#1136 – co jeśli?

Zastanawiałeś się co się stanie jak jesteś w stanie wystartować powiedzmy w Maratonie w stolicy i przebiegniesz go w czasie 2h 59min?

Ano mniej więcej tyle, że będziesz na około 120 pozycji na jakieś 3700 osób?

U robi wrażenie? Na mnie trochę tak, ale nie ukrywajmy – do czołówki daleko, a przeciętny człowiek nawet nie wie o co chodzi. Czy to trudniej niż w 4h, 5h?

Ile czasu, pracy, wyrzeczń kosztuje zrobienie takiego wyniku? A może to zależy głównie od predyspozycji i nie zabagnienia swojego ciała? No i dodatku twardego ducha?

Ktoś będzie zazdrościł, ktoś podziwiał, dla innych może będziesz wzorem. Ale jeśli nie robisz tego dla siebie – to nic z tego nie masz. Chwały z tego nie będzie.

I podobnie jest z tysiącem rzeczy, które robimy. To co z tego wynika – to jest najważniejsze dla nas. I głównie dla nas. I niestety to jest główny napęd i hamulec tych działań. Bo, nie ukrywajmy, nie ma wielkiej różnicy czy to zrobię, czy nie zrobię – świat sobie z tym poradzi. A jak mi coś nie wyjdzie, to się popłaczę na koniec i będą mi współczuć, że tyle enrgii poszło w 3,14159 z DU. A nie, to po prostu nauka i trzeba wyciągnąć z niej wni0ski.

Pamiętać należy o wielu rzeczach. Między innymi o tym:

Mistrz jest tylko jeden

oraz:

Mistrzem się nie jest – mistrzem się bywa.

I oczywiście to wszystko to tylko żart sytuacyjny, zatem rób swoje i nie zważaj na nic.

#1135 – coraz bliżej i coraz dalej

Ale jest fajnie.

A tyle uczyli w szkole, żeby nie zaczynać zdania od „ale”. I jak krew w piach.

Trudno, jakoś muszę z tym żyć. Grunt to znać zasady i potrafić je stosować. A później, w miarę rozwoju mistrzostwa można, a podobno, nawet należy je łamać, by osiągnąć artystyczne spełnienie.

Chcąc, nie chcąc – jesteśmy artystami, kowalami własnego losu. Jednym pewne rzeczy przychodzą łatwiej, innym trudniej. W miarę życia, nauki, rozwoju technologii, praktyki i doświadczenia, okazuje się, że to co było nieosiągalnym marzeniem, staje się faktem. Czasem trzeba czekać wiele llat na coś, co dasz radę zrobić. Czasem konieczna jest ciężka praca. Czasem szczęście. A zazwyczaj oba te składniki.

Z drugiej strony, są sytuacje, że musisz działać stanowczo i szybko. Na zbędne rozważania nie ma nawet czasu. Tu i teraz skieruj swoją uwagę na to co istotne. Są sytuacje, kiedy płynąc z prądem uzyskasz najlepsze rezultaty, ale jest ten czas, na wyrwanie się z matni, skok w nadprzestrzeń i zaskoczenie. Przede wszystkim siebie. Innych też.

Nie zawsze jest tak jak się wydaje tobie. Czasem jest zupełnie na odwrót.

Czasem jesteś w większości, a czasem zmierzasz sam i przecierasz szlaki, biorąc na siebie największy trud i koszt zmian.

Jestem zwolennikiem powolnych i przemyślanych przygotowań, planowania, realizacji i kontroli postępów.

Ale czasem lubię sponton, ryzyko i dobrze rozumianą zabawę oraz powiew swieżości.

Nic nie zamierzam z tym robić, by od tego uciec.

Będę sobą, tak po prostu. A co z tego wyjdzie, to się okaże.

#1134 – 134 kroki

Kolejny roczek minął. Kolejne urodziny. Kolejne 134 wpisy czyli jeden na niecałe 3 dni. Zleciało jak z bicza strzelił. Kolejny intensywny czas. Kolejny rozdział życia się domyka, kolejne drzwi stają otworem.

Czas, dobry jak każdy inny, na chwilę refleksji. Kolejnych osób już z nami nie ma. Inne się urodziły. Jeszcze inne pojawiły się gdzieś na ścieżce naszego życia, a inne po prostu gdzieś się zapodziały.

I tak było i tak będzie.

