#1115 – uproszczenia

Powinniśmy upraszczać, codziennie, na każdym kroku. Ma to być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie bardziej proste, bo za dużo stracimy. Mnie to wszystko przekonuje i jestem jak najbardziej za, pisałem o tym już wielokrotnie …. Tylko?

Tylko, życie toczy się dalej swym torem i ma te wszystkie złote myśli w głębokim poważaniu. Bo jak pokazuje doświadczenie, ludzie kręcą, jak mogą gdy coś nie jest odpowiednio uszczegółowione. Pozostawienie możliwości wyboru lub działania poza schematem, od razu włącza co najmniej dwa mechanizmy: komplikator i „wykiwywacz-innych-ludzi” [WIL]. I tego nie przeskoczymy, bo to jest w nas zakodowane na niskim poziomie. Zatem konieczne są zewnętrzne ograniczenia, więzy i wytyczone szlaki, z których nie można zbaczać, dlaczego? Bo tak.

Podobnie jest z nauczaniem innych. Ludzie często po wiele lat dochodzą do czegoś, błądzą, szukają i nawet nieraz znajdują. I zdobytą wiedzą albo się podzielą, albo nie. W wielu przypadkach, trzeba za to słono zapłacić, ale znowu mamy różne podejścia – niektórzy wiedzę przekażą niepełną, tak byś, pomimo możliwej krótszej ścieżki podążał drogą naokoło lub zapłacił dodatkowo za pewne „niewiele znaczące porady”. Są też oszuści, a i są też tacy, którzy nie potrafią zrobić niczego pozytywnego bez szczegółowej instrukcji i zewnętrznego strażnika.

Dlatego, pomimo znanych wszędzie zasad minimalizu, wszechświat musi ciągle się rozszerzać by to wszysko pomieścić. Upraszczanie w jednym miejscu zazwyczaj powoduje komplikacje w innych miejscach, jeśli nie dążymy do uproszczeń systemowych, idących na wielką skalę i nie powodujących komplikacji pod spodem. Oprócz tego, wszystkiego, ważne, a może nawet ważniejsze jest to, czy będzie taniej? Bo wiecie, coś może być proste, ale jak jest drogie, to nie każdy może sobie na taki luksus pozwolić.

#1114 – okrągła liczba

Pyta się informatyk kolegi z pracy:

-Pożyczysz mi 1000 zł?

-Dla równego rachunku, pożyczę ci 1024.

Jeśli cię to śmieszy, to znaczy, że choć trochę możesz zrozumieć to, że często można zostać odebranym trochę inaczej niż było w pierwotnych zamierzeniach, pomimo tego, że w zasadzie obie strony mają na swój sposób rację. Oczekiwania uczestników konwersacji mogą się delikatnie różnić, bądź z innych punktów widzenia być pomijalne, a jednak ta drobna, często, tak naprawdę nieistotna niezgodność może spowodowodować lawinę przyczynowo skutkową.

Wyjaśnianie spraw, może być o tyle bardziej skomplikowane, że wraz z poziomem niedogadania, rośnie stopień irytacji i chęci przekonania do swojego punktu widzenia.

Czasem wtedy należy odpuścić i wrócić do tematu na spokojnie, ale czasem, niestety, musisz zasiać ziarno zmiany, zanim odsuniesz się w bezpieczne miejsce. W szczególnych przypadkach, by zbudować coś nowego, konieczne jest zrobienie dosyć sporej rozpierduchy i wyznaczenia na nowo pionu i poziomu, tak by dalsza praca nie okazała się radosnym i kochanym dziwolągiem. Jako, że każda matka (prawie) swoje dzieci kocha i chce byśmy także, kochali je trochę, wszyscy będą potworka karmić i czekać aż urośnie duży i silny i pójdzie dalej w świat. W tym przypadku, jednak, nie ma litości i trzeba łeb ukręcić Hydrze tak szybko jak to tylko możliwe.

