chwilą, bo to twój osobisty sukces. Przypomnij sobie po co to robisz i dla kogo!

Często mówi się nam, że to my jesteśmy najważniejsi w naszym życiu i siebie mamy zadowolić w pierwszej kolejności. Jest to jak zwykle, prawda jedynie w jakiejś części. Czasem może się zdarzyć, że jednak dążymy do samodestrukcji i skupianie się jedynie na sobie traci sens. Wtedy pomyśl o tym dla kogo, oprócz siebie, to robisz. Po co to robisz i jak twój wysilek wpłynie na innych. Przecież świat poradzi sobie bez ciebie – to już ustaliliśmy, ale ważne jest to – co ty możesz wnieść do swojego najbliższego otoczenia. Możesz się poddać i zrezygnować, wewnętrzny głos może nawet to uzasadni, ale może to nie jest ten moment? Może trzeba zacisnąć zęby / pośladki (niepotrzebne skreślić) i działać w tym jednym dniu? Jutro będzie jutro. Już jutro dzisiaj będzie wczoraj, a ten dzień – dzień sukcesu, będzie twoją cegiełką do całości.

Oddychaj. Czerp energię wszechświata i pamiętaj, że nie od razu Kraków zbudowano! Wszechświat dąży do chaosu, a my w nim powinniśmy się odnaleźć i czuć jak ryba w wodzie.

#1019 – frustracja

Dziś dopadła mnie frustracja. Od jakiegoś, stosunkowo krótkiego czasu, próbuję wrócić do formy po komplikacjach zdrowotnych związanych z operacją. Co oczywiste, moja forma jest niezadowalająca i nie spełnia moich, chyba wygórowanych oczekiwań. Cofnąłem się w fizyczności jakieś 10 lat, co z jednej strony powinno cieszyć, bo takie postawienie sprawy powinno spowodować, że czuję się młodziej, ale fakt jest faktem – czuję się gorzej niż powinienem. Generalnie nie jest źle – na codzień mam kontakt z ludźmi, którzy ćwiczą i nie ma powodów do wstydu, tylko moje ego jest zdruzgotane i chciałoby być na znacznie wyższym poziomie. Tylko jak to się mówi: „to se ne wrati”. Nie ma co przeginać i ryzykować kolejnego epizodu z siatkówką…. Powoli, pomału, dla zdrowia, dla siebie i bliskich.

Wszystko jest jasne, wiem co mam robić, poukładać sobie w głowie trzeba te klocki i robić pomału to co można. Przecież co nagle, to po diable.

A dzisiaj kolejny piękny dzionek z niekończącym się remoncikiem.

Wszak oprócz ludzkiej głupoty i wszechświata, jest jeszcze nieograniczony remont, czyli tzw. Continous Improvement.

#1018 – nieporozumienie

Życie to jakieś nieporozumienie. Nie wiem czy wszędzie czy tylko w tym kraju?

Na każdym kroku zawiść ludzi i szukanie okazji do oszukania systemu.

Konieczne przykłady?

Idziesz do biedry, stoisz w kolejce, otworzą kolejną kasę, wszyscy lecą na łeb na szyję, nie zwrócą uwagi nawet na to, ze ktoś stał już dłużej.

Jedziesz sobie zgodnie z przepisami, to Cię wyprzedzają, nie zważając na ograniczenia, przepisy, zdrowy rozsądek czy cokolwiek innego…. A przecież większość z tych ograniczeń ma sens, przepisy mówiące o pierwszeństwie przejazdu, włączaniu się do ruchu, zmiany pasa, prawidłowej jazdy na suwak itp. to już wyższy poziom abstrakcji – cóż, szkoda gadać.

Nagminne niepłacenie podatków – fakt są duże, i tym większa frajda żeby oszukać system.

W wielu miejscach jesteśmy traktowani jak idioci – nie mówi się prawdy i tylko dej, dej i masz o tu troszkę, to będzie Ci lepiej, inni mają gorzej, a jak się nie podoba to fora ze dwora….

A już największym nieporozumieniem jest to, że kabarety nie muszą niczego zmieniać w scenariuszach, niczego wymyślać, wystarczy, że jeden do jednego odegrają to co mówią czołowi politycy i wszyscy się śmieją. Śmiech. Przez łzy.

