#1026 – kolejna iteracja

Kolejne okrążenie Ziemi wokół Słońca, kolejna padaka. Wszystko jakby już było, a jednak jest inaczej i rzeczywistość się zmienia. Czytam wpisy sprzed kilku lat i chętnie bym rzucał numerami, podobnie jak w wariatkowie opowiadają sobie dowcipy. Grunt żeby poza suchym numerem użyć go z uczuciem i odpowiednio zinterpretować stan psychofizyczny oraz konfigurację konstelacji otoczenia.

Jest kolejny plan, jest powakacyjna kontynuacja projektów, jest światełko w tunelu i wszystko pomału się układa. Najtrudniejsza w życiu jest akceptacja stanu obecnego oraz cierpliwość w obserwacji postępów.

Co nagle to po diable. Nie od razu Kraków zbudowano. Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

Bacznie obserwuj małe zmiany, ciesz się z nich należycie i celebruj to co przynosi każdy dzień. Dobrą kawę, spacer, kolejny trening, dzień w pracy, odpoczynek, przeczytane wersy z książki, czy kilkugodzinny wypad za miasto.

Kolejna iteracja życia jest nagrodą, wszak nadejdzie taka, która będzie ostatnią. Wielu osób, z którymi spędzaliśmy czas w zeszłym roku, już po prostu nie ma, inni wyjechali gdzieś daleko, wszystko jest takie samo a jednak zupełne inne.

Popatrz na to z boku, popatrz świeżym okiem. To, że coś jest jakie jest, nie oznacza, że ma być takie zawsze, można coś z tym zrobić, a przy niewielkich nawet zmianach może to nabrać nowego znaczenia.

#1025 – ale fajnie

Nie wiem czy wam też jest fajnie.

A mi jest. I dobrze mi z tym.

Nie mam wszystkiego co jest na świecie. Nie mam wielu rzeczy materialnych, o których można marzyć. Nie mam takiego zdrowia jakie bym chciał mieć. Żyję w kraju z dykty (ale są gorsze …).

Nie zrealizowałem jeszcze wielu moich planów zawodowych i prywatnych.

Mam niekończący się remont i masę mniej czy bardziej sensownych projektów.

Ale w sumie – jest bardzo fajnie być tu i teraz, z kochaną osobą u boku.

Spokój, ekscytacja i melancholia – trójkąt odczuć powiększa się nieustannie i jest coraz lepiej.

Jedyne czego nie mam to nerwa. I dobrze mi z tym niesamowicie.

#1024 – sens

W sumie chyba nie warto szukać jakiegoś głębszego sensu istnienia. Skąd ten pogląd? Ano stąd, że chciałoby się żeby było jak najlepiej na tym świecie, chcialoby się efektywnie realizować zadania w pracy, sprostać wszelakim oczekiwaniom i mieć z tego frajdę, poczucie samorealizacji, samoaktualizacji i długotrwałego pożytku.

Ale prawda (jedna z wielu) może być przecież inna. Ile w sumie ludzi żyło na świecie? Ilu z nich miało takie zagwozdki? Czy byli głupsi od Ciebie? Byli mądrzejsi? Mieli łatwiej czy trudniej? O większości z nich, ba prawie o wszystkich wiemy nic lub prawie nic. Nawet o kluczowych postaciach historycznych wiemy tylo co chcą nam wcisnąć historycy, fanatycy i inni tycy, popierając swoje wywody wypowiedziami nie wiadomo czy istniejacych świadków dawnych czasów, a właściwie słowami wtłoczonymi tym postaciom przez obecnych ekspertów – interpreterów i tłumaczy. Jakie to ma tak naprawdę znaczenie? Wcześniej czy później ludzkość i tak zniszczy ten świat, który znamy. Historia toczy się kołem – wystarczy spojrzeć na kolonizację Ameryk, ekploatację Czarnego Lądu czy inne spotkania z tubylczymi dzikimi plemionami. Wszak tego dokonali praworządni chcrześcijanie, w imię rozwoju kultury zachodu.