No chyba, że jest litość i współczucie. Wtedy nadstawiasz drugi policzek, przebaczasz, kochasz i robisz tak, żeby było różowo i błękitno i wszyscy, razem , wspólnie, cieszyli się z osiągnięcia 120% normy. Niech żyje król!

#1113 – tydzień 13

Już trzynasty tydzień Roku Pańskiego 2023. Zaczął się dzisiaj. Wibracje czasu lecą nieubłaganie, na łeb, na szyję. Jestem tu i teraz. Z wami, ze sobą. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. W każdym razie bądź, czy tam bądź razie, bo już nawet nie wiem jak to poprawnie napisać, jest intensywnie. Codziennie jest okazja do dowiedzenia się nowych rzeczy:

a) Np. że świat VUCA – wymaga od nas zaakceptowania , że jest do BANI 🙂 czyli:

  • B (Brittle) – kruchy,
  • A (Anxious) – niespokojny,
  • N (Non-linear) – nieliniowy,
  • I (Incomprehensible) – niezrozumiały.

b) Nasza reprezentacja piłkarzy nożnych, kopaczy, czy lepiej niedokopaczy, potrafi przegrać z każdym (mówimy tu o meczyku z 24 marca 2023 z Czechami), w dowolnie krótkim czasie, niezależnie czy trener jest stary czy nowy – co jest wyjątkiem potwierdzającym powyższe reguły, mówiące o jakichś niespodziewanych zmiennościach świata.

c) Zawsze jest coś co można zmienić, poprawić, dopieścić, dokręcić, doszlifować, grunt by w tych działaniach nie przesadzić, bo przedobrzenie może spowodować pogorszenie.

d) Należy szukać granic i wiedzieć kiedy i jak je przekraczać, by było to z korzyścią, dla nas i dla innych.

e) Popełnimy czasem błędy i warto umieć tę pigułę przełknąć, wyciągnąć wnioski i ruszyć dalej mądrzejszym o doświadczenia.

f) Life is life – papier wszystko przyjmie, ludzie pięknie mówią, prawią i filozofują, a rzeczywistość ma z tym wspólnego tyle, ile wymaga sytuacja spełnienia konkretnych wskaźników, określających realizację narzuconych celów.

g) Nigdy nie jest za późno na zmianę, tylko nie wiadomo czy ta zmiana się powiedzie i przyniesie oczekiwany wynik.

h) Zawsze warto robić coś co pozwoli poczuć się dobrze, w szczególnym przypadku należy siąść i nie robić nic i to może być najlepsze wyjście.

i) Zawsze jest czas na krótką, treściwą i dającą kopa rozmowę z kimś wartościowym, nawet wtedy gdy jesteś introwertykiem z adhd lub innymi przypadłościami.

j) Często to co wydaje się być złe, może być dobre, trzeba sobie to tylko wytłumaczyć.

l) Na dobrą muzę zawsze jest pora, nawet jeśli to muza dobra tylko dla ciebie. Słuchaj i się z tego ciesz.

m) Da się żyć bez wielu rzeczy i to nie jest wielki wyczyn. Podobnie można dawać sobie radę z bagażem własnym i innych, krzyżem, terrorystami wywołującymi w nas syndrom sztokholmski czy bałaganem. Da się i już.

n) Obalając mity i wierzenia filozofów można jednocześnie czegoś chcieć i nie chcieć. Mam na to setki przykładów. Osobiście mogę to wytłumaczyć, jeśli tylko chcecie.

o) Jak się biega w barefootach po lesie i przywali się paluchem o kamień, bądź wystający korzeń, to jakby to powiedzieć kurza stopa, boli jak diabli.

p) Jak chcesz mieć czyste okna, trzeba je umyć. Im rzadziej to robisz tym efekt lepiej widoczny. Ja jeszcze okien nie umyłem dla J. Czekamy na myjkę bateryjną.

q) Musisz uwierzyć w siebie. Szczególnie jeśli masz ponad 45 lat na karku i 25 lat doświadczenia zawodowego. To już chyba pora.