#1017 – perspektywy

Każda historia może być ciekawa, wystarczy pokazać ją z odpowiedniego punktu widzenia i znaleźć właściwych odbiorców. Oczywiście wszystko zależy od odpowieniej narracji, skrócenia nudnych wątków i pozostawienia pewnych niedopowiedzeń, które wzbudzają wśród audytorium ciekawość i chęć poznania dalszego ciągu.

Historia twojego życia też jest zatem ciekawa, a ty jesteś jej bohaterem. Co więcej masz wpływ na scenariusz poprzez podejmowane decyzje i swoje nieustanne działania. Pytanie czy chcesz żyć w komedii, dramacie czy operze mydlanej? A może w filmie akcji lub miniserii wojennej?

Wiadomo, czasem jest źle, czasem jeszcze gorzej, ale są dni kiedy wychodzi słońce i chce się jeszcze więcej od życia!

Grunt to mieć obok siebie dobrą obsadę, zarówno w domu, jak i w pracy, bo przecież z koniem nie warto się kopać, chyba, że się jest w tym kopaniu lepszym kozakiem… Rób swoje, bądź szczęśliwy i nie oczekuj niemożliwego. To co jest realne, powinno w zupełności wystarczyć aby czerpać satysfakcję i mieć radochę z życia!

#1016 – chcesz to mieć…

Czasem czegoś chcesz, bardzo. I jesteś gotów zrobić wiele by to mieć.

I tu pojawia się kolejne pytanie filozoficzno praktyczne…. Czy warto?

Czasem pragnienie jest przeogromne, by cieszyć się czymś ulotnym, z racjonalnego punktu widzenia, szkodliwym, a niemożność zdobycia tej rzeczy tu i teraz powoduje frustrację, złość i irytację.

I jak w sobie zgasić to pragnienie? Jak je wyciszyć i ukoić swoją duszę?

Czasem trzeba odwrócić swoją uwagę, czasem, trzeba zastosować substytut, a czasem musisz zagryźć zęby i przeczekać. Nie ma, że jest lekko, nie ma że zawsze się uda, czasem się potkniesz i złamiesz, ale zawsze musisz być człowiekiem.

Kolejną rzeczą o jakiej musisz pamiętać to konsekwencje. Te natychmiastowe i te długoterminowe. Te pierwsze zazwyczaj są miłe i przyjemne, natomiast w dłuższym okresie czasu może okazać się, że gra nie jest warta nawet funta kłaków…. Tylko kto by o tym myślał tu i teraz, kiedy pokusa jest tak wielka, dostępna i kusząca.

#1015 – pokonać siebie…

Wiele się mówi o walce ze sobą, o pokonywaniu własnych słabości, pokonaniu siebie z wczoraj, z przeszłości.

W ogóle wszędzie mówi się o walce. Otaczają nas wojny, te dalekie, te bliskie. Te prawdziwe, te urojone, polityczne, rodzinne, biznesowe, korporacyjne i rynkowe. Jesteśmy wychowani w kontekście wojny, walki i pokonywania kogoś tam, a jeżeli nikogo dookoła nas nie ma, mamy pokonać siebie.

Skoro jednak mam walczyć do końca i tego wroga okrutnego mam zniszczyć, to koniec końców mam zniszczyć siebie. Coś mi tu śmierdzi ślepą uliczką. Pora zmienić narrację. Nie należy walczyć ze sobą. Należy się wspierać tak jak to tylko możliwe. Mówić językiem korzyści, nawet wtedy kiedy coś musisz porzucić, zostawić to za sobą. Nie wszystko to co nas otacza, to co robimy, jest nam niezbędne. Dobrze to wiemy, tylko w wielu przypadkach podejmujemy ciężką walkę by stać się lepszymi (w naszym mniemaniu, bądź mniemaniu innych, ważnych nam ludzi) Sęk w tym by mówić do siebie własnym językiem i dialektem, prezentując realne benefity. Porzuć negatywne stereotypy i skup się na tworzeniu nowych wartości, jakości, czegoś na czym ci naprawdę zależy.

Aby zmienić coś w sobie, musimy dostrzec światełko korzyści, my sami. Nikt nas z zewnątrz nie jest w stanie zmotywować wtedy, gdy brak nam wewnętrznej energii. Racjonalne argumenty są częstym nieporozumieniem i nie potrafią przechylić szali motywacji i chęci działania. Kara? Nagroda? Groźba? Prośba?

Pogadaj z kimś kto pali, czy nie zna jego skutków. Czy nie ma wśród znajomych, rodziny, kogoś kto zmarł na raka płuc.