W kontemplacji rzeczywistości pomaga muzyka. Dzisiaj to Memento Mori Depeche Mode bo nigdy nie wiadomo co i kiedy cię czeka.

Radość, smutek, nadzieja, ale przede wszystkim wdzięczność. Bo pomimo przeciwności, płyniemy do przodu w nieznane wody.

Kolejne szczeble drabiny za nami, jesteśmy już tak wysoko, jak nigdy dotąd! Stąd też widać ile jeszcze przed nami i ile jeszcze można się nauczyć.

Kolejne wyzwania na wyciągnięcie ręki, nie sposób się nudzić i marudzić, choć czasem ny się chciało…

#1133 – bieganie po raz drugi

Znowu będzie troszkę przemyśleń o bieganiu, niejako kontynuacja wpisu #044 – Bieganie. Biegałem, biegałem, ale po kontuzji łąkotki i operacji kolana odpuściłem treningi biegowe na poprzednim poziomie i przestałem brać udział w biegach zbiorowych – wyścigach ;-).

Minęło 3 lata i „nieopatrznie” zapisałem się na XX edycję biegu Rzeźnika (9 czerwca 2023). Od września 2022 zacząłem regularne, dosyć krótkie treningi 2-3 razy w tygodniu, których objętość stopniowo zwiększałem, aż do wczorajszego biegu na 33km w ramach Ultra Roztocza 2023, który był pierwszą imprezą masową po przerwie. Czas mojego marszobiegu wyniósł niecałe 5h, co pozwoliło na bezproblemowe zmieszczenie się w limicie 6h. Taki był plan by odbyć ten trening przed głównym czerwcowym wyzwaniem z prędkością i wysiłkiem, nie powodującym nadmiernego zmęczenia czy zniechęcenia. I co? Było ciężko, bo dawno już nie miałem tego typu wybiegań na takim dystansie. Najtrudniejsze było zmobilizowanie się do biegu, kiedy w głowie była świadomość, że niczego to w zasadzie nie zmieni i chwały z tego dodatkowej nie będzie. W podsumowaniu wyszło – 2:38h marszu, 2:11h biegu i 3 minuty bezczynności – spędzonej na punktach odżywczych. Na trasie, całkowicie prowadzonej poza asfaltem, był piach, kamienie, błoto, woda prawie po kolana, słońce i upał, burza i deszcz, zatem wszystko co można sobie wymarzyć. Prawy Achilles dawał o sobie znać pod koniec, podobnie jak operowana w 2019 łąkotka.

Średnie tętno 147bpm, w maksie doszło do 172bpm (Mam 48 lat więc nie jest źle), pod koniec na poziomie 126bpm – ostatnie kilometry głównie żwawo maszerowałem ze względu na: Achillesa i deszcz, który spowodował, że było dosyć ślisko i dodatkowo nic nie widziałem bo padał na moje okulary.

Po 16h od zakończenia biegu czuję głównie ciśnienie w stawach biodrowych, mięśnie prawie wróciły do siebie.

Za trzy tygodnie Rzeźnik – jest szansa na to by go ukończyć w limicie, ale na nic więcej nie mogę liczyć. Wczorajsze wybieganie miało dokładnie tyle km co droga do pierwszego przepaku, a nie miało tyle przewyższeń. Będzie bardzo ciężko i najbliższe dwa tygodnie muszę bardziej pocisnąć, by swoje szanse na przeżycie zwiększyć.

Tyle w temacie – nie jest źle, ale mogło by być dużo lepiej.

#1132 – nowa prawda

Dzisiaj byłem na ciekawym i tendencyjnym, ostatnio, spotkaniu dotyczącym AI modeli językowych i tego co kreuje dla nas Internet, marketing i firmy wyciągające od nas pieniążki.

Czego się dowiedziałem?

Ano – dzisiaj mija 180 dni od wypuszczenia modelu GPT-4, którego objawienie spowodowało nagłe obesranie 25% cyfrowego świata, z kolei to spowodowało obesranie całej reszty.

Druga rzecz – Inteligencja cyfrowa nie zastąpi człowieka, a jedynie może go wspomóc, bo albo jest głupsza i się myli, albo jest nądrzejsza i ma rację. Wszystko zależy od osobniczych cech, intencji i kontekstu.

Kiedy i co wymknie się spod kontroli, zależy od firm trzymających łapę na rozwiązaniach i sprzęcie, na którym to działa. Jeśli ktoś przekręci wajhę, nawet się nie obejrzymy, jak potoczą się losy ludzkości. Jedynie zaufanie i zdrowy rozsądek mogą nas zachować. A tego będzie, jak zawsze, ubywać. Bo po co nam te „zbędne” cechy?