r) Żeby być dobrym w bieganiu, trzeba biegać. Ale samo bieganie nie wystarczy. Trzeba jeszcze odpowiednio odpocząć i mieć z tego radochę. A jeśli chcesz mieć dobre wyniki, to jeszcze parę rzeczy trzeba zrobić, a przede wszystkim szybciej przebierać nogami.

s) Nikt nie wie ile magnezu wypłukuje kawa.

t) Jeśli ktoś cię denerwuje, to nie zawsze tak, że jest to złe. Czasem, po prostu, utwierdza cię to w przekonaniu, że podjąłeś słuszne decyzje.

u) Czasem pomysły przychodzą znienacka i warto dać się ponieść chwili i poczuć przepływ (z j. ang. flow – przyp. tłumacza). Masz ochotę coś napisać? Siądź i napisz. Narysować? Narysuj. A już na pewno, jak poczujesz, że się musisz wypróżnić – zrób to niezwłocznie. Poczujesz ulgę i satysfakcję.

v) Od kucharza dowiedziałem się, że ręczne wyrabianie ciasta na pizzę jest lepsze niż maszynowe. Z prostej przyczyny – za każdym razem składniki pracują inaczej, nawet z tego samego przepisu i produktów. Człowiek to zauważy i zareaguje, modyfikując działanie. Maszyna tego nie kontroluje i być może „przekręci ciasto”.

w) Anatomia to ciężki kawałek chleba. Czytam o mięśniach, kościach, nerwach i mam wrażenie, że my niewiele wiemy o ciele ludzkim. W ogóle o Życiu.

x) Im więcej tego wszystkiego dookoła mnie się dzieje, tym jest mi z tym lepiej. Z jednej strony lubię chaos i zmienność wszystkiego, z drugiej strony pociąga mnie rutyna i powtarzalność, a z trzeciej strony lubię po prostu nic nie robić.

y) Akceptacja jest podstawą zrozumienia możliwości podjęcia dalszych działań. Określenie miejsca i czasu, w ktróym się znajdujemy daje pole i oparcie do kolejnego kroku. Takiego na metr lub w czasoprzestrzeń.

z) Nawet gładko poszło. Biorąc pod uwagę, że kiedy pisałem pierwsze zdanie tego wpisu, nie wiedziałem jak się to potoczy dalej. Przy punkcie d) zaczęła kiełkować myśl, czy by nie dociągnąć do całego alfabetu? Czy jest coś jeszcze co można zapisać jako zdanie, do którego będę mógł wrócić, kiedyś? Co działo się danego dnia, co spowodowało taki, a nie inny przepływ myśli?

bonus) Jako rzecze Zaratustra (F. Nietzsche):

Powiadam wam, trzeba mieć chaos w sobie, by zrodzić gwiazdę tańczącą.

#1112 – narzekanie

Ech, jak to kiedyś śpiewał Kazik „Nie mogę istnieć bez narzekania”. Dużo rzeczy mnie razi. Takich ludzkich. Wiecie – nieuczciość społeczna, brak szacunku do innych, nieprzestrzeganie przepisów, a później pretensje o egzekwowanie kar, ludzka głupota i niefrasobliwość połączona z niechęcią do konsekwencji itp. itd.

I cóż, jak widzę, że coś powinno być zrobione inaczej, to staram się o tym mówić, szukać rozwiązań, aby obecny stan poprawić na przyszłość, a jeśli się da, to i na teraźniejszość.

Oczywiście – nic nie jest idealne i przewidywalne i to jeszcze bardziej komplikuje sprawę, bo do niektórych to nie dociera. Nie dociera do nich nawet to, że wypadków się nie planuje, a zabezpieczenia i środki profilaktyczne są właśnie po to by unikać niespodziewanego!

I tak sobie myśląc, a co gorsza mówiąc, można zostać zakwalifikowanym jako hamulcowy, pesymista, czarnowidz, czyli generalnie przegryw. Nawet szaman powie ci, że masz niskie wibracje i szczęścia nie przyciągniesz…

No cóż, trochę prawdy w tym jest. Bo ci co mają kasę, to mieli szczęście, a żeby ich przyciągnąć, musisz nadawać na ich falach, tak by tę kasę przyciągnąć. Nawet wrony o tym wiedzą:

Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i ony.

