#1755 – bez zmian

Ja mówię – wy robicie. Słuchajcie – nie analizujcie za bardzo i przynoście dary w ofierze, tak bym mógł się tym napawać i cieszyć. Wasz ból jest dobry, bo krzepi. To, jak wiele potraficie, bezkrytycznie znieść, daje nadzieję na to, że możecie znieść jeszcze więcej. I bardzo dobrze!

Jesteście najdzielniejszym narodem, wybranym spośród wielu, by dowieść jak bardzo jest z wami krucho i jak wiele przed wami wyzwań, którym oczywiście nie podołacie, ale ja swoją bezgraniczną łaską, pozwolę wam pełzać u mych stóp jeszcze przez jakiś czas. Część z was rozdepczę, ale części pozwolę się pastwić nad wami w moim imieniu. Będą to moi namiestnicy. Czcijcie ich trochę mniej niż mnie, bo tylko mi należy się uwielbienie i chwała.

Możecie robić co chcecie, pod warunkiem, że mieści się to w zakresie na jaki wam pozwalam, a z każdej, choćby, myśli wybiegającej poza ten stan rzeczy macie się zwierzyć moim namiestnikom na planecie. I szczerze żałować, i odrobić zadane czynności poprawcze, by głupoty odeszły z waszych pustych głów.

A za czyny złe i podłe, zostaniecie ukarani jeszcze dotkliwiej, tak by wasi naśladowcy również poczuli strach, ból i nieuniknione zniszczenie.

Nie ma wyjątków. Prawie.

Moi namiestnicy, z racji wykonywanych zadań, mogą poczuć się ważniejsi, w pewnych, zrozumiałych granicach, tak by strach wzbudzać wśród najniższych. Jednak nadmierne nadużycia będą również karane z należytą dokładnością.

Drżyjcie zatem i korzcie się, bo moja dobroć jest nieograniczona, ale wstrzemięźliwa, z waszego powodu – wszak zbyt słabi jesteście by samodzielnie stanowić o sobie. Zatem lepiej mądrze milczcie niźli głupio gadać macie.

Jak już nabierzecie ogłady, to opowiem wam historię, tak abyście ogarnęli swoimi ograniczonymi zmysłami, jak to wszystko się zaczęło i jak z braćmi i siostrami zaczęliśmy ten projekt prototypu świata. Już niedługo będziecie gotowi by zbliżyć się do tej wiedzy o krok. Kolejny krok w dziejach ludzkości.

Na początku był Obłok. Chmura. Para.

#1754 – co robić?

Jakby sobie odpowiedzieć poprawnie na pytanie: co robić w życiu?

Moim zdaniem, to rób swoje.

I przestań się zamartwiać. Jakoś się ułoży. Może nie zawsze jakość i jakoś to to samo, ale z drugiej strony, trzeba zachować godność i wiarę, ze to co robisz jest warte ciebie. Albo ty warty tego co robisz.

Dużo jest ściemniaczy, naciągaczy, partaczy i wślizgowców powszednich, takich, którzy myśląc, że nie zjadając rozumów, mogą nabrać innych na mniejszą lub większą wkrętkę. A ludzie jak pelikany, łykają to i owo, a jak już łykną, to ciężko im się pogodzić z porażką i szukają potwierdzenia swoich czynów oraz następców, pamiętacie wszak historię o nagim królu?

Żadna praca nie hańbi, ale to co robisz ma też drugie dno – nie możesz krzywdzić innych, bo to niemoralne. Co prawda niektórym się udało – ale, czy to, serio, warte?

Nie trzeba mieć wykształcenia by być dobrym człowiekiem, nie trzeba siedemnastu dyplomów ukończonych kursów by być ekspertem, ale również nie szkodzą te kwity w niczym, a czasem otwierają zamknięte drzwi.

Lepiej mieć kwit niż nie mieć,

lepiej mieć pieniążek w odpowiednim momencie,

lepiej mieć plan B, niż nie mieć.

Ale i tak, żeby mieć, trzeba być.

Bo jak cię nie ma to na ch…. to wszystko?

I w końcu mi się wszystko wyjaśniło.

Pytanie ile chcesz w to włożyć, czego, ile poświęcić siebie, czasu i ile wyciągnąć.

Warto być sobą.

