#1055 – wszystko jest w tobie

W zasadzie wszystko jest w tobie. Cały twój świat czy nawet wszechświat. Jeśli zostaniesz odcięty od bodźców, a pozostaną zachowane funkcje życiowe, dostarczanie pokarmu i powietrza z zewnątrz, to przecież i tak będziesz coś myślał, analizował i wewnętrznie przetwarzał.

Podobnie jest teraz. To co czujesz, co myślisz, to wszystko co dzieje się w twojej głowie i jest rezultatem przetwarzanych zewnętrznych informacji, wzbogaconych tym co wiesz na podstawie wiedzy teoretycznej a także praktyce zdobytej w czasie życia. Wszystko zależy też od twojego nastroju, poziomu hormonów i równowagi fizykochemicznej organizmu. Tylko tyle i aż tyle. Całe uniwersum mieści się w twojej głowie, jednak nie jest to rzeczywiste, jest to jedynie mapa tego co cię otacza. Każdy ma taką mapę w sobie, każda jest trochę inna i inne elementy mogą być bardziej wyraziste i istotne. Im bardziej nasze mapy są zbieżne, tym łatwiej nam się komunikować, znajdować wspólne cele i czuć się ze sobą dobrze.

Także nasz strach, obawy i wątpliwości zawsze odnoszą się nie do rzeczywistości, a do odczuć które mamy w sobie i nie są obiektywne a subiektywnie bazujące na naszych podstawowych przekonaniach. Często nawet kiedy o tym wiemy, trudno to ogarnąć i zrobić to co trzeba. Łudzimy się, że wiemy coś lepiej, wierzymy, że to co wiemy jest oczywiste i jasne dla innych.

Oddychaj. Pomyśl. Komunikuj. Działaj.

Co ma być to będzie.

#1054 – tak czy siak

Często stajemy na rozdrożu. W lewo czy w prawo. Odpalamy SWOTy, analizy, 5 WHY, KISSy, kutwa Kapelusze, rybie szkielety, pierdoły, i hgw co wybrać. Jeszcze z rozdrożem nie jest najgorzej, bo zazwyczaj zdecydujemy się na coś i jakoś pójdzie.

Jeszcze gorsza jest sytuacja kiedy jedziesz pociągiem, dokądś, nie wiesz za bardzo dokąd, są stacje umożliwiające przesiadkę (lub nie), wagon, w którym jedziesz mogą odczepić (albo nie). Co robić? Wysiadać? Szukać kolejnego pociągu w jakimś kierunku? Iść w stronę lokomotywy, często paląc za sobą mosty? Czekać na znak? A może ten pociąg stanie w polu? A może wymienią lokomotywę i przyspieszy nagle? A może na stację nic już nie przyjedzie więcej?

Cokolwiek nie zrobisz, może okazać się to strzałem w dziesiątkę lub totalną klapą. Nie można ufać nikomu, nie można ufać sobie, a jednak ludzie jakoś żyją i sobie chwalą. Każda pliszka swój ogonek chwali, bo co ma robić? Srać we własne gniazdo i się tym cieszyć?

#1053 – zaskoczenie

Zima znowu zaskoczyła prawie wszystkich. W internetach odgrzewane artykuły o wyższości opon zimowych, o tym, że może być ślisko, pytania na portalach, gdzie na szybko opony zmienić, bo przecież nie wiadomo było, że pod koniec listopada może być śnieg…

Co gorsza nie tylko to wszystkich przeraża. Nie wzięli pod uwagę skutków decyzji, które zostałły podjęte wcześniej, zarówno przez społeczeństwo, jak i przez wybrane w przeróżnych wyborach organy rządzące. Światem, Europą i naszym krajem. Czy to kara? Czy to konsekwencja? Można to różnie rozpatrywać, analizować i szerzyć strach i niepewność przed jutrem. Zaskoczeniem będzie to, jak się wszyscy do tego nie przyzwyczają, a odpowiednie jednostki zyskają niewspółmiernie do innych. Nie zawsze wszystkim po równo to sprawiedliwie, ale niekoniecznie trzeba nasyłać na siebie ludzi by się wzajemnie wytłukli. Nie malujemy trawy na zielono, po prostu przywyczajamy wzrok do żółtego i mówimy, że do tego zmierzamy, taki był cel i tak to było sprytnie zaplanowane.

Gdzie jest Prawo? Gdzie jest Sprawiedliwość? Dajmy sobie po razie i pójdźmy na spacer.