Chyba, że znajdziesz mnóstwo zezłoszczonych i zgorzkniałych ludzi, którym poziom żółci wszedł na czerwone pole i obejmiesz nad nimi dowodzenie, wtedy twój styl bycia może na chwilę okazać się korzystny i pozwoli na wykorzystanie szansy. Ale do czasu! Wszak wspólne działanie może odbywać się już tylko w formie wzajemnego wsparcia, tolerancji i zrozumienia, zatem na defetystów będziesz musiał szczególnie uważać.

Podsumowując: Always look on the bright side of life.

A jeśli ci coś nie pasuje, a argumenty, na które masz uzasadnione poparcie, nie przemawiają do decydentów, a ty nie jesteś w ogóle przekonany do sprawy – opuść ten statek bo:

  1. Masz rację i wszystko zaraz pójdzie na dno
  2. Nie masz racji, ale nie pasujesz tu w jakiś sposób, a męczyć się na siłę, to chyba szkoda zdrowia i czasu?

#1111 – duży może więcej

Podobno powinniśmy żyć tu i teraz, bo jutro niepewne. Z drugiej strony mamy się wizualizować w sytuacjach, które będzą za 5 czy 10 lat. Z trzeciej strony masz być cierpliwy i powinieneś być w stanie czekać na rezultaty swojej pracy przez długie miesiące czy lata. Z czwartej strony nikt ci nie zagwarantuje, że będziesz zdrowy i żywy za rok.

Jak zatem się w tym wszystkim odnaleźć? Jak wykorzystać dany nam potencjał, który każdy z nas ma. Każdy ma swoje 5 minut, każdy może dać szkołę innym, być przykładem, jak działać lub jakich błędów nie popełniać.

W grupie siła, większe organizacje mają większe możliwości, a jednostka w nich może się zagubić lub wprost przeciwnie – ustawić się tak, że całość jest widziana przez jej pryzmat. Jednostka staje się ikoną wizji, misji i celu, na które próbujemy skierować uwagę odbiorców – wyborców, pracowników, akcjonariuszy, wolontariuszy, działaczy, klientów i konkurencji.

Jaka jest prawda? Czy jest na powierzchni? Czy potrzeba specjalnego kodu, by ją odczytać? I kto na tym skorzysta?

Zatem pytań i opcji jest wiele. Możesz być tu i teraz – sam, w grupie, w grupach, Możesz mieć marzenia – takie przyziemne, własne, ale także cele narzucone przez organizacje, za których realizację będziesz nagrodzony albo ukarany, w zależności od woli wszechmogącego jury.

Takich płaszczyzn i zbiorów jest w życiu wiele, a jedyną częścią wspólną jesteś ty. I pomimo tego, że masz wolną wolę, część z twojej energii będzie wykorzystana przez innych do realizacji różnych zadań, których wynik będzie dzielony pomiędzy ciebie a innych. To, jaka część przypadnie tobie (duża czy mała, na plus i na minus), niekoniecznie będzie zależne od ciebie i to jest jedna z prawd życiowych. I dlatego czasem pozostaje wrażenie, że życie jest niesprawiedliwe. Bo wszystko zależy nie tylko od twoich intencji i działań, ale jescze od algorytmów i zależności, które je przetwarzają. A na to wszystko składa się jeszcze czas, prawdopodobieństwo i to COŚ, na które nikt nie ma wpływu. Nawet największy z największych. To COŚ to … <<EOF>>

CDN.

#1110 – wiosna ach to ty!

