#2013 – wytrzymałość

Pamiętacie zapewne tę historię ze szczurami? Badano ile mogą pływać bez przerwy i po około 15 minutach tonęły. Jednak jeśli je wyjąć tuż przed tym czasem, osuszyć , dać odpocząć i znowu wrzucić do wody – mając nadzieję, że się to kiedyś skończy, pływały jeszcze kilkadziesiąt GODZIN!!!

I z nami jest tak samo – wykorzystujemy ten schemat na sobie i innych – wierzymy, że kiedyś, niedługo, będzie lepiej i spokojniej. Nawet dwudniowa przerwa po pęiciu dniach pracy tak działa. Krótki oddech i nadzieja, że przy kolejnym sprincie będzie czas na odpoczynek. I że będzie lżej, lepiej, fajniej i w ogóle do przodu!

To nadzieja, że damy radę znieść wszystko co dla nas świat przygotował, a ktoś nad tym panuje i wie co robi byśmy mogli dać z siebie wszystko i być najlepszą wersją siebie każdego kolejnego dnia. A potem czeka nas nagroda, którą ciężko sobie wyobrazić – tak będzie wspaniała i ogromna!

Serio?

No nic to – trzeba wziąć się za siebie i nieść swój bagaż, ciągnąc go nieraz na sankach przez piaski życiowej Sahary… Chyba, że …. Może ten cały bagaż nie jest Ci wcale potrzebny? Może wytarczy auto z alufelgami i portfel wypchany dolarmi? A może jeszcze coś innego o czym nigdy wcześniej nie myślałeś? Nie brałeś tego pod uwagę bo nie mieściło się w twoich horyzontach?

Tak – jest świat poza tym co ci się wydaje. Są odczucia i możliwości, trzeba jednak po nie sięgnąć, podjąć ryzyko i zapłacić za bilet – często w jedną stronę.

#2012 – skupienie

Walczę ze skupieniem. Na określeniu celów i priorytetów.

Wiele rzeczy jest ważnych, liczba wymiarów w macierzy z każdym, niemal, dniem, rośnie i bardzo trudno określić kolejność działań, gdyż wiele źcieżek ma podobną ważność. Coś jakby porównywać dostępność usług na poziomie 99,997% i 99,998%. Jak zdejmiemy skalę to porównujemy 7 do 8 i widać co ważniejsze, ale w gruncie rzeczy różnice są minimalne.

Kolejną sprawą, którą rozważyć trzeba to czy w tym zwężającym się tunelu jest gdzieś wyjście lub chociaż miejsce w którym można zawrócić? I czy w latarce nie skończy się bateria? Nawet nie chę myśleć co czują grotołazi, którzy mają takie rozkminy na fizycznym polu – ja bym tego nie przeżył, ale najpierw wpadł w panikę i narobił w gacie.

Zatem – oddychanie pudełkowe (box breath) -> wdech (3 s) – wstrzymaj (3 s) – wydech (3 s) – wstrzymaj (3 s) – powtórz. I tak kilka minut. Obserwuj myśli, nie odganiaj ich, przyjrzyj im się, nie analizuj, obserwuj, poczuj. Poczuj spokój.

Weź się za robotę. Czy chcesz czy nie – życie mija….

#2011– Zawody 2026 – week_11

Jest coraz lepiej. Spaceruję każdego dnia po kilka kilometrów.

Noga daje o sobie znać, nie to że nie boli, niestety. O bieganiu czy skakamiu na razie jeszcze nie myślę, staram się biernie zwiększać zakres ruchu w stawie skokowym. Mogę stawać na palcach, kiedy mam obciążone obie stopy. Minął piąty tydzień od złamania. Chłopaki i dziewczyny szykują się do Mistrzostw Polski, a ja uczę się chodzić i się tym jaram, w dodatku – dobre 🙂

#2010 – semantyka

Bardzo ważne jest to jakich słów używamy na co dzień i od święta.

