Ciekawe jak często się w życiu zawieszamy. Chodzi o takie zawieszenie, porównywalne z zawieszeniem się aplikacji czy systemu opercyjnego w kompie czy telefonie. Rozumiem śpiączkę, ale może to dotyczy również zmęczeia, znużenia i snu? Może w casie snu uruchamiane są procesy „watchdogów” i profilatyczne restarty i resety procesów, które by się zawiesiły i mogły spowodować załamanie się całego systemu? Wiele na to wskazuje biorąc pod uwagę testy, które miałem okazję przeprowadzić na sobie przy okazji marszobiegów długodystansowych na odcinkach powyżej 100km (maks. 170km). Podczas pierwszej nocy bez snu, w czasie umiarkowanego do intensywnego wysiłku fizycznego (i psychicznego też, bo nie możesz się przewrócić), zacczynają dziać się z umysłem dziwne rzeczy. Sytuacja, w moim przypadku, nasilała się jeszcze bardziej w drugiej nocy bez snu, będąc prawie cały czas w ciągłym ruchu i z pełnym skupieniem na zadaniu.
Gonitwa myśli – nie możesz zapanować nad tym co przebiega w twojej głowie. Myśli z dupy, tak, nawet wiesz, że są z dupy i nie możesz nic z tym zrobić.
Ograniczanie możliwości logicznego myślenia, o mnożeniu, dzieleniu i arytmetyce nawet nie wspominając.
Halucynacje i omany wzrokowe i wrażenie bytów, których nie ma. Widziałem postacie w nocy, które okazywały się gałęziami, liśćmi. Widziałem w lesie budynki, które były skałami. Czułem obecność dodatkowych osób, które były obok, a których fizycznie nie było z nami.
Doprowadziłem się wtedy do takiego stanu, że zasypiałem w marszu i traciłem kontakt z rzeczywistością na krótkie chwile. Podobnie dzieje się kiedy zbyt długo prowadzisz auto, co jest jeszcze niebezpieczniejsze, bo tam siedzisz i nie zdajesz sobie z tego do końca sprawy. Miałem wrażenie, że pewne części mózgu były odłączane, a w ich miejsce były podstawiane dane z innych źródeł.
Ciekawe doświadczenia, fajnie powspominać, ale raczej nie chciałbym ich musieć powtarzać. Dotykając takich obszarów świadomości i podświadomości oraz zbliżając się do granic możliwości swojego ciała i umysłu otwieramy drzwi z których bije zbyt duże ciepło lub zimno, w zależności od sytuacji.
Kiedy długo patrzysz w nicość nicość zaczyna patrzeć w ciebie – jak w wolnym tłumaczeniu napisał F. Nietzsche. Cos w tym jest… A może właśnie tego nie ma?
