#1008- kolejna lekcja

Pisałem już o egzaminach, o konieczności znajomości zasad, kryteriów i satysfakcji zdania egzaminu.

Czasem zdarza się tak, że idziesz na egzamin i dostajesz informację zwrotną,  że jeszcze brakuje do osiągnięcia danego poziomu czy kwalifikacji na dany etap.

Pytanie czy jest to sprawiedliwe, czy jest to adekwatne do oczekiwań i praktycznego uzasdnienia egzaminu? Pytanie jak do egzaminu podchodzi zdający, jak postrzegany jest egzaminator? Jaka jest jego rola, funkcja i efekt edukacyjny samego egzaminu?

Moim zdaniem (i mam nadzieję nie tylko moim) egzamin powinien być najważniejszą lekcją przed osiągnięciem kolejnego etapu zdolności. Każdy z nas, ludzi popełnia błędy, a egzamin, poza tym, że je wykryje, powinien je korygować i wzmacniać poprawne zachowania, tak by przy egzaminie końcowym – stanowić jedynie potwierdzenie zdobytych umiejętności.

Do egzaminu – uczeń powinien podchodzić z taką pewnością, jak do każdego codziennego elementu życia, nie z nadzieją, że się przyślizgnie, a z pewnością, że każdy kolejny krok prowadzi do wejścia na kolejny stpień schodów życia.

Czasem zatem lekcja powinna być egzaminem, a egzamin lekcją, tak by minimalizować stres ucznia i podnosić jego pewność siebie. Nauczyciel i/lub egzaminator nie powinien wzbudzać negatywnych emocji a powodować i wywoływać te dobre uczucia euforii, endorfiny, serotoniny, dopaminy. Egzamin powinien być nagrodą, a nie karą….

Czy czujesz tę różnicę?

Czy jesteś w stanie pojąć czym pownien być końcowy egzamin?

Powinien być nagrodą za Twoją pracę, a nie szansą na oszukanie egzaminatora.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.