W końcu przyszła. Wyczekiwana, wypatrywana, przynajmniej przeze mnie. Dzisiaj miałem okazję i (chyba) przyjemność pobiegać po lesie tuż po świcie. Ach, jak ja lubię słuchać tych ptaszków, czuć to pojawiające się jeszcze nieśmiało ciepło. Nawet błoto lubię, kiedy nadchodzi Pani Wiosna! Najgorsze jest to, że minie szybciej niż ustawa przewiduje i trzeba wielkiej uważności by niczego nie przegapić. Pierwszych pączków, listków, kwiatów na drzewach, zapachów, dźwięków i pojawiających się z brązu (sic) kolorów. Każdego dnia trzeba być czujnym i uważnym i chłonąć każdą chwilę wszystkimi zmysłami.

Wiem, to banalne i samolubne. Sprzedajemy broń i amunicję na wschód, ludzie w III świecie głodują, podatki trzeba płacić, a na onkologii kolejki do lekarzy specjalistów. Ale czymże jest życie, jak nie ciągiem chwil, które następują jedna po drugiej i jedyne co pozostaje po nich to ulotne wspomnienie? Dzisiaj to dzisiaj, są ludzie wokół, którzy wypełniają czas i przestrzeń i na tym należy się skupić przede wszystkim. A gdzie widzę siebie za 10 lat? Cóż, to zależy. Jak to wyczytałem, w bardzo przyjemnym cyklu książek „Powiernik” (szczerze polecam jako Słowianin i Lubelak), bogowie znają przyszłość, każdą jej wersję, ale to co się wydarzy zależy od wielu czynników, w tym naszych wyborów.

Zatem nie zamierzam, nie doceniać każdego drobnego szczegółu, który mogę dzisiaj zobaczyć, dotknąć czy poczuć. To dar, którego nie wolno przegapić, bo kto wie czy będzie kolejna Wiosna? Ludzkość prawdopodobnie jej doczeka, ale jednostki nie wszystkie. Nie przegapmy zatem tego, co jest nam dane.

#1109 – w kółko golony?

Jednym z paradoksów życia jest to, że wiele rzeczy się powtarza. Z pozoru. Bo jak się temu bliżej przyjrzymy to okazuje się, że każdy z tych elementów jest inny. Podobnie jest z tym co robimy. Im lepsi chcemy w czymś być, tym więcej razy musimy coś wykonać. I wtedy zaczyna się automatyzacja. Tylko, w prawdziwym, a nie sztucznym życiu, wszystko się od siebie odrobinę różni. I czasem może okazać się prawdziwa taka historia:

Drodzy państwo – Chciałbym przedstawić wam moją automatyczną golarkę z super ostrymi nożami! Nakłada się ją na twarz, podobnie jak kask i po 3 minutach mamy dokładnie wygoloną twarz, a jeśli włączymy program „w kółko golony” będziemy mieli również gładko ogoloną głowę!

OOOO – jakie wspaniałe rozwiązanie! Ale każdy z nas ma inne rysy twarzy? Czy to nie przeszkadza temu robotowi?

Tylko, za pierwszym razem. Później wszyscy mają taki sam kształt twarzoczaszki.

#1108 – turbulencja

Siedział i patrzył przez okno. Bezmyślnie. Bezsilnie.

– Po prostu musisz zacząć to robić. Powoli, krok po kroku. – powiedział Mistrz – Nikt za Ciebie tego nie zrobi, chyba, że chcesz się poddać i pozostawić swoje marzenia własnemu losowi.

– Tylko ja muszę się zastanowić czy to na pewno moje marzenia? Może mi się coś po prostu wydawało? – odrzekł i zdziwił się, że usłyszał swój głos – Ja nawet nie wiem co tu robię, skąd się wziąłem i czy na pewno mogę ruszyć się z tego miejsca.

– Cóż, z jednej strony to źle, ale z drugiej to dobra wiadomość. Każdy kiedyś stanie przed ścianą. Teraz po prostu popracujemy nad tym jak możesz to pokonać i nauczyć się z tym żyć. Taka sytuacja powtórzy się jeszcze nie raz, a ty musisz wiedzieć jak sobie z tym poradzić. Posiedź tu chwilę, popatrz się na wiatr, a ja pójdę zaparzę Ci ziółek i opowiem pewną historię, która spotkała mnie wiele lat temu. Ważne jest to byś kontrolował poziom swojej energii, gdy spada i zbliża się do rezerwy, naładował akumulatory zanim spotka cię to co wielu fircyków i niepoprawnych optymistów.