Smutne jest to, że nie ma równowagi. Nie ma należytego szacunku do wszystkich jednakowo. Jest tylko gloryfikacja wąskich kanałów percepcji i jako jedynych słusznych ścieżek działań. Nie odwracaj się za siebie, leć do przodu, haruj, choruj, cierp, umieraj i się ciesz, że nie było gorzej.

Wszak nikt nie pozbawił Cię wolności – niegdy jej tak naprawdę nie miałeś. Szymel prowadzi cię od początku do końca. Może na zakręci troszkę cię wyrzuci, może znajdziesz drobny skrót, ale wyjdzie ci to bokiem lub spowoduje, że czegoś nie zobaczysz. Czegoś lepszego, gorszego, innego, takiego samego albo po prostu innego. Koniec końców – co to za różnica? Jakie to ma znaczenie i kogo to będzie obchodzić?

Jest dobrze, jest bardzo dobrze. Jest po prostu idealnie. Rób swoje i rozkoszuj się każdą chwilą, może mieć kolosalne zanczenie na to co przyniesie ci przyszłość.

#1052 – efekt

Często się zastanawiałem, czy ja coś w życiu osiągnąłem.

I tu, od samego początku zaczynają się schody. Mam, miłość, dzieci, mam skończone kursy i szkoły, dach nad głową, pracę, stały przychód, pasje, siwe włosy na skroniach, ale patrząc na innych wydaje się, że można by więcej? I więcej, i więcej …. STOP

Jedna sprawa co mówią i pokazują inni. Pokazują to co chcą pokazać. Plusy. Z drugiej strony o sławnych mówią różne rzeczy i w zasadzie to koniec końców nie są to same pozytywy. Może polityka? Nieeeee, to się źle kończy, choć gilotyn i szubienic u nas nie ma. Aktorstwo? Muzyka? Tu niestety albo raczej na szczęście trzeba talentu (choć odrobinę), samozaparcia, czasu i chęci. A wiadomo, że ja mam słomiany zapał. Zawsze to słyszałem, kiedy chciałem zapisać się na jakieś zajęcia. Harcersto? Dwa lata i pas, inne zajęcia sportowe? Lekkoatletyka nie wypaliła, bo kiedy chciałem zaczynać w podstawówce treningi nie było jeszcze u nas szkieł kontaktowych (koniec lat 80 XX wieku) i na drugim trenigu stłukłem okulary (tak – skoki przez kozła), a bez nich byłęm ślepy jak kret, więc zrezygnowałem. I może jeszcze coś tam było – w sumie nie pamiętam.

I tak sobie wmawiałem skutecznie, że to wszystko nazywa się nic i jestem beznadziejny. Aż w końcu wziąłem się za siebie. Powoli, jak ociekająca oliwą lokomotywa , do której palacz sypie węgiel (taki co się pali). I krok po kroku, rok po roku wszystko zaczynało się kręcić. Oczywiście wszystko można by zrobić inaczej, z pewnych punktów widzenia lepiej, korzystniej, ale to mogą poddawać analizie inni, by swoje życie przeżyć bez takich czy innych błędów. Mam wielu znajomych, takich którzy osiągnąli wiele biznesowo, inni spełnili się w swoich pasjach, jeszcze inni poświęcili się bezgranicznie pracy w korporacji, a jeszcze inni stoczyli na samo dno i stamtąd nie wyszli.

Tak na to wszystko patrzyłem, martwiłem się i w końcu ogarnąłem, że ani świata nie naprawię ani nie zmienię na siłę innych, którzy nie akceptują tego kim jestem i nie chcą osiągnąć ni synergii ni nawet KOMPROMISU.

Znalazłem spokój. 3 lata temu znalazłem spokój duszy. Spokój ten nie ma niczego wspólnego z marazmem, lenistwem czy niemocą. Jest to spokój przeżywania życia. Wzlotów, upadków, znajdowania się w nietypowych czy trudnych sytuacjach. Natychmiastowej reakcji „do przodu”, a nie skupianiu się na szukaniu kozłów ofiarnych.