Musimy działać szybko i być czujnymi, bo teraz to już nikt nie wie, kto i kiedy mówi prawdę, a kiedy konfabuluje….

Żadna z tabletek nie jest ani czerwona, ani niebieska. Wszystko zależy od punktu widzenia.

#1131 – przegięcie

Kiedy jesteś kimś, bardzo łatwo przegiąć.

Niezależnie czy jesteś rodzicem, rządzącym, opiekunem, instruktorem, mentorem, kimś, kto ma pewną przewagę…

Wszystko co mówisz i robisz, ma jakieś głębsze znaczenie… I łatwo możesz pójść za daleko lub w stronę wysokiego ryzyka. Każde wypowiedziane słowo i zdanie, a także to, w jaki sposób się zachowujesz, może być, i będzie użyte przeciwko tobie, w odpowiednim czasie. Dlatego powinieneś powściągnąć emocje, pominąć milczeniem pewne kwestie i skupić się na dobrym i słusznym, z punktu widzenia ogółu, zapewnieniu dobra wyższego.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Później dopiero walory edukacyjne i wychowawcze. Zaniedbań powodujących narażenie na utratę zdrowia czy życia, nikt ci nie wybaczy, a jeśli kogoś nauczysz dzisiaj trochę mniej, a będzie zadowolony z czasu spędzoengo z tobą, to chyba dobre dla wszystkich.

Oczywiście, pomiędzy wierszami, powinieneś przekazywaćć to, co naprawdę chcesz przekazać, swoją postawą, mimiką, no i oczywiście dobrym przykładem. Rób jak mówisz, a nie mów jak robisz. To ważne, i cokolwiek by się nie stało, to zostanie od ciebie skopiowane i pójdzie dalej w siną dal…

Bądź najlepszą wersją siebie,a zostanie to wcześniej czy później zauważone!

#1130 – obfitość

Jeśli brak ci czegoś to musisz spowodować żeby zacząć to przyciągać. Jeśli masz czegoś za dużo to musisz spowodować aby przyciąganie na to nie działało.

Wydaje się to pozornie głupie i z dupy, ale z drugiej strony, patrząc na ludzi sukcesu, wielkich przegranych i inne niezależne osobistości – tak to właśnie działa. Oczywiście nie jest tak, że przyciągają się zawsze podobieństwa czy przeciwności, ale każdą rzecz, osobę, czy inną obfitość należy przyciągnąć w odpowiedni sposób. Jeśli jesteś naiwny, przyciągniesz oszustów, jeśli bogaty – bankierów, złodziei i urząd skarbowy. Tylko jeśli jesteś biedny i głupi zostaniesz w spokoju sam. A nie czekaj. Organizacje będą w twoim imieniu zbierać kasę, za którą będą się utrzymywać w celu zapewnienia zatrudnienia urzędników powodujących, że machina się kręci 😉

Żarty żartami, ale o to chodzi by mieć zajawkę i przynętę , która przyciągnie tych co trzeba, a oni przyniosą ci to czego chcesz, oczywiście w zamian za to, co im zaoferujesz. Pytanie jest proste: co masz, ile za to chcesz, kto to chce kupić i kto za to zapłaci. Nie zawsze ten dla kogo jest produkt jest sponsorem. Nie zawsze klient jest użytkownikiem, odbiorcą i płatnikiem. A ten kto sprzedaje nie zawsze jest największym beneficjentem.

Czego chcesz? Czego chcesz? I po co ci to?

A może już to masz?

Nie trzymaj się kurczowo problemów, puść je wolno. Daj im odejść w spokoju.

#1129 – to dzisiaj

Tak, to właśnie dzisiaj. Dzień w którym jesteś bliżej swoich celów. Dzień w którym jesteś o dzień bliżej końca swoich dni na tym padole. Jest zajebiście, czy chcesz czy nie. Masz jeszcze szansę na robienie sobie różnych przyjemności, np. możesz pooddychać, pomyśleć, a jeśli masz więcej szczęścia, to nawet coś zjeść, poczytać, pooglądać, czy sprawić najbliższym jakąś malutką niespodziankę. Możesz poodkładać na później swoje obowiązki, możesz zrobić coś co planowałeś od wielu lat, możesz dopiąć na ostatni guzik zadania, do których zmierzałeś od jakiegoś czasu.