W tej bezsilności i powierzchownym zobojętnieniu jest moc niebytu. A wiadomo, że czarna dziura potrafi wchłonąć wszystko i obrócić w niebyt. Zatem miejmy nadzieję, że ta siła również w nas się narodzi. Im więcej tego jest, tym mniej zaskoczeń się wydarzy. Wszak wszystko się zmienia w zastraszającym tempie, ale nic nie ulega przewrotnym zmianom. W wytrwałości jest siła, ale siła tkwi również w zwinności. Sęk w tym, że ani mamuty, ani dinozaury nie miały tyle zwinności by przetrwać na tym padole. Co więc jest kluczowe? Kluczowe jest balansowanie na krawędzi lub lepiej płaszczyźnie, którą sterujemy i to my nadajemy jej ruch. Bo gdy stery przejmuje ktoś inny, to my musimy nadążyć za jego rytmem i martwić się czy dobrze tańczymy do tego co nam zagra.

Kiedyś nadejdzie turbulencja, która zaskoczy wielu i wyrzuci ich z krzeseł w niespodziewane kierunki. Grunt by wtedy mieć odpowiednio zapięte pasy bezpieczeństwa. Kiedy to będzie i co będzie przyczynkiem tego zdarzenia jeszcze nie wiadomo, ale wiadomo, że nadejdzie wcześniej czy później. Będzie to zapewne w najmniej spodziewanym momencie. Wtedy kiedy opuścisz gardę i pomyślisz o niebieskich migdałach.

Często zdarzy się, że ktoś będzie chciał przyciągnąć twoją uwagę i nakłoni cię do działań, które być może będą odciągać cię od twojego celu. Być może jeszcze nie wiesz nawet co nim jest i co się na niego składa, ale może w takim razie, pora na to by go poszukać? Tak na poważnie.

Bo jeśli nie zaczniesz go szukać dzisiaj to kiedy? Czy dzisiaj nie może być tym dniem, bo rozpocząć poszukiwania zaginionego celu? Serio chcesz czekać, aż ktoś łaskawie przyniesie ci i położy to u stóp mówiąc: „To są twoje cele. Zrealizuj je i przyjdź do mnie rozliczyć ich wykonanie, za 4 miesiące. I lepiej by były dobrze dowiezione, bo inaczej będziemy musieli ci udzielić zrównoważonego feedbacku.”

W międzyczasie zrób jeszcze serię przysiadów, jumpów, swapów, powerpointów i zaproponuj coś na siebie i na innych.

#1107 – ale mega fun

Dla beki czytam co mi w ręce wpadnie. Śledzę różne grupy na portalach, szperam w różnych forach, przeglądam prasę czasem, jedynie telewizji nie oglądam, bo pasków, które się tam podobno przesuwają już bym nie zdzierżył.

I co?

I jest fun.

Ludzie piszą o różnych ciekawych rzeczach. O życiu. O problemach. O tym jak sobie nie radzą. Jak się modlą i mają objawienia, kiedy medytują leżąc krzyżem wieczorami w kościele. Jak im dobrze, kiedy wiedzą, że w zasadzie to nie muszą się niczym przejmować, bo wszystko jest za nich postanowione.

I tak w kółko, inni piszą, że mogą z chęcią pomóc, skupić się na ważnych rzeczach, oferując swoje rady i triki, jeśli tylko skorzystamy z ich ograniczonej czasowo promocyjnej oferty, a jeszcze inni nie piszą niczego. Tylko siedzą i patrzą się w ścianę i zastanawiają się, o co tu w ogóle chodzi? I wydaje im się, że są w czarnej d…

I większości tylko się coś wydaje, a inni z tego wydawania robią dojenie, którego efektem będzie wydawanie kolejnych sądów i pieniędzy. A interes przecież musi się kręcić. Potrzeba wszak zainteresowania i pieniążka na rakiety dalekigo i bliskiego zasięgu, by wojenki mogły toczyć się dalej. Toczyć i toczyć, tak jak toczy się krew normalnych, zwykłych ludzi, którzy pomimo tego, że nie są niczemu winni, muszą płacić za błędy przodków, dyktatorów, wybrańców i wyborców.