Cokolwiek się nie stanie, dokądkolwiek nie zawędrujemy w odległe rejony kosmosu (już po zaoraniu Matki Ziemi), to i tak będziemy ósmym jeźdźcem apokalipsy.

Zatem, nie pora na zwady, spory i zamartwianie się nad swoją życiową misją – trzeba robic swoje, kochać się tu i teraz, cieszyć z każdej możliwości odkrywania siebie i innych. Przygoda nie nadejdzie, ona trwa!

#1023 – normalność

Czy normalność jest fajna? Każdy chce być trochę normalny, ale korci go żeby się z tłumu wyróżnić. Z drugiej strony czy taki wyróżniający się element nie jest traktowany jak pryszcz? Już starodawne japońskie przysłowie mówi:

Deru kugi-wa utareru

Gwóźdź, który odstaje zostanie wbity.

Wszystko ma swoje zalety i wady, zatem kiedy porównujesz się do innych ryzykujesz potrójnie – raz, że będziesz traktowany jak szara masa, dwa – będziesz ten gorszy i jeszcze bardziej szary, a może nawet i brązowy, trzy – będziesz tym, który się wywyższa i narzuca innym co mają myśleć i robić. Każdy z tych wariantów można traktować w negatywny i pozytywny sposób, tym bardziej jeśli będziemy patrzeć tylko pod jednym kątem, bez zmiany padającego oświetlenia i filtrów.

Co o tym jeszcze można myśleć? Ano tyle, że zawsze komuś będzie z tym źle, niezależnie od tego co i jak będziesz chciał zrobić. A nawet jak będzie dobrze, to ktoś będzie uważał, że można to zrobić lepiej. I to niewątpliwie, ze szczególnego punktu widzenia, może być prawda, tylko jakie to może mieć znaczenie? Wszystko ma jakiś koszt, cenę i narzut niewidzialnych, początkowo, opakowań. Zatem nie przejmuj się tym zbyt bardzo – rób swoje i daj się ponieść przygodzie życia! Możesz ciułać przez całe życie a i tak przyjdzie chwila, że stracisz wszystko – pytanie czy będzie to w chwili śmierci czy wcześniej. Pamiętać należy, że najważniejsi są ludzie i tej wiedzy nie można stracić w żadnym przypadku. Reszta to tylko dodatek i nie ma co się ty zbytnio przejmować.

#1022 – zachować skupienie

Oczywista oczywistość, podobnie jak balans, we wszystkim należy zachować skupienie i nie dać się zwieść na manowce. Wokół czyha wiele pokus, a większość z nich prowadzi do wyciągnięcia od nas energii w każdej możliwej formie – czy to naszego czasu, pieniędzy, uwagi, polecania, udostępniania i temu podobnych. Niestety za większością z nich nic dobrego nie stoi (patrząc np. na TykTóka, czy MeteBuka), a za niektórymi kryje się jedynie dezinformacja i chęć wyłudzenia danych i kasy. Jednak gdzieś tam, w odmętach i mieliznach Internetu kryją się perełki dobrej wiedzy i przydatnych informacji, do której dosyć łatwo dotrzeć, lecz podobnie jak z czytaniem książek – coraz trudniej się na tym skupić i uniknąć pokusy oderwania się od często bardziej nudnej formy przekazywania wiedzy niż, krótkie, głupawe, czy wręcz niebezpieczne treści.

Bądź czujny i kontroluj na co mitrężysz czas. Tak – do Ciebie mówię – autorze tego wpisu 🙂

I do was też – Drodzy Czytelnicy!

#1021 – bzdura goni bzdurę

Bzdura goni bzdurę. Sprzeczność celów, sprzeczność potrzeb, decyzji i komunikacji. To nie absurd. To normalność.

