Można mieć doła. Można się zamartwiać. Można potykać się o własne nogi. Można nie trafiać w drzwi i walić głową w ścianę. Można robić wiele rzeczy, które spowodują jeszcze większe obciążenie systemu nerwowego i w rezultacie jego załamanie. Trzeba wtedy bezpiecznie wytracic prędkość i jak mawia klasyk, spiąć pośladki. Zębów nie zagryzaj, bo ci się jeszcze zakleszczą, albo szkliwo zetrze. Skup się wtedy na tym, że w zasadzie to i tak wszystko nie ma sensu.
Samo w sobie nic nie ma sensu.
To my nadajemy sens temu co robimy. Czy ma sens zjedzenie kanapki, skoro za kilka godzin zamieni się ona w kupkę kału? Czy sens ma w sobie zamiana tlenu na dwutlenek węgla, powodujący ocieplenie klimatu?
Nie ma.
Zaakceptuj zatem, że i tak nie ma to znaczenia i sensu i wyobraź sobie, że ma.
Że ma sens wstawanie kiedy jeszcze zimno i ciemno, że ma sens robienie po raz tysięczny tego samego, obojętne czego. Że ma sens patrzenie w lustro i szukanie tam zrozumienia i empatii.
Zrozum siebie.
Rozejrzyj się. Jesteś tu w jakimś celu, być może go nie rozumiesz. Być może rozumiesz g0 inaczej niż jest zapisane w scenariuszu, którego jeszcze nie czytałeś.
Jesli ci się nie chce dla siebie, to zrób to dla tych, którzy sa obok. Oni w ciebie wierzą, jesteś potrzebny.
Każdy jest potrzebny.
Nawet żul pod sklepem jest potrzebny komuś. Nawet o tym nie wie. A niby po co? – zapytasz. Ano po to by dawać zły przykład i być przestrogą dla innych. A może po to by się zebrać w sobie i dać świadectwo, że da się odbić od dna. czasem drugiego dna. Ty zatem na pewno możesz zrobić coś. Coś. Coś co jest istotne, nawet jeśli wydaje się głupie, przyziemne i beznadziejne.
Starość jest słaba. Młodość jest nieuchwytna. Dzieciństwo trudne. Wiek średni jeszcze gorszy bo uświadamia to, że będzie trudno.
Będzie albo nie będzie. Teraz za to jest zajebiste – bo jest. Teraz jest teraz. Jest stałe i zmienne. Teraz jest nieskończonością, a wszystko inne jest przereklamowane. To co czujesz teraz jest na tyle prawdziwe, na ile jesteś w stanie się z tym zidentyfikować i sprawić, że czujesz, że żyjesz.
Ciężko było przejść przez to, by wydobyć się z chaosu i marazmu. Ciężko, ale nie znaczy że beznadziejnie. W końcu esns bezsensu jest lepszy niż bezsens sensu.
Zatem, jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Wręcz perfekcyjnie – bo gdyby się dało inaczej to by było.