W tym czasie poznałem wielu nowych ludzi – różnych. Widzę na nowo, póki jeszcze mogę ( 😉 ), jak mi jest dobrze. Pomimo tego co można zobaczyć w mediach u bogaczy, a czego nie mam, jest mi świetnie i ciągle odkrywam nowe rzeczy. Fakt jest taki, że nie mam problemu by porzucać coś co już nie kręci tak bardzo, ale mam silną wolę by na nowo odkrywać to co wartościowe, bo przy każdym podejściu można zaobserwować, usłyszeć czy poczuć nowe, ekscytujace fragmenty.

Moje życie jest drogą, są na nim kamienie milowe, przystanki, czasem pętle po których trzeba przejechać po wielokroć z takim samym syzyfowym bagażem. Na tym to polega, na odkrywaniu nowego przy zmieniających się aspektach. To, że życie toczy się jak kulka gówna zauważyli wszak już Egipcjanie, czcząc Skarabeusza i uważajac go za symbol życia.

A efekty? Widać, słychać, czuć dotykiem, smakiem i wydzielaniem przeróżnych hormonów. Szczęście jest wszędzie, każdego dnia.

#1051 – nie wiadomo

Nie wiadomo co będzie. Czy wojna się rozszerzy, czy zostanie zakończona. Czy wybuchnie koejna pandemia, czy firma w której pracuję postanowi się ze mną pożegnać. A może nagle zginę w wypadku lub stracę wzrok. Nad częścią rzeczy można spekuować, części próbować unikać, należy też dbać o siebie i innych oraz być dobrej myśli. Raczej trudno mieć zaufanie do rządzących, patrząc na chaos, któruy współtworzyli, a w którym nie potrafią sie efektywnie poruszać. Samemu jednak, czy nawet w małej grupie, ciężko zapewnić, że na pewno będzie idealnie, wspaniale czy bardzo dobrze.

Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Wystarczy żeby było dobrze. Mao ambitnie? Raczej minimalistycznie. Gotujmy się na najgorsze, ale spodziewajmy się dobrego. Wiele zła się działo, wiele się dzieje i wiele nadejdzie w przyszłości.

I CH. z tym. Serio. Co ma być to będzie. Pomagajmy dobremu, nie skupiajmy się na złym, bo tam gdzie patrzysz, tam się skierujesz. Prawda znana każdemu motocykliście – a szczególnie tym, którzy skończyli przejażdzkę w rowie. Zatem skupmy się na drodze i podążajmy nią w stronę, która nam pasuje.

Co nas czeka za zakrętem? Nie wiadomo, ale bądźmy na to gotowi i reagujmy adekwatnie do sytuacji.

#1050 – tak mało

Tak mało wiemy o rodzaju ludzkim. O świecie. Ba nawet o sobie.

Zadziwia mnie każdego dnia, że mogę spojrzeć na życie trochę inaczej. Pomimo przeciwności, bo nie ukrywajmy, nie wszystko idzie z płatka, można co ranek doznać świeżości i uczucia, że po coś to się wszystko dzieje. Ważne by, kiedy jesteś na górze, ciągnął innych za sobą ku dobremu, w pozytywny i budzący zaufanie sposób, nie tracąc do nich dystansu i nie powodując frustracji. Podobnie kiedy masz gorszy dzień, nie ciągnij innych na dno, a staraj się, wykorzystując ich pomoc jak najłagodniej znieść przyziemne i nieuniknione ciężary.

Tak waśnie praktykować powinno się układy kata (formalne i ustalone sekwencje kroków, technik, oddechów i pozycji z określonym timingiem), kiedy wykonujemy je grupowo. Świadomie powinno się dążyć do uzyskania nieświadomego synchronicznego tempa, zmieniającego się w zależności od specyfiki układu. Szybsi mają nie przyspieszać zanadto i pracować nad techniką i formą, a wolniejesi w pierwszej kolejności doprowadzać swoje tempo do tempa grupy.

Pomimo tego, że każdy ćwiczy sam, dążymy do uzyskania grupowego rezultatu. W ten sposób ćwiczymy ciało i umysł do idealnego przedstawienia danej formuły przy danych warunkach grupy.

Wydaje się to ograniczające, ale w rzeczywistości uczy reakcji na otoczenie i reagowanie na zmienne bodźce uwarunkowania. Wszak to tylko jedno z narzędzi, które ma sprawić, że zachowamy balans i spokój w każdej sytuacji, szczególnie tych złych i stresujących.

Tak mało potrzeba by dostrzec sens pozornego bezsensu i wyodrębnić z otaczającej rzeczywistości klocki skadające się na dzieło naszego istnienia.

#1049 – kiedy?