Konflikt interesów, waga jednostki i kiesa uprzywilejowanych to chleb dnia powszedniego. Krótka kołderka budżetu wyłazi na każdym kroku, w szczególności kiedy „winter is coming”. Aby dać komuś, innemu trzeba zabrać, albo co ładniej wygląda, namówić go by oddał coś z własnej woli. Poświęcił czas, uwagę, środki na wyższy cel. W imię dobra słabszych, natchnionych, błogosławionych czy potrzebujących. A im któś (sic) mniej robotny acz zdatny tym bardziej potrzebujący, a społeczeństwo (poprzez swoich przedstawicieli wybranych w drodze głosowania poprzez wszystkich uprawnionych) kreuje coraz więcej potrzeb i wspiera natchnionych do dalszego żerowania. A jak ktoś już pojawi się na żerowisku, to żeruje, bo co innego miałby tam robić? Nakłaniać by odwrócić dojną krowę ogonem do góry? Przecież strażnicy ładu zadbają o to by wywrotowiec doznał olśnienia i oświecenia, które może skończyć się w najlepszym przypadku ośmieszeniem, załamaniem nerwowym i zniesławieniem.

Zdziwienie tym większe, im dalej w to brniemy, ale brniemy dalej , mamy już błoto po pas, za chwilę już nie będzie odwrotu, ale z tyłu pchają nas tłumy, być może uda się nielicznym przejść po trupach suchą nogą i nie będą to Ci którzy walczą o dobro na pierwszej linii, bo oni, jak zwykle, spisani są na straty. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą w imię kilku słów, które straciły swą pierwotną wartość a są jedynie przykrywką do interesów.

#1020 – każdy dzień

Niezależnie czy chcesz osiągnąć coś wielkiego dla ludzkości czy „tylko” dla siebie, musisz pamiętać, że liczy się każdy dzień, każdy krok. Pomimo tego, że w oddali jest jakiś cel, musisz być tu i teraz i robić swoje. Wysoce prawdopodobne jest to, że na swojej drodze czasem się potkniesz, upadniesz, stracisz zapał, powinieneś jednak kontynuować swoje działania, jeśli to jest naprawdę ważne i gra warta świeczki. Ciesz się tym co jest, każdą chwilą, bo to twój osobisty sukces. Przypomnij sobie po co to robisz i dla kogo!

Często mówi się nam, że to my jesteśmy najważniejsi w naszym życiu i siebie mamy zadowolić w pierwszej kolejności. Jest to jak zwykle, prawda jedynie w jakiejś części. Czasem może się zdarzyć, że jednak dążymy do samodestrukcji i skupianie się jedynie na sobie traci sens. Wtedy pomyśl o tym dla kogo, oprócz siebie, to robisz. Po co to robisz i jak twój wysilek wpłynie na innych. Przecież świat poradzi sobie bez ciebie – to już ustaliliśmy, ale ważne jest to – co ty możesz wnieść do swojego najbliższego otoczenia. Możesz się poddać i zrezygnować, wewnętrzny głos może nawet to uzasadni, ale może to nie jest ten moment? Może trzeba zacisnąć zęby / pośladki (niepotrzebne skreślić) i działać w tym jednym dniu? Jutro będzie jutro. Już jutro dzisiaj będzie wczoraj, a ten dzień – dzień sukcesu, będzie twoją cegiełką do całości.

Oddychaj. Czerp energię wszechświata i pamiętaj, że nie od razu Kraków zbudowano! Wszechświat dąży do chaosu, a my w nim powinniśmy się odnaleźć i czuć jak ryba w wodzie.