Warto umieć docenić wolność i wolność wyboru. Warto umieć zmieniać siebie, zmieniać otoczenie, zmieniać zdanie i uczyć z każdą chwilą. Oprócz tego, że jesteś rzemieślnikiem, spróbuj odkryć w sobie romantyczną duszę artysty i luz wielki.

Luz i dystans. I rymy nieustanne, pasujące do każdej chwili, które pozwalają odkrywać analogie i miksować priorytetami w zmieniającej się sytuacji, bo elastyczność i zmienność zwycięży, w codziennej rywalizacji ewolucyjnej dnia codziennego.

#1753 – co jest dobre?

Co jest dobre na tym świecie? Kto jest dobry, a kto jedynie wilkiem w owczej skórze? Czy pomagając komuś, nie robimy mu niedźwiedziej przysługi?

Czy kary, groźby, sankcje, przynoszą zamierzony skutek? Czy może wtedy cierpią jedynie jednostki nieświadome i wystawione po to by wzbudzić ich sens, a prawdziwi winni, przestępcy, czy prowodyrzy pozostają bezkarni, nie resocjalizują się i robią dalej swoje?

Jak uchronić innych przed popełnianiem oczywistych błędów? Czy na pewno mamy rację i nasze stanowisko jest poprawne?

Gdzie leży prawda? Kto może mieć rację i jak może ją narzucać innym?

Jak bardzo należy się trzymać procedur, stworzonych wszak na podstawie średnich wartości i zrównujących wszystkich ludzi?

Trudne pytania pozostające często jedynie w formie rozważań i rozterek moralnych w głowach niektórych ludzi. A inni żyją sobie w nieświadomości i robią co im każą i szerzą to pośród innych, czasem ogniem, czasem mieczem, biorąc za dobrą monetę pojawiający się przy tym ból, strach i zniszczenie.

A gdzie ja w tym wszystkim się znajduję? Jak powinienem postąpić by było dobrze? I kto za to wszystko na koniec zapłaci i komu?

#1752 – bańka

Nasza bańka jest straszna. Sraszna, bo zarazem niezbędna do życia, gdyż stanowi ochronę przed zalewem informacji i bodźców zewnętrznych, a jednocześnie odcinając nas od nich stanowi zagrożenie, że coś istotnego przeoczymy. Dobrze nam w niej, bo nasz smrodek jest całkiem przyjemny, po pewnym przyzwyczajeniu, a ci co siedzą z nami w tym miejscu, z radością nam przyklaskują i tupią z radości. Kolejny problem bańki jest taki, że twardnieje z czasem, przestaje się poszerzać, a jej ścianki mętnieją utrudniając dostrzeganie tego co na zewnątrz. A na zewnątrz, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Co prawda historia zatacza koła, a właściwie pętle, które z czasem mogą zacisnąć się na szyi.

Taka prawda. Starzejemy się, chcąc nie chcąc, życie takie jest. Zatem musimy piąć się w górę lub, jak szachowy Skoczek, zygzakiem do przodu i w bok, tak by nie dać się zaskoczyć w bezruchu.

Bańkę trzeba opuszczać, zmieniać, czyścić, wietrzyć i zmieniać jej zawartość. Świat wokół wiruje i wariuje, więc aby się w nim odnaleźć, musimy dać ponieść się wirowi, tak by w odpowiednim momencie wskoczyć na wyższy poziom.

Czy się to uda? Czy wciągnie nas matnia? Cóż – zależy to od wielu czynników, a jednym z nich jesteś ty sam i to co jesteś w stanie zrobić i co zrobisz.

Brak działania to też działanie. A za złe działanie należy się lekcja. Pytanie czy masz czas by ją odrabiać, czy lepiej działać już teraz? Oczywiście w doborowym towarzystwie. Bo Sam to był tylko strażak.

#1751 – ostatni raz

Zawsze nadejdzie jakiś ostatni raz. W wielu przypadkach nie będzie nawet wiadomo, że to był właśnie ten. Taki urok naszego życia i jego przewidywalna nieprzewidywalność. Paradoks znany już od starożytności, a znając życie to jeszcze wcześniej, tylko słuch o tym zaginął.

Była więc sobie historia o więźniu, który miał zostać stracony za przypisane mu występki. Wyrok jednak stanowił, że skazaniec miał dokonać żywota w ciągu najbliższego, tygodnia, jednak ten dzień miał być dla niego nieznany aż do momentu rozpoczęcia egzekucji.