Trzeba ustalać priorytety. Na wszystko jest czas.

Na spanie, kochanie, pasję, zarabianie, gotowanie (?), ogarnianie pieroga, kontakty z jeszcze inny mi ludźmi, regenerację (inną niż spanie), czytanie, rozwój osobisty, dbanie o zdrowie, które podupada z wiekiem nieubłagalnie …

No właśnie. Czy aby na wszystko jest czas? Z pewnych rzeczy (w sumie czynności) nie sposób zrezygnować, a nawet trzeba ich czas wydłużyć. Innych z kolei nie można odpuścić, jeśli chcemy pożyć w zdrowiu.

Życie jest ciekawe, życie jest pełne radości i jednocześnie niepewne. Nikt ci nie zagwarantuje niczego. Masz też ograniczoną, ale wolną wolę (w pewnym zakresie). Musisz zatem sam zdecydować jak chcesz spożytkować swój czas. tak swój, bo każdy ma swój i nie ma co komu za bardzo doradzać co dla niego najlepsze. Trzeba się dzielić doświadczeniem oraz skondensowaną treścią własnych przemyśleń i cieni rzeczywistości. I w ten sposób, dzieląc się wzajemnie uzyskamy synergię i będziemy bliżej by posmakować esencji życia. Nie da się wszystkiego przeżyć osobiście i sprawdzić czy to nam pasuje, czy co innego. Szkoda, ale taka jest prawda. Jest zbyt mało czasu by uczyć się jedynie na własnych błędach. Zresztą takiej nauki byśmy nie przeżyli niestety bo nagród Darwina nie starczyłoby dla wszystkich.

Zatem, ustal priorytety. Dbaj o siebie i zaraz potem o najbliższych, potem może być długo długo nic. Potem dbaj o jeszcze innych. Wiem, to samolubne podejście, ale najbardziej opłacalne, jeśli chodzi o komfort życia. Oczywiście to ty masz sobie wybrać najbliższych, to twój wybór. Nie muszą być z tobą spokrewnieni, ważne by coś dla ciebie znaczyli. I ty dla nich, tak byłoby jeszcze lepiej.

I jeśli tobie będzie dobrze, i twoim najbliższym, to już prawie z górki, bo cały świat będzie dla was stał otworem. Czy akurat tym, którego oczekujecie, tego nie wiem, ale na pewno wiadomo, że w kupie, w szczęściu i zdrowiu, jest łatwiej i przyjemniej.

Trzymajmy się razem i nie bójmy się mówić tak i nie. Wtedy kiedy to konieczne.

#1048 – trytrytka

Śmieją się z trytrytki. Śmieją się z tych co jej używają. A przecież całe państwa na trytrytce są budowane. Państwa z tektury, państwa z wieloletnią (podobno) tradycją, wywodzące się z chrześcijańskich korzeni i czerpiące wzorce z siebie samych, obecnie panujących i pod siebie układających wszystkie przepływy władzy , a co za tym idzie również korzyści materialnych.

Co więcej, nic nie jest ukrywane, a błaznowanie i łamanie powszechnych prawideł kultury i prawa czynione jest na oczach postronnych gapiów i nic nie można z tym zrobić. Co więcej tłum przyklaskuje, a przeciwnicy, cóż jest ich niestety mniejszość, bo większości, poza czubkiem nosa już na niewielu rzeczach zależy, niewiele może zrobić. Najwyżej pajacować ku uciesze decydentów.

Teraz światem rządzi mamona na pierwszym miejscu, co widać na przykładzie światowej sytuacji i postawie innych widzących łamanie praw człowieka. Lepiej nie będzie. Gorzej nie będzie. Będzie tak samo jak od wieków, bo w ludziach nic się nie zmieniło. Ludzie się zmieniają na nowych, niby wiedzą więcej, mają większy dostęp do niemal wszystkiego, ale i tak chciwość, zachłanność i wola pokazania siebie przewodzi wszystkiemu. Tego się z ludzi wymazać nie da, bo jest to nasza natura i jeśli z tym się na początku nic nie zrobi to nie trzeba wiele by te cechy rozwijały się samoistnie. Jest to zapisane w naszym BIOS.

Drugą ważną rzeczą, która wspomaga rządy światowe jest STRACH. Stary, dobry, znany, pierwotny, wszechistniejący STRACH.

To tłumaczy dlaczego wystarczą trytrytki by na tym wybudować państwa, koalicje, knuć, szydzić i wywracać kota ogonem.