Zapytaj alkoholika, czy sądzi, że nałóg dokądś go zaprowadzi poza szpitalem, cmentarzem i samotnością? Czy nie wie jakie są skutki delektowania się orzeźwiającymi i ogólnie dostępnymi trunkami?

Porozmawiaj z kimś, kto chciałby stać się „fit”, zdrowo odżywiać i porzucić złe nawyki żywieniowe – czy jest świadomy, czego mu potrzeba?

I tu dochodzimy do sedna – najpierw trzeba to wszystko zrozumieć i zaakceptować swoje słabości i brak pełnej kontroli. I dopiero stąd zaczyna się dalsza droga. Pod górkę, raz wolniej, raz szybciej, raz pod wiatr, a raz w miłym towarzystwie.

To twoja droga, twoje wybory i ty jesteś swoim kapitanem. Nikt inny. Nikt nie jest za ciebie odpowiedzialny i nie ma obowiązku ci pomagać.

Ale zobaczysz, że im szybciej zaczniesz sobie pomagać sam, to pomoc z zewnątrz pojawi się na każdym kroku.

#1014 – faceci

Jak to jest, że są wojny? Po co one są? Cóż odpowiedzi naukowych i innych jest zapewne więcej, ale moim nieprzemyślanym i nieuzasadnionym zdaniem, po prostu wynikają one z ewolucji. Najsłabsze jednostki (mężczyźni) są po prostu zbędni i muszą się wytłuc, tak by przetrwały najsilniejsze osobniki. Oczywiście ewolucja troszkę się omsknęła i wojny mogą przetrwać również osobnicy najtchórzliwsi bądź chorowici, ale skąd bidulka miała wiedzieć, że tak się ten gatunek rozwinie? W każdym razie, wojny mają unicestwić zbędny dla natury balast, bo przecież do przetrwania gatunku, wystarczyłoby o wiele mniej mężczyzn i ich liczba zbliżona do liczby kobiet jest zupełnie zbędna i stanowi jedynie zanieczyszczenie dla świata…. I co wy na to?

#1013 – wewnętrzny spokój

Jak odnaleźć wewnętrzny spokój? Tyle się dzieje wokół, na świecie, bliżej, w okolicy, wśród najbliższych. Dynamicznie zmieniające się okoliczności, zwroty akcji i intrygi, których nie powstydziłaby się wciągająca turecka telenowela. Pretensje, oczekiwania, walenie głową w mur w nieodpowiednim miejscu, kłody pod nogi oraz kij wsadzony w szprychy przy dużej prędkości.

Jedną z pokus jest mieć wywalone na to wszystko, ewentualnie być jak ślepy koń na Wielkiej Pardubickiej – nie widzieć przeszkód.

Niestety u mnie się to nie sprawdza i kiedy nic zupełnie nie robię, czuję się coraz gorzej psychicznie. Pozostaje podjąć niezbędne środki zaradcze, próbować negocjować to co negocjowalne, zmniejszyć wpływ tego co nieuniknione, a to co zostanie przyjąć z godnością na klatę. Nic nie trwa wiecznie i wcześniej czy później te gorsze czasy zamienią się w lepsze lub w jeszcze gorsze. Nie ma jednak co się nad tym za bardzo rozwodzić, bo generalnie nie jest źle, inni mają gorzej, a w przeszłości bywało jeszcze bardziej czarno.

Nie ma się co obrażać na innych za ich odczucia, należy im wybaczyć, a przede wszystkim należy wybaczyć sobie za popełnione błędy. Grunt to je dostrzec i odrzucić złość, która może się pojawiać. Wszak to pierwotne uczucie uderza najbardziej w tego kto je czuje, a nie obiekt tej złości. Pora odetchnąć i ponownie wstać z kolan. Będzie co będzie i będzie to najlepsze co może nas spotkać.

#1012 – nie czekaj

Nie czekaj na idealny moment. Teraz jest Twój czas. Działanie jest kwintesencją życia. Bez akcji nie ma reakcji. Bez reakcji nie ma kontynuacji i następstwa. Czytaj, rozwijaj się, słuchaj i oglądaj mądre treści, ale nie czekaj na jakiś niespodziewany lub co gorsza spodziewany znak. Działanie, obserwacja jego skutków i kolejne działanie, pomimo pojawiających się przeszkód to cecha tych, którzy są szczęśliwi. A ty przecież chcesz być szczęśliwy, prawda?