Cokolwiek by się nie działo, wszystko zaczyna sie kończy w tym samym miejscu. W Tobie.
Jeśli Ty czegoś chcesz, tak naprawdę, to znajdziesz sposób żeby tego dokonać. I będziesz dążyć dotego tak bardzo, że albo to zrobisz i zakończy się to tak jak to sobie wymarzyłeś, albo zginiesz marnie na tej drodze do marzenia. Podobnie z sytuacją odwrotną. Jeśli czegoś tak od serca nie chcesz, to nic nie jest w stanie Cię do tego zmusić. Prędzej zginiesz, niż się na to zgodzisz.
W obu sytuacjach oczywiście jest pewien haczyk. Pytanie i odpowiedź, które nie zawsze są jedn0znaczne, proste, oczywiste i niezmienne w czasie.
Jaką cenę trzeba zapłacić? I kto jest sponsorem tego projektu?
To, że czegoś chcesz i do tego dążysz to jedno. To co Ty uzyskasz to drugie. Co dostaną Twoi bliscy to trzecie. A kto poniesie konsekwencje tego uporu, pracy i całokształtu?
Kolejny aspekt, który trzeba wziąć pod uwagę, to, to, czy na pewno zdajesz sobie sprawę czego chcesz i jak w rzeczywistości wygląda świat z Tobą w docelowym miejscu. Czy będzie tam jeszcze miejsce, przestrzeń i czas na inne osoby, z którymi chciałbyś dzielić tę sytuację? Czy oni też chcą być częścią Twojej nowej rzeczywistości? Czy jest to część ich marzeń?
Pierwsze co się nasuwa w tym momencie to – KOMPROMIS. Uważaj. Kompromis nie jest dobry zawsze. Kompromis polega na tym że oddajesz część siebie kosztem czegoś innego. I to jest niby znana i zrozumiała jego część. Tylko często godzimy się oddać coś czego nie chcemy oddać i napięta sytuacja powróci kiedyś, niedługo, może później, może świat się zmieni do tego czasu, może nie dożyjemy, może ruskie pierogi zaatakują sąsiadów na wschodzie, może nas.
Przeczekać? Przetrwać? Oddać marzenia?
Czy koniecznie trzeba czekać? Czy później będzie odpowiedni moment? Czy jeszcze będziesz mieć siłę na cieszenie się marzeniem? A może już to nie będzie to na co czekałeś? Wszak koła zębate czasu kręcą się tylko w jedną stronę i ta konstelacja gwiazd, cząstek i czasu już się nie powtórzy, choćby skały srały.
Skacząc nad przepaścią musisz mieć odpoweidnią prędkość wylotową. Jeśli jeszcze jej nie osiągnąłeś i nie masz motywacji, nie porywaj się z motyką na słońce. Wszystko zaczyna się w Tobie, zatem odpowiedz sobie na pytanie: jak bardzo chcesz? I jeśli chcesz, to musisz się na tym skupić tu i teraz. Jeśli masz złamaną nogę, to raczej nie wygrasz żadnego biegu. Może go ukończysz, ale raczej go nie zwyciężysz….
Wróćmy więc do poczśtku, po 360 stopniowym obrocie: Czego chcesz? Czego nie chcesz? Skup się i działaj. Czasem trzeba zapie$%^alać.