Nie trzeba filozofii. Nie trzeba pomysłu, ni planu. Wystarczy się wkręcić w machinę, oliwić tryby i podsycać płomień nienawiści.

#1047 – pomyślmy

Patrząc pokornie poprzez problemy potrafimy pragmatycznie przeanalizować pokonane przypadki. Pakunek przenoszony ponad przeszkodami powoduje przemęczenie pamięci praktycznie przy pierwszej próbie pryzmatycznego paplania popartego pismami przeróżnych pisarzy, panów profesorów.

Pindrzenie plotek powoduje polityczne perturbacje papierowego państwa, poniekąd poprowadzi potem przekształcając Polskę, po pierwsze: pogorzelisko, po piętnaste: pół-białą, pół-czerwoną płachtę. Pytam: „Po prawdzie, pobawim październik, potem pociąg? „. Podłużne pudło pochowamy, pogrzebiemy problemy, podwórko pojaśnieje! Przykre przy pracach poniesiemy porządki. Prawe, poprawne, pokłady podniosą ponad polami. Panie, panowie, poniżej pewnej przystosowanej, przeinaconej przyczyny, przeciągniemy pisiorów poprzez próg, pucowane posiądą pakiety poprawy.

Prawdę pokaże przyszłość! Pokornie proszę, poprzyjmy państwa prowadzące poprawną politykę!

Połączmy ponad podziałami – Polaków, Portugalczyków, Puertorykańczyków, Papajów! Pokażmy papieża Polaka! Pokażmy prezesa! Pokażmy PKP!

Pięknie pamiętać pokolenia poprzednie, patrząc po porażkach przynieśmy progres! Pozmieniajmy pustkowia pustych pomysłów, przekształćmy pewnie po pięciokroć powyżej planowanego przybytku!

Pomyślmy! Potem praktyka!

#1046 – wsjio ryba

Jest dobrze. Pomimo tego, że nie zawsze wszystko się układa, jakby człowiek chciał. A to kolano boli, a to żarówka w aucie się spali, a to kasy jak zwykle gdzieś brakuje na zachciewajki, ale przecież to wszystko pierdoły.

Jest wiele rzeczy które powodują, że chce się żyć, tyle mniejszych i większych spraw wpada na prawidłowe tory, że aż się sama morda cieszy.

Nikt Cię przecież nie będzie oceniał po problemach które masz, ale po tym, jak sobie z nimi poradzisz. Na to by się załamać, położyć i umrzyć (sic!) zawsze będzie czas. Każdego dnia pojawiają się okoliczności, które możemy wykorzystać. Jak to ostatnio przeczytałem na wuwie (strona WWW) dotyczącej TaiChi (lubeska strona jakby co):

Kto jest mądry, jest jak rzeka w ciągłym ruchu

Nieważne jak prędko się poruszasz i tak jesteś szybszy od tych co stoją, grunt byś szedł we właściwą stronę. Czy kierunek jest słuszny, cóż musisz o tym sam zadecydować. Znajdzie się pewnie wielu doradców, bo innym łatwo doradzać, ale jak coś się nie powiedzie, to i tak wyjdzie, że decyzja była Twoja.

Chciałoby się zmienić świat na lepsze. Chciałoby się naprawić zepsute, stworzyć z tego coś nowego, ale nie zawsze warto naszywać łaty na coć co się rozpada. Ważne by dbać o siebie i swój dobrostan (trochę egoistyczne), ale kiedy będziesz silny i pewny siebie, możesz wtedy oferować coś innym, nieważne czy za darmo, czy za jakąś inną korzyść (to już kwestia higienicza), ale tak czy inaczej nie ma na świecie czegoś takiego jak darmowy lunch. Najprościej i najtrudniej jest zacząć i kontynuować pracę nad sobą, reszta już jakoś pójdzie.

Krok za krokiem, zakręt za zakrętem. pozorny szczyt za szczytem. Tak czeka tam dolina, ale na zbiegu możesz trochę odpocząć. Rozejrzyj się. Kto jest z Tobą? Kto Ci pomaga? A może komuś trzeba pomóc? Może to ten moment, że jesteś dla kogoś brzytwą, a on właśnie tonie?

Gdzie się nie odwrócisz i tak dupa z tyłu, więc korzystaj z życia póki możesz i ciesz się nim, bo to właśnie jest jego sens.