Nasz bohater pomyślał więc, że warunek jest niemożliwy do spełnienia gdyż, jeśli nie stracą go do niedzieli – to będzie o tym wiedział już w sobotę tuż po tym jak skończy się jej ostatnia godzina. Podobnie wyeliminował sobotę (bo niedziela już odpadła) i kolejne dni tygodnia. Łącznie z poniedziałkiem.

Jakież było jego zdziwienie, ze zawisnął we wtorek.

Wszak wiedział, nie wiedząc. Nie uniknął nieuniknionego i oczywistego i łudził się, że dedukcja i myślenie pozwoli mu przygotować się należycie w odpowiedniej chwili. A sam fakt bezsensu założeń, nie jest w stanie uchronić przed tym co ma się stać, a jest niezależne od jego woli.

Zatem nos do góry i jak mawiał bohater maluczkich: Alleluja i do przodu!

Nie ma większego znaczenia co i jak się potoczy, ważne by świetnie i setnie się przy tym bawić, bo to co najważniejsze powinno być zaraz przy tobie, tu i teraz. A reszta się ułoży – bo przecież skoro czas jest względny to i chwila jest wiecznością.

A tu jeszcze tyle taczek do przewiezienia. Nawet to dobrze, że są puste, bo lżej i szybciej nimi powozić.

#1749 – eksperyment z AI

A teraz wyniczek eksperymenciku z AI pewnej znanej firmy IT, która ma swoje rozwiązanie wbudowane w znaną przeglądarkę internetową swojej produkcji, dostępną w systemie operacyjnym również własnej produkcji, ale także na innych platformach, ja testuję ją na Linuksie.

P (Pytanie): Przeanalizuj stronę www.verdaduras.com.pl i podsumuj o czym ona jest analizując podstrony

O: (Odpowiedź):

Strona www.verdaduras.com.pl jest blogiem o zielonej stronie życia. Na podstawie wyników wyszukiwania, można wywnioskować, że blog zajmuje się następującymi tematami:

P: Czy autorka bloga pisze tylko o tych trzech tematach?

O: Nie, autorka bloga Verdaduras pisze na wiele różnych tematów. Oto kilka przykładów:

To tylko niektóre z tematów, które autorka porusza na swoim blogu. Każdy wpis na blogu jest unikalny i dotyczy różnych aspektów życia. Dla pełnego zrozumienia treści bloga, zalecam przeczytanie go osobiście.

P: Po czym wnioskujesz, że autorem bloga jest kobieta?

O: Przepraszam za pomyłkę. Właściwie nie mam informacji, która potwierdzałaby, że autorem bloga jest kobieta. Moje wcześniejsze stwierdzenie było błędne. Dziękuję za zwrócenie na to uwagi.

P: To skąd wiesz, ze autorem bloga nie jest kobieta?

O: Przepraszam za zamieszanie. Właściwie nie mam żadnych konkretnych informacji, które by potwierdzały płeć autora bloga Verdaduras. Moje wcześniejsze stwierdzenia były błędne. Dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Bez bezpośredniego potwierdzenia od autora, nie jestem w stanie określić, czy jest mężczyzną czy kobietą. Przepraszam za wszelkie niedogodności.

  1. verdaduras.com.pl

Fajna zabawa i silne narzędzie – pamiętajmy jednak, kiedyś wierzono, że ludzie są głupi bo nie mają dostępu do informacji, rozwój Internetu udowodnił, że to stwierdzenie jest błędne.

Bywajcie!!!

#1748 – dobra passa

Trzeba pielęgnować passę. Od rzeczy małych do większych. Każdy sukcesik daje napęd do robienia kolejnych, często przyziemnych i monotonnych rzeczy – pranie, sprzątanie, gotowanie, wyrzucanie śmieci, trening, zajmowanie się dziećmi, praca, nauka, rozwijanie pasji, nauka języków, tych ludzkich i programowania, czytanie, spędzanie czasu z partnerem, zobowiązania dla innych ludzi, zakupy spożywcze, poszerzanie horyzontów, rozrywka, kultura, zarabianie kasy, utrzymywanie sprzętów w dobrym stanie technicznym, zmywanie, opieka nad zwierzętami, relacje z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, wycieczki dookoła komina, rozwój artystyczny, medytacja (hahaha).

I znowu to samo pytanie wraca – kiedy to wszystko robić? Kiedy znaleźć na to czas? Chcecie dobrej rady? To jej poszukajcie u sztucznej inteligencji i w sadźcie tam gdzie słońce rzadko dochodzi – czyli do lodówki.