#1019 – frustracja

Dziś dopadła mnie frustracja. Od jakiegoś, stosunkowo krótkiego czasu, próbuję wrócić do formy po komplikacjach zdrowotnych związanych z operacją. Co oczywiste, moja forma jest niezadowalająca i nie spełnia moich, chyba wygórowanych oczekiwań. Cofnąłem się w fizyczności jakieś 10 lat, co z jednej strony powinno cieszyć, bo takie postawienie sprawy powinno spowodować, że czuję się młodziej, ale fakt jest faktem – czuję się gorzej niż powinienem. Generalnie nie jest źle – na codzień mam kontakt z ludźmi, którzy ćwiczą i nie ma powodów do wstydu, tylko moje ego jest zdruzgotane i chciałoby być na znacznie wyższym poziomie. Tylko jak to się mówi: „to se ne wrati”. Nie ma co przeginać i ryzykować kolejnego epizodu z siatkówką…. Powoli, pomału, dla zdrowia, dla siebie i bliskich.

Wszystko jest jasne, wiem co mam robić, poukładać sobie w głowie trzeba te klocki i robić pomału to co można. Przecież co nagle, to po diable.

A dzisiaj kolejny piękny dzionek z niekończącym się remoncikiem.

Wszak oprócz ludzkiej głupoty i wszechświata, jest jeszcze nieograniczony remont, czyli tzw. Continous Improvement.

#1018 – nieporozumienie

Życie to jakieś nieporozumienie. Nie wiem czy wszędzie czy tylko w tym kraju?

Na każdym kroku zawiść ludzi i szukanie okazji do oszukania systemu.

Konieczne przykłady?

Idziesz do biedry, stoisz w kolejce, otworzą kolejną kasę, wszyscy lecą na łeb na szyję, nie zwrócą uwagi nawet na to, ze ktoś stał już dłużej.

Jedziesz sobie zgodnie z przepisami, to Cię wyprzedzają, nie zważając na ograniczenia, przepisy, zdrowy rozsądek czy cokolwiek innego…. A przecież większość z tych ograniczeń ma sens, przepisy mówiące o pierwszeństwie przejazdu, włączaniu się do ruchu, zmiany pasa, prawidłowej jazdy na suwak itp. to już wyższy poziom abstrakcji – cóż, szkoda gadać.

Nagminne niepłacenie podatków – fakt są duże, i tym większa frajda żeby oszukać system.

W wielu miejscach jesteśmy traktowani jak idioci – nie mówi się prawdy i tylko dej, dej i masz o tu troszkę, to będzie Ci lepiej, inni mają gorzej, a jak się nie podoba to fora ze dwora….

A już największym nieporozumieniem jest to, że kabarety nie muszą niczego zmieniać w scenariuszach, niczego wymyślać, wystarczy, że jeden do jednego odegrają to co mówią czołowi politycy i wszyscy się śmieją. Śmiech. Przez łzy.

#1017 – perspektywy

Każda historia może być ciekawa, wystarczy pokazać ją z odpowiedniego punktu widzenia i znaleźć właściwych odbiorców. Oczywiście wszystko zależy od odpowieniej narracji, skrócenia nudnych wątków i pozostawienia pewnych niedopowiedzeń, które wzbudzają wśród audytorium ciekawość i chęć poznania dalszego ciągu.

Historia twojego życia też jest zatem ciekawa, a ty jesteś jej bohaterem. Co więcej masz wpływ na scenariusz poprzez podejmowane decyzje i swoje nieustanne działania. Pytanie czy chcesz żyć w komedii, dramacie czy operze mydlanej? A może w filmie akcji lub miniserii wojennej?

Wiadomo, czasem jest źle, czasem jeszcze gorzej, ale są dni kiedy wychodzi słońce i chce się jeszcze więcej od życia!

Grunt to mieć obok siebie dobrą obsadę, zarówno w domu, jak i w pracy, bo przecież z koniem nie warto się kopać, chyba, że się jest w tym kopaniu lepszym kozakiem… Rób swoje, bądź szczęśliwy i nie oczekuj niemożliwego. To co jest realne, powinno w zupełności wystarczyć aby czerpać satysfakcję i mieć radochę z życia!