#994 – człowiek renesansu

Bycie człowiekiem renesansu może być ryzykowne. Z jednej strony zgłębianie tematów z różnych dziedzin i bycie osobnikiem wielodomenowym jest raz kuszące, a moim zdaniem niezbędne by zachować zdrowie psychiczne, radość życia oraz samospełnienie, Z drugiej zaś strony może powodować wrażenie, że jesteś dzieckiem z ADHD, super cudem świata lub po prostu świrem.

Należy jednak zachować stosowny umiar w dzieleniu się swoimi zdolnościami, zainteresowaniami oraz spostrzeżeniami z osobami postronnymi, a przede wszystkim we wszelkiego rodzaju dokumentach związanych z ubieganiem się o pracę. Pamiętać należy bowiem, jak słuszny jest cytat Piotra Wielkiego:

„Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego.“

Jeśli twoje kompetencje są zbyt szerokie i wybiegają poza obszar poszukiwań, może zdarzyć się, że kandydatura zostanie odrzucona ze względu np. na wrażenie twej fircykowatości, pobłażliwości, frywolności lub posiadania zbyt dużych kompetencji do stanowiska co może prowadzić do obaw o przyszłe roszczenia i kombinatorstwo z twojej strony. Interpretacja może być zróżnicowana, może być prawidłowa lub oszukana, zależnie od konkretnej sytuacji i czynników.

Lepsze jest często wrogiem dobrego. Czyniąc coś dobrze, czyń to jak należy. Zbyt wiele informacji prowadzić może do powstania chaosu lub wrażenia jego rychłego pojawienia się. Im więcej masz wiedzy i doświadczenia tym bardziej musisz skupić się nad odpowiednim wyborem narzędzi, metod i sposobów osiągania celów przy jak najniższym nakładzie pracy.

Prezentuj zawsze zrównoważony i ergonomiczny Frontend, osiągając maksymalne dobre wrażenia swoich odbiorców / klientów / partnerów biznesowych… Pamiętaj kto jest sprajt a kto pragnienie i pamiętaj kto ma myśleć kim jest, bo nie zawsze złoto co się świeci.

#993 – złoto

Czasem więcej nie znaczy lepiej. Ba czasem brak jest najlepszym co może się przydarzyć.

Czasem chcesz dobrze, coś chcesz poprawić i wsadzisz kij w mrowisko, otworzysz puszkę pandory, albo zaburzysz mikroklimat zamkniętego środowiska.

Dlatego warto przypominać sobie co jakiś czas kluczowe złote myśli:

Działa? Nie dotykaj.

Prowizorka jest czasem najbardziej skutecznym rozwiązaniem.

Masz ochotę otworzyć usta? Nabierz w nie wody, wszak milczenie jest złotem.

Słowo pisane jest czasem trudne do zinterpretowania, bo zawiera nośnik emocji odbiorcy, który może zupełnie zmienić intencje nadawcy.

I nie przejmuj się za bardzo, wszak zdarzają się rzeczy, które nie śniły się filozofom, a niezaprzeczalnie ich istnienie jest faktem.

#992 – ping pong

Jaki sens ma przerzucanie celuloidowej piłeczki przez co najmniej dwoje ludzi przy pomocy deseczek nad dedykowanym stołem przedzielonym siateczką?

Podobny do rzucania oskarżeniami pomiędzy ludźmi, narodami, „religiowiercami” i innymi podgrupami społecznymi. W zasadzie żaden. Ale, bo zawsze jest jakieś ale – sens tego polega na tym, że poza uwikłaniem odpowiednich grup społecznych w działania, wymagane jest usystematyzowanie ich działań, wprowadzenie reguł i zasad – co wolno, czego nie wolno, kto, kiedy i jak przydziela punkty – jaki jest rozmiar stołu i piłeczki, jakie mają być rakietki, ile razy piłeczka może się odbić itp. itd.

Dalej wchodzą już producenci stołów, rakietek, piłeczek. Tuż za nimi sztab trenerów, psychologów, producentów koszulek, szortów i butów. Doradcy, szkoleniowcy, bukmacherzy, kibice i związek! Związki Tenisa Stołowego, by zarządzić tym pięknym sportem i wyszkolić kadrę na poziomie światowym.

I widzimy, że coś co miało na względzie zabawę i radość przerodziło się jak wiele rzeczy na świecie w coś wielkiego, skomplikowanego i generującego przychody oraz wymagania dla amatorów i zawodników tego sportu.

Najśmieszniejsze jest to, że pisząc ten wpis nie wiedziałem, że tenis stołowy i ping-pong to dwie różne sprawy. Jak więc widać – będąc laikiem i ignorantem, również czegoś się można dowiedzieć.

I ciekawostka w Japonii tenis stołowy to Takkyu a w Chinach Ping Pang Qiu.