Czy to co złe pokazujemy jako dobre, a to co ciemnobure jako jasnobeżowe? Czy poza słowami nasze gesty i mimika mówią o czymś innym, na przykład o czym szumią wierzby?

Dezinformacja, manipulacja, półprawdy i białe kłamstwa a także złudzenia optyczne, pomiary odcinkowe i odwracanie uwagi. Kolejna wiosna przed nami, kolejna iteracja koła, tyle, że nie – Fortuny, a tego służącego do łamania kości.

Całe szczęście, że można czuć się jak ryba w wodzie – wystarczy tylko wykorzystać wrodzone funkcje kameleona i pamiętać jaki jest cel do zdobycia.

Ale, na końcu, warto pamiętać kto jest po drugiej stronie smyczy, na której końcu jesteś i czy przypadkiem nie masz założonej obroży elektrycznej…

A jeśli to prawda, to pozostają jesszcze dwa aspekty – kto ma do tej obroży piloty i na jaką moc jest ustawiony impuls 😉 Pamiętaj tylko wtedy by wracać do Pana na zawołanie, to pewnie dostaniesz smaczka na pocieszenie.

Morda do góry i powodzenia!

#2009 – goryczy czas – wałówkę czas zacząć

Dobra. Nie ma co się użalać. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą.

Jeśli wejdziesz między wrony, musisz gadać lepiej niż ony. Bo jak nie umiesz się sprzedać, to cię nikt nie kupi. Czyli niewolnictwo i pańszczyzna wspięły się na level master (ze słowiańsko polskiego – poziom mistrza, jakby ktoś nie wiedział). Masz się zareklamować, sprzedać a pieniążek oddać do kasy. Trochę sobie zostaw, na drobne upominki nagrody – prąd, gaz i miskę kaszy wraz z umilaczami w postaci dostępu do ekranów i słuchowisk.

Albo tak, albo tak. Jest potrzeba – jest wyzwanie – jest praca, wynik i zapłata.

Jeśli się z tym nie zgadzasz, jest to poza zakresem twoich wartości lub sprzeczne z nimi – to co więcej możesz zrobić? Zrezygnuj albo zmnień ten stan.

Często może skończyć się to ukręceniem wału napędowego przenoszącego zbyt wielkie naprężenia. Zatem nie bądź jedynym wałem w okolicy. Poszukaj towarzystwa – zostań najsłodszym w ekipie! Albo znajdź wała, który cię w tym zadaniu zastąpi – jak się ukręci – powiesz: ” A nie mówiłem?”

A jak mu się uda, to go poprzesz jako najlepszy przyjaciel wspierający zmianę.

Wał wałowi nie podskoczy.

#2008– Zawody 2026 – week_10

Kolejny tydzień minął.

Jest coraz lepiej, chodzę codziennie i spaceruję.

Czasu niby powinno być wicej na wszystko, a jednak tak się nie dzieje.

Jedyne na co można narzekać to POTĘŻNY ból w lędźwiach, kilka dni mnie trzymało, weekend praktycznie cały przespałem.

Ale na szczęście dzięki zabiegom mojej żony oraz próbom rozciągnięcia i relaksacji – temat jest póki co zażegnany.

Ten rok jest coraz lepszy, a tak niewinnie się rozpoczął …

#2006 – zmiany

Jak jednocześnie zmieniać i nie zmieniać?

To nie jest trywialne pytanie. Podobnie jak dostać się na metę nie ruszając ze startu – jest to możliwe jedynie w specyficznych okolicznościach. Innym przykładem zmiany bez pozornej zmiany jest obrót o 360 stopni. Niby nic się nie zmienia, ale możemy dostrzec to co do tej pory nam gdzieś umykało, było gdzieś obok lub za nami, a my, skupieni na tym co z przodu, nie widzieliśmy innych wyjść z sytuacji.

