#1783 – czego się bać?

Czy bać się śmierci? Chyba nie ma czego. Nastanie spokój i ciemność, a później albo czeka nas przygoda w nieznanym, albo pozostanie nicość i pustka. Co tam tak naprawdę na nas czeka, będzie nam dane przekonać się na własnej skórze.

To czego się boję tu i teraz to starość i niedołężność. Nieodwracalne rozpadanie się człowieka. Fizyczne i psychiczne. Początkowo w pełnej świadomości, że mamy coraz mniej wpływu, na otaczającą nas rzeczywistość. Ciało i umysł przestaje nas słuchać, siły opadają, jesteśmy w 100% zależni od innych ludzi, maszyn, leków i cyklicznych pomiarów parametrów życiowych.

A później umysł i zmysły płatają nam figle. Tracimy pamięć, świadomość, pojęcia, motywacje i potrzeby. Zostaje tylko strach i niepokój, którego nikt nie jest w stanie nam odebrać, ani wytłumaczyć, bo przestajemy to rozumieć. Słyszymy głosy, rzeczywistość i urojenia stają się jednością. Jawa łączy się ze snem. I nie wiemy nawet ile to trwa i ile potrwa, bo odebrany nam jest czas. Pojęcie czasu znika. Jesteś tu i teraz, w przestrzeni której nie ogarniasz, otoczony ludźmi, których nie rozpoznajesz i ciągle wydaje ci się, ze powinieneś to rozumieć. I jeszcze do tego dochodzi poczucie obowiązku, że coś masz do zrobienia. Nie wiesz co, wiesz jedynie, że jak tego nie zrobisz, to nadejdzie koniec świata. I wszystko jest w twoich rękach. A ty nawet nie wiesz już co to świat.

Czy śmierć jest od tego wybawieniem?

Tego nie wiemy. Może to dopiero początek zdarzeń, których nikt nie przeżył. A może to właśnie kres i wybawienie. Spokój wiekuisty i uwolnienie się od zmartwień doczesnego świata. Wojen, głodu, nienawiści,ludzkiego porządania i pragnienia władzy. I przede wszystkim bólu i strachu.

Jesteśmy tu i teraz. Doceńmy to i kochajmy się nawzajem. Bo może nadejść chwila, że czas przestanie dla nas istnieć. Znikną wspomnienia i definicja osobowości. I nikt nie będzie w stanie nam pomóc i wytłumaczyć tego, dlaczego się tak dzieje.

Carpe diem.

#1782 – czy ja żyję?

Ciężko patrzeć na kogoś kto traci siły, kontakt z rzeczywistością i powoli zamyka się we własnym, kurczącym się świecie. Kto tego nie widział na własne oczy i nie przeżył tego z kimś bliskim, może sobie to jedynie wyobrazić i mieć wrażenie, że wie o czym piszę.

Czy ja żyję? Czy ja nie żyję? – to jedno z częstszych pytań, które w ostatnich dniach zadaje mój tato. Jak się z tym zmierzyć? Czy można mu jakoś pomóc w chwili gdy wiesz, że wszystko co mogło być zrobione jest już, tu i teraz, załatwione.

Czy życie jest sprawiedliwe? Czy jest zaskakujące? Czy można przejść z tym wszystkim do porządku dziennego? Jak bardzo trzeba na siłę trzymać kogoś w stanie, kiedy nie potrafi decydować o tym czego chce, co mu potrzebne, co musi, co powinien i co dla niego dobre?

Wspomnienia zostaną, każda chwila jest inna, a każde przeżycie pozostawia ślad w naszym umyśle. Pięknie i prawdziwie, ale możesz dojść do momentu, że nic w tym umyśle nie będzie dla ciebie jasne i oczywiste, a codzienne informacje i wiedza, do których miałeś dostęp nagle zostaną chwilowo lub trwale odseparowane od twojej jaźni.

Gdzie jesteś? Która jest godzina? Czy masz pić? Czy jeść? A właściwie co to jest i dlaczego to takie ważne?

Gonitwa myśli, niepokój, strach przed tym co się dzieje i co będzie zaraz? Czy to co wiesz, było naprawdę, czy to tylko wytwór twojej wyobraźni albo resztki snu?