Niezależnie co się stanie, to twój dzień. Ta chwila, którą możesz doświadczyć właśnie teraz. Być może wrócisz do niej kiedyś we wspomnieniach, ale może być też tak, że przeminie cicho i niezauważalnie, jak duża ilość podobnych chwil w twojej świadomości. Wiele jest czynników, które mogą cię od siebi oddalić, wiele jest także spraw, które mogą powodować, że twoja uwaga zostanie odwrócona od tego co ważne.

A co jest ważne? Wszystko i nic. Ważne może być to, czy ślimak przejdzie na drugą stronę chodnika i nie zostanie rozdeptany. Ważne mogą być losy uprowadzonych przez Rosjan ukraińskich dzieci. Ważne jest to dlaczego mężczyzna zakatował 8 letnie dziecko. Ważne jest to czy rządzący zrobią nas znowu w konia. Ważne może być to, czy będziesz mieć co włożyć do garnka i ważne może być to czy w psiej misce będzie woda. Czy wytną lasy amazońskie? Czy zwolnią cię z pracy? Czy zdołasz przebiec założony dystans i nie dostaniesz przy tym udaru płucnego, spowodowanego jakimś urwanym zakrzepem?

Każda z tych rzeczy dla jakiegoś istnienia i stworzenia jest ważna na swój sposób, ale czy jest istotna z punktu widzenia wszechświata?

Każdy moze to interpretować jak uważa o ile nie uraża uczuć innych, a w szczególności jedynej słusznej grupy osób panujących akurat w miejscu w którym przyszło mu egzystować. Zatem myśleć możesz różne rzeczy, mówić trochę mniej, a to co zrobisz spowoduje różne rezultaty i konsekwencje.

Czyli dzień jak dzień. Słońce jest ważne bo świeci, ale idąc za wywodem mądrych – Księżyc jest ważniejszy bo świeci w nocy, kiedy Słońca nie ma.

Bądź czujny! Licho nie śpi.

.

#1128 – progres

Warto wiedziec gdzie się jest tu i teraz. I najlepiej konfrontować swoją wiedzę z zewnętrznymi źródłami, bo może okazać się, że to co myślimy, to jedynie wytwór naszej (chorej 😉 ) wyobraźni. Wydaje Ci się, że jest źle, a okazuje się, że z innego punktu widzenia jesteś zajebisty. W innym przypadku myślisz, że jestes fajny i wszyscy cię lubią, a okazuje się, że jest wprost przeciwnie. Z moich doświadczeń wynika, że nie ma tu jednej reguły, a to co chcemy zobaczyć i usłyszeć, odnajdziemy w pierwszych oznakach, na które zwrócimy uwagę. Dopiero po świadomym i dogłębnym zbadaniu źródeł możemy doszukać się drugiego dna. Nie zawsze jest to proste i oczywiste, a to co zakładamy początkowo może być naszą koszulą, która ciału bliższa. Prawda nie zawsze będzie słodka, ale niekoniecznie jest jedna i tylko jedna prawda, zatem nie fiksujmy się na obecnym podejściu i szukajmy innych odpowiedzi na pytania piętrzące się wokół nas.

Czas mija, zegar biologiczny tyka i łatwo popaść w zgryźliwość i zrzędliwość tym bardziej, że świat technologiczny zmienia się w zastraszającym tempie. Im jestem starszy tym wydaje mi się, że część z tych zmian nie ma żadnego sensu, ale z drugiej strony te zmiany to sens sam w sobie i to jest drugie dno, które tak ciężko zaakceptować. Jednostka, podobnie jak robotnica w mrowisku, ma swoje zadanie, które ma spełnić w swoim życiu i po prostu odejść, dając miejsce kolejnym pokoleniom. Taka jest natura i tak został stworzony (wyewoluowany) ten ekosystem. To, że mamy złudne wrażenie możliwości rozwoju i uszczknięcia czegoś dla siebie w czasie marnego żywota to jedynie siła napędowa, która pozwala przez to przebrnąć. Kim jesteś? Czyja to świadomość? Jak sobą pokierujesz w ramach otrzymanych możliwości? To tylko iluzja, która jednak może dawać radość, przyjemność, zadowolenie i satysfakcję. Czy ktoś z nas, obecnie żyjących, będzie się w stanie z tego śmiać za 100 czy 200 lat?

Pytanie – co będzie jutro? I kto będzie się z tego śmiał np. za rok?