I ostatni przypadek jaki dzisiaj rozpatrzymy to zmiana wewnętrzna bez zmiany obserwowanej z zewnątrz. To metamorfoza i transformacja bez widocznych objawów i mogąca wprowadzić naszych współistniejących towarszyszy i wrogów w zdumienie i zaskoczenie, gdy zaczniemy zachowywać się inaczej niż było to przewidywane, bez wcześniejszych znaków na niebie i ziemi.

Jak widać i czuć przez skórę, zmiana bez zmiany jest możliwa przy zachowaniu pewnych założeń lub przy niezauważeniu kluczowych znamion zmiany – objawy mogą być nieznaczne lub niespecyficzne albo zachodzić w bardzo powolny sposób.

Bądźmy zatem czujni i otwarci na nowości oraz niestandardowe podejścia do życia. Wszak nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy…. A zmarnowane szanse będą nas niepotrzebnie nęcić w przyszłości.

#2005 – krok w bok

Zawsze gdzieś lecimy. Do przodu, w dół, gdzieś tam. Szybko, coraz szybciej, byle do pierwszego, byle do wiosny, byle do wakacji, byle do emerytury.

A chuj tam, zaraz zleci i zostanie tylko wybór trumny albo urny – ale to już i tak zadecydują ci, na których to spadnie. Chyba, że jesteś chorym pojebem i zaplanujesz to sobie za życia.

Ale ale, dokąd tak lecimy i po co?

Ciągle dążymy do doskonałości. Porównujemy się z innymi, później odkrywamy, że to bez sensu i porównujemy się ze sobą z wczoraj, sprzed tygodnia, sprzed roku i to ma sens, dopóki nie osiągniesz tego punktu, że jak nie jest bardzo gorzej, to już jest nawet jakby lepiej.

Co wtedy zrobić? Zacząć być zgorzkniałym dziadem lub babą? Jojczyć, że kiedyś to było lepiej? Że dyskryminują cię ze względu na wiek? A może dać się namówić na jakąś fajną wiarę i za parę złotówek załatwić sobie obietnicę życia w przyszłym świecie, Amen.

Wystarczy może tego srania w banię i pora na zrozumienie czym jesteśmy i gdzie się znajdujemy. Pora pomyśleć o tym co my tu wspólnie robimy i dlaczego najbardziej na świecie nienawidzimy przedstawicieli własnego gatunku?

Tak, co prawda tych złych, ze wschodu, z zachodu, tych obok, co mają inne poglądy. Młodszych, starszych, innych. Po prostu tamtych.

Tacy sami jak my też nas wkurzają, bo stanowią dla nas konkurencję i odbierają nam to co najlepsze dla nas. I zajmują miejsce na parkingach i w kolejce w markecie, czy dyskoncie raczej.

Szukam sensu życia od „pińćdziesięciu” lat i nie znam go tak naprawdę, bo to co próbują mi wcisnąć od małego, jakoś do mnie nie przemawia. Bóg, honor, ojczyzna, reprodukcja, kumulacja, saturacja, eutanazja, sława i władza oraz strach i pokora. Wdzięczność, szacunek, praca. I wóda. musi być wóda, albo coś innego co pozwoli zapomnieć, a później przypominać sobie jak dobrze, że tego nie pamiętasz.

Owszem, muszę się dostosować do norm społecznych i prawa oraz własnego sumienia, ale najbardziej wkurza mnie to, że ci co tak te i inne normy wciskają na lewo i prawo, sami mają je w dupie.

Zakłamanie, obłuda, kit i karton wyłażący zewsząd nie pomaga odnaleźć się w tym galimatiasie.

Majndfulnes, łork lajf balans, fitnes, diety i kalkulator kalorii – to jest sztuka balansu i awansu by w slalomie obowiązków znaleźć czas na chwilę wytchnienia.

Pora iść wytaplać się w błocie i mieć frajdę z kontaktu z naturą.

Jak nie masz na to zasobów zawsze można uskutecznić drzemkę.

Drzemka jest dobra na wszystko.