Co będzie za chwilę? Bo przecież coś będzie? Ciemność, cisza? Spotkanie z bliskimi? Z Bogiem? Ze światłem? Nikt tego nie wie, a każdy kiedyś to przeżyje. W pewnym sensie.

Przesłanie jest jasne. Dziś jesteś taki jak jesteś. Ze swoimi zaletami, wadami, możliwościami, marzeniami i blokadami.

Jutro będziesz zupełnie inny.

O ile doczekasz jutra.

#1781 – im więcej tym mniej

Im więcej człowiek się uczy i poznaje świat, tym bardziej znajduje się w przekonaniu, że niestety wie tak niewiele, że aż strach. Z drugiej strony, nigdy jeszcze nie mieliśmy tak szerokiego dostępu do informacji i wiedzy ludzi, tych którzy już odeszli i tych którzy żyją i ciągle tworzą na bieżąco naszą historię. Dziwne jest też to, że wszystko mamy podane na tacy, a i tak większość rzeczy jest nieoczywista, owiana mgłą tajemnicy, a potęguje to wszystko fakkt, ze ja ko ludzkość, na każdym poziomie rywalizujemy ze sobą i starmy się przejąć i znicszczyć tych innych, o niepoprawnych poglądach, jakkolwiek to nie zabrzmi.

I tu trzeba sobie powiedzieć dość. Trzeba się w tym odnaleźć na takim poziomie, by sobie nie spieprzyć życia dołem, że nie da się z tym nic zrobić przeciw temu co ma być takie, a nie inne. Zmiany były są i będą, dyktatury, niewolnictwo – prawdziwe i tylko takie zawoalowane i nazywane pracą i uczciwymi zasadami rynkowymi. Jakoś trzeba wiązać koniec z końcem, spełniać swoje i cudze marzenia, realizować potrzeby – te rzeczywiste i wykreowane przez naszą rzeczywistość. Bierz co chcesz, korzystaj tu i teraz, bo przecież nic ze sobą nie zabierzesz, a najważniejsze jest to co tu i teraz. Właśnie w tej jedynej chwili. To co było, już nie wróci, a zostanie tylko wrażenie, wspmnienie, ulotny powiew przeszłości zmodyfikowany tym jak chcesz to zapamiętać. A jak było? A kto to tak naprawdę wie? Rozwiązywanie problemów świata jest ważne i na pewno można uważać to za wartość nadrzędną i niepodważalną, ale tak szczerze, co to za różnica? Skoro ciągle giną ludzie, dzieci umierają z głodu i zwykłych chorób, a politycy pasą się na podatkach płaconych przez maluczkich, zarzynających się aby utrzymać tych co nie pracują bo nie zawsze mają na to ochotę lub możliwości.

Nie ma czasu.

Trzeba żyć.

#1780 – czego się bać?

Jak już wiemy, strach powoduje, to że nie żyjemy jak trzeba. Ba niektórzy twierdzą, że nie żyjemy wtedy wcale. Ale czy to naprawdę chodzi o strach?

A może to jednak chodzi jedynie o reakcję na to co powoduje? Czego się boisz? Czy wiesz? Konsekwencji? Śmieszności? Oceny przez innych? A może tego, że popełnisz błąd? Błąd czy błądzik? Czy będzie to coś nieodwracalnego? Czy od tego zginiesz? A może ktoś się na Ciebie zwyczajnie obrazi lub będzie zazdrosny czy zawistny?

A może boisz się tego, że ktoś chce Cię zrobić w bambuko i naciągnie na coś co będzie ciężkie jak syzyfowy kamień?

Czy rozsądek i przemyślenia Cię wspierają czy ograniczają? Czyś głupi? Czy wycofany? Czy ryzykujesz zbyt wiele? Ile to zbyt wiele? Co może pójść nie tak? Co może pójść lepiej niż się wydawać może?

Siąść i płakać? Czy skakać i się cieszyć? Mieszane uczucia w tym samym momencie, stanie nad krawędzią, z pytaniem czy lina banji wytrzyma? A czy reszta wytrzyma?

Wdech, wydech. Pachnie wiosną, ptaszki ćwierkają. Kolejny rok nadchodzi. Kto doczeka do jego końca? Najtrudniejsze są proste sprawy. Tu i teraz. Niejednoznaczności, kruczki, klapki na oczach, wyolbrzymianie i zaniechanie. Na co czekać? Teraz albo nigdy. Taka sytuacja prędko się nie zdarzy, pytanie tylko czy to pułapka czy okazja?

