#1722 – ten o tobie wiersz

Można mieć doła. Można się zamartwiać. Można potykać się o własne nogi. Można nie trafiać w drzwi i walić głową w ścianę. Można robić wiele rzeczy, które spowodują jeszcze większe obciążenie systemu nerwowego i w rezultacie jego załamanie. Trzeba wtedy bezpiecznie wytracic prędkość i jak mawia klasyk, spiąć pośladki. Zębów nie zagryzaj, bo ci się jeszcze zakleszczą, albo szkliwo zetrze. Skup się wtedy na tym, że w zasadzie to i tak wszystko nie ma sensu.

Samo w sobie nic nie ma sensu.

To my nadajemy sens temu co robimy. Czy ma sens zjedzenie kanapki, skoro za kilka godzin zamieni się ona w kupkę kału? Czy sens ma w sobie zamiana tlenu na dwutlenek węgla, powodujący ocieplenie klimatu?

Nie ma.

Zaakceptuj zatem, że i tak nie ma to znaczenia i sensu i wyobraź sobie, że ma.

Że ma sens wstawanie kiedy jeszcze zimno i ciemno, że ma sens robienie po raz tysięczny tego samego, obojętne czego. Że ma sens patrzenie w lustro i szukanie tam zrozumienia i empatii.

Zrozum siebie.

Rozejrzyj się. Jesteś tu w jakimś celu, być może go nie rozumiesz. Być może rozumiesz g0 inaczej niż jest zapisane w scenariuszu, którego jeszcze nie czytałeś.

Jesli ci się nie chce dla siebie, to zrób to dla tych, którzy sa obok. Oni w ciebie wierzą, jesteś potrzebny.

Każdy jest potrzebny.

Nawet żul pod sklepem jest potrzebny komuś. Nawet o tym nie wie. A niby po co? – zapytasz. Ano po to by dawać zły przykład i być przestrogą dla innych. A może po to by się zebrać w sobie i dać świadectwo, że da się odbić od dna. czasem drugiego dna. Ty zatem na pewno możesz zrobić coś. Coś. Coś co jest istotne, nawet jeśli wydaje się głupie, przyziemne i beznadziejne.

Starość jest słaba. Młodość jest nieuchwytna. Dzieciństwo trudne. Wiek średni jeszcze gorszy bo uświadamia to, że będzie trudno.

Będzie albo nie będzie. Teraz za to jest zajebiste – bo jest. Teraz jest teraz. Jest stałe i zmienne. Teraz jest nieskończonością, a wszystko inne jest przereklamowane. To co czujesz teraz jest na tyle prawdziwe, na ile jesteś w stanie się z tym zidentyfikować i sprawić, że czujesz, że żyjesz.

Ciężko było przejść przez to, by wydobyć się z chaosu i marazmu. Ciężko, ale nie znaczy że beznadziejnie. W końcu esns bezsensu jest lepszy niż bezsens sensu.

Zatem, jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Wręcz perfekcyjnie – bo gdyby się dało inaczej to by było.

#1721 – Rozkmina ludzkości

Pewne rzeczy są proste, pewne oczywiste, a do pewnych dojdzie się dopiero po długotrwałym szkoleniu i analizie rzeczywistości. I tu rodzi się pytanie – co z tą wiedzą zrobić? Czy dzielić się nią z innymi? Czy przekonywać ich do swojego punktu widzenia? Czy pozostawić ich w nieświadomości, wszak przekonanie nieprzekonanych często jest podobne do walenia głową w ścianę.

Mam tak czasem, nawet często. Nie da się przekonać pewnych ludzi argumentami i są zablokowani na choćby zaznajomienie się z innym punktem widzenia, bo przecież to co wiedzą to wszystko co może być najlepsze. I co gorsza, nie chodzi tu o ludzi niewykształconych, ograniczonych czy osaczonych. Na próbę rzeczowej dyskusji na argumenty, odpowiadają, tak bo tak i kończą się możliwości dalszej negocjacji stanowiska. I chodzi często o sprawy ważne i obejmujące traktowanie innych ludzi, żyjących tuż obok nas.

I skoro tak, to jak z tym żyć?

Czy przekonywać i tracić energię, czy się spokojnie odwrócić zadkiem i mieć wszystko w poważaniu.

Ja nie wiem. Religie, światopoglady, tradycje, chęć wzbogacenia się i rządza władzy robią swoje… Czy w ogóle jest możliwość, żeby się temu przeciwstawić?

#1720 – tydzień PnCD 08

W ostatnim czasie często widziałem komunikat o następującej treści:

Ooops. Coś poszło nie tak. Skontaktuj się z organizatorem swojego życia.

No i czasu nie ma taczki załadować. Służbowo, prywatnie, doszły do tego zobowiązania wobec znajomych, podjęte już miesiące temu. I oczywiście, wszystko to zaczyna się dziać na raz, bo przecież wtedy ci co to obserwują z góry – nasi hodowcy, stwórcy, czy gracze, sterujący naszymi poczynaniami, wtedy dopiero mają radochę, kiedy widzą jak działamy dociążeni odpowiednim napięciem wstępnym.

No i tak się złożyło, że nie za bardzo pocisnąłem w ostatnich dwóch tygodniach. Życie pozwala nam wybierać w takim zakresie, w jakim mamy możliwości i nie oszukujmy się, że możemy wszystko. Możemy więcej niż nam się wydaje, ale wszystkiego się nie da. Niestety,

Ale prawdę powiedzieć muszę, pomimo tych przeciwności, w zasadzie nieuniknionych, stres już jest mniejszy niż bywał kiedyś. Nie wiem czy wynika to z doświadczenia życiowego, lenistwa, czy też podejścia do życia i stosowania dodatkowych technik, które podobno taki stres rozładowują – wspominanego już TRE. Nie wiem na pewno, ale wydaje mi się, ze to działa, a do stanu pasywnego trząsania, czy jak to nazwać, potrafię się wprowadzić w ciągu jednej, dwóch minut. Robi to wrażenie i daje poczucie odprężenia.