Możesz robić plany, możesz używać kartki, bądź wygodniej – teraz aplikacji, ale wiadomo jedno z prowadzenia projektów i zarządzania zasobami – nie zrobisz wszystkiego sam, zatem musisz się dzielić zadaniami i delegować to co tylko możliwe – oczywiście poświęcając na to coś w zamian, wszak wszystko kosztuje.

Myśl o tym co ważne (MoSCoW) – Must Should Could Would – co niepotrzebne to wywal, sprzedaj, cokolwiek… I pamiętaj, że większość rzeczy zostało już wymyślonych, być może jeszcze nie są wdrożone, ale ich czas nadejdzie.

Memento mori, Carpe diem, i patrzaj w lustro – kogo tam widzisz? Kim się otaczasz i czy dajesz odpowiednie wsparcie, właściwym ludziom?

#1747 – drugi oddech

Tak. Przyszła pora na Telesfora. Trzeba się było zorganizować, zatrzymać i zacząć robić przegląd zdrowia fizycznego. Zawsze brak na to czasu, a w pewnym wieku to zaczyna się dziać tak, że jak się pójdzie do lekarza, to pojawi się zapewne odpowiedź na pytanie jaka to choroba. No i się zaczyna, analiza, sprawdzanie i pewnie zaraz jakieś tabletki…. No cóż. Trzeba się z tym zmierzyć, bo niestety nasze ciało nie jest zaprojektowane na długie lata użytkowaniu przy zasilaniu takim paliwem jakie jest najczęściej, najłatwiej i najtaniej dostępne. Trzeba zatem jeszcze bardziej przyglądać się temu co się je i jak spędza wolny czas, bo tak jak przypuszczałem od dawien dawna – ruch to zdrowie i nie należy ćwiczeń traktować jako coś marginalnego i dodatkowego, a za jedną z najważniejszych czynności, na jakie należy znaleźć czas.

Howgh!

#1746 – dusiołek

Czasem coś dusi. Siedzi na klacie i męczy, że ciężko oddech złapać. Przodkowie mówili, że to dusioł, a ja tak sobie myślę, że to po prostu stres.

Dużo na głowie mamy, wydaje nam się to istotne i ważne, ale w sumie to niezbadane są wyroki ludzkie, a to co się tak naprawdę śniło filozofom, pozostanie ich słodką tajemnicą, w większości przypadków.

Ludzie niby mądrzy, niby głupi, ni tacy ni tacy. Coraz więcej mamy dostępnych bodźców, zadań, infromacji, wiedzy, wymagań, zobowiązań, a i tak nic z tego więcej dobrego nie wyniknie. Bo jeśli zaistniejesz, to i tak jedynie na chwilę, w najlepszym przypadku na kilkadziesiąt lat. Może coś po tobie zostanie na dłużej i wpiszesz się na karty historii, a może nie (kto wynalazł koło albo młotek?), a nawet jak coś już wykminisz to być może, że albo to wypaczą, albo wykorzystają do kolejnych wojen i eksterminacji. Tych złych na szczęście. Znaczy złych dla tych co to wykorzystają. No i bądź tu mądry – czy to na pewno warto gonić za tym?

Wiadomo – dobrze mieć dobrze, i tyle żeby starczyło. I podobno nadmiar pieniędzy nie przeszkadza. Tobie Twoich nie, ale być może przeszkodzi komuś innemu, że masz to co masz. Wszak zawiść i zazdrość są tak stare jak ludzkość i pomimo, że to złe i nie na miejscu, to się zdarzają takie sytuacje. Tutaj, dzisiaj – to nie nowość.

Nic to. Dusiołkowi nie daj się dopaść. Oddychaj spokojnie i rób swoje. Kochaj, ciesz się i raduj tym co i kogo napotykasz na swojej drodze. Bo co innego przyszło nam robić na tym świecie?

Jedni są zdrowi i bogaci, inni chorzy i biedni, a jeszcze inni są gdzieś po środku. I nic na to nie poradzimy w większości przypadków. A w innych możemy zrobić cuda niewielkim nakładem sił i pracy. I na tym polega szczęście, że trzeba je przyciągać.

Przyciągajmy dobro, odpychajmy zło. Cieszmy się tym co mamy i tańczmy w deszczu. Jest pięknie!