Raz kozie Śmierć, a każda koza na pochyłe drzewo wejdzie. Ale gdyby nie skakała, to by nóżki nie złamała. I cyk od nowa. Dzień Świstaka… tómaroł is de ferst dey of de rest of yor lajf.

#1789 -szybko

Jak to ktoś kiedyś napisał, pamiętam tylko tyle, że w liceum: „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

Wziąłem i sprawdziłem – ks. Jan Twardowski. Pomijam przy tym, że pisząc o kimś, trzeba wspomnieć, że to ksiądz. Co to za różnica? Mądrze napisał i chwała mu za to, nie trzeba się od razu uprzedzać, że to ksiądz.

Wracając do sedna – śpieszmy się, śpieszmy, bo chwile z bliskimi skończą się szybciej niżby się chciało. Różnie się układa, raz jest dobrze, raz świetnie, raz fajnie i warto docenić każdy dobry moment i pielęgnować go, bo może się okazać, że to ten ostatni. A czemu ostatni? A tego właściwie nie wiemy. Wojny, wypadki, przypadki i ludzka głupota często krzyżuje najchytrzejsze plany.

Życia nie oszukasz, więc nie trać czasu na zamartwianie się pierdołami, bo serio nie ma to żadnego znaczenia.

A co w życiu najważniejsze? Życie. Energia. I nadzieja. Bo nadzieja umiera ostatnia.

–KONIEC–

jest nowym początkiem

–C.D.N.–

#1788 – skoro skoro

Skoro ci się chce to skoro rusz rzyć. Bo jak poniechasz działań natychmiastowych to czas minie i być może, wraz z nim twoja wola. Wiele może się zadziać i zapomnisz, że czegoś chciałeś. Pytanie wtedy zrodzić się może kolejne – czy jeśli ochota odeszła, to znaczy, że była nieistotna? A może po porstu leń odciąga cię od realizacji czegoś wielkiego co może być z początku trudne i niewygodne? Jednak nie wszystko co ważne, piękne czy monstrualne jest miłe na samym starcie. Z drugiej strony miłe złego początki, a jeszcze w innej sytuacji może być diametrlanie różnie. Los wygrywa raz na wiele istnień i nie da się przewidzieć jego długofalowych następstw, a sukces jest konsekwencją przechodzenia od porażki do porażki.

Rusz zatem w podróż po swoim wnętrzu – nikt ci tego nie odbierze, nawetrwtedy, jak nic ci nie zostanie – ani czas, ani miejsce, ani inne możliwości.

Nie ma dymu bez ognia, nie ma róży bez kolców, nie ma nauki bez błedów.

Tak powiedziało i znikło.

#1787 – happy happy

Czarność i ciemność, szarość, beznadzieja i rutyna.

Codzienność potrafi zniszczyć wolę życia i chęć do podejmowania działań.

Zatem musisz zadbać o to by odnaleźć coś co da ci iskierkę, która rozpala paliwo, którym jesteś, musisz znaleźć tlen by spalanie zaszło. I prawie gotowe, ale to jeszcze za mało by efekt był porażający. Musisz spowodować by nastało dostateczne ciśnienie by reakcja spowodowała wybuch energii i radości.

Ja to znalazłem i wiem, że niestety bez aktywności fizycznej nie mogę normalnie funkcjonować. Staję się zrzędliwy, osowiały, bez energii i chęci do czegokolwiek. Ale jak pójdę pobiegać, poćwiczę solidnie siłowo lub wytrzymałościowo, albo zrobię trening karate, to wracam do mojej drugiej normalności, a rzeczywistość nabiera kolorów.

Może to tylko wrażenie, może placebo, może uzależnienie, ale fakt jest faktem i jakoś nie zamierzam z tym, póki co, walczyć. Człowiek jest stworzony do ruchu i umiarkowanego wysiłku, a bez niego organizm nie działa dobrze, gdyż wszystkie elementy ruchome w ciele umożliwiają odpowiedni przepływ płynów ustrojowych, dzięki, którym funkcjonujemy.

Zatem. Nie ma takiej wymówki, która cię może odciągnąć od chwili ruchu. Rusz D. Weź się! To tylko dla Twojego dobra.