A inni mają fun, bo jeżdżą sobie po mieście elektrycznymi pojazdami, a na dalsze trasy wybierają się już prywatnymi odrzutowcami, żeby było troszkę szybciej.

I to też jest fun. To, że w zasadzie możesz wszystko, a i tak niewiele możesz zrobić, bo gdzie się nie odwrócisz to dupa z tyłu. I to w sumie dobrze, że tam jest, bo jakby zginęła to jeszcze trzebaby jej gdzieś poszukiwać.

#1106 – zmiany zmiany

Kilka lat temu miałem przyjemność i okazję brać udział w studiach podyplomowych na kierunku Zarządzanie i Marketing na Politechnice Lubelskiej. Po co mi takie studia? Ano po to, że chciałem poszerzyć horyzonty również w tym zakresie, a jako, że byłem menadżerem niższego szczebla, akurat wpisywało się to w moje zainteresowania „biznesowe”.

Jednym z przedmiotów było zarządzanie zmianą, a że było to jeszcze przed okresem pandemii, bo ukończyłem tę szkołę bodaj w 2017 czy 2018 roku, głównym tematem jednego z wykładów był lęk przed zmianą miejsca fizycznego w pracy – to znaczy biurka przy, którym się siedzi. Podobno taka zmiana w jednym z wydziałów uczelni nie powiodła się, bo ludzie byli zbyt przywiązani do pokojów, w których spędzali pracowniczy żywot.

Dla mnie temat wydawał się prosty, bo akurat w firmie miałem klika przypadków gdzie pokoje i biurka musieliśmy zmieniać praktycznie z dnia na dzień i nikt z tym jakiegoś większego problemu nie miał. Później nastąpiła pandemia, która w ogóle wszystko wywróciła do góry nogami, a po przejściu przez punkt krytyczny nastąpił ruch w kierunku pracy hybrydowej. I tutaj się zaczęło, praktycznie globalnie – psioczenie na pracę w biurze, psioczenie na pracę zdalną, niewystarczające modele takie i siakie, i nastało to czego można się było spodziewać – sytuacja, w której wszyscy zaczęli szukać oszczędności.

I u mnie w biurze, po raz kolejny, nastała konieczność zmiany i modyfikacji miejsc biurowo – technicznych, aby skumulować pracowników na dostępnej przestrzeni i ogranicznyć koszty utrzymania biur. I zaczął się drobny, aczkolwiek mocno odczuwalny bunt. Pomimo tego, że zmiana była komunikowana i planowana od kilku miesięcy, kiedy nadeszło spotkanie z twardą rzeczywistością, okazało się, że jednak, pomimo trybu hybrydowego i możliwości pracy jednynie części czasu w biurze, znaczna liczba pracowników poczuła obawę i fizyczny strach przed zmianą. Prostą i praktycznie bezpieczną zmianą, która nie ogranicza i nie odbiera żadnych przywilejów dotychczasowej pracy, a jedynie wymaga przeniesienia 4 liter o maksymalnie dwa pokoje w jedną czy drugą stronę, z zachowaniem możliwości posiadania własnego biurka na wyłączność.

Zmiana trwa, ciekawe jak się potoczy, jak bardzo będzie trwała i jakie ostatecznie wywrze konsekwencje na zespołach, które część przestrzeni będą musiały podzielić między siebie. Bardzo jest to interesujące, ale jedną korzyść już dostrzegam – przy zmianie biurka, musiałem wyrzucić część zbędnych i już niepotrzebnych gratów. Tak, bo jako przodownik zmiany, zmieniłem miejsce jako pierwszy.