#1925 – 1 muhharam 1447

Człowiek uczy się przez całe życie. Czy tego chce czy nie chce, intencjonalnie, przez przypadek, przy okazji.

Ja miałem okazję dowiedziec się, przy okazji wyjazdu służbowego, spędzić i świętować Nowy Rok Muzułmański 1447 w Tunisie. Miało to miejsce z 25 na 26 czerwca 2025.

Ważna rzecz, a dowiedziałem się o niej przez przypadek, co nie umniejsza jej wielkości, a świadczy raczej o mojej ignorancji i wielości tematów, które należy poznać, wybrać, przeanalizować i zgłębić.

Zarówno małe, jak i wielkie, szczególne i ogólne. Istotne dla nas, nieważne dla innych jak i te, właśnie, ważne dla innych, a dla nas nieznane.

Jeszcze.

Patrz, obserwuj, wybieraj, analizuj, działaj. Wyciągnij lekcje na przyszłość i ciesz się życiem. Każda chwila przynosi coś nowego, musisz to tylko zauważyć.

#1924 – ahoj przygodo

Przygoda wciąż trwa. Czasem jest łatwiej, wręcz nie może być lepiej, ale ciągle zza zakrętu pojwiają się nowe wyzwania. Wręcz wyzwiska. Czy można było ich uniknąć? Czy można było coś zrobić lepiej?

Pewnie możnaby, ale przepadło. Trzeba sobie radzić najlepiej jak się da tu i teraz i wyciągnąć wnioski i lekcje na przyszłość.

O ile będzie jakaś przyszłość, bo z tym, nigdy nic nie wiadomo. Pamiętacie wszak historię o indyku….

No nic. Znowu rozgrzebane milion spraw, z których po trochu trzeba wybrnąć i toczyć kulki pod górę niczym połączenia Żonglera, Syzyfa i Żuka Gnojaka. Pomalutku, powolutku.

Ups.

Jedna wypadła, rozwaliła się i już zleciały się muchy.

A muchy jak to muchy. Wiedzą, że gówno jest dobre, szczególnie kiedy jeszcze mokre i ciepłe. Można z niego wyciągnąć masę dobrego!

Zatem nie narzekajmy. Cieszmy się chwilą, dobrymi okazjami i tym, że dajemy radę sprostać naszym problemom, bo o to głównie w życiu chodzi – by nie dać się złamać, załamać, zatrzymać na zawsze i polec.

Było źle, jest dobrze. Będzie jeszcze lepiej, albo gorzej. Nic nie trwa wiecznie, jest bajecznie, czasem wspaniale, czasem niebezpiecznie.

Dziś biegasz, jutro leżysz ze złamaną nogą. Płakać? Ciesz się, że Ci jej nie urwało.

Przestałeś widzieć na jedno oko? Ciesz się, że masz jeszcze drugie.

Ukradli Ci pieniądze? Ciesz się że masz zdrowie!

Itd. Itp. Nie myśl więcej niż wymaga sytuacja, ale nie mniej niż to konieczne.

Rób tak wiele jak potrzeba by zrealizować marzenia, ale się przy tym nie zajedź.

Znajdź czas by celebrować Życie. Bo to najważniejsze co masz.

A przygoda? Trwa cały czas!

#1923 – jestem

Ależ to jest dobre. Dla mnie osobiście.

Dżem – kim jestem – jestem sobie

Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też.

Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem.

Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też.

Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem.

Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą,

Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą,

Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką.

Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem.

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,

Tylko sobą, sobą być nie mogę, o nie!

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,

Tylko sobą, sobą być nie mogę, o nie![

Bo którz to wie, kim ja naprawdę jestem 😉

Może jestem narcyzem, może wprost przeciwnie.

Szukam wyzwań, staram się im sprostać, ale czy to daje radę, czy to jest to, co powinienem osiągnąć?

Muszę pomyśleć,

Kobieto, pomóż mi,

Sekundy, minuty,

Sekundy, minuty,

Godziny i dni….

#1922 – ciągle szukam

Ciągle szukam czegoś.

A to kluczy, a to telefonu, a to wczorajszego dnia.

Czasem szukam też sensu i ważkości swych działań i zaniechań.

No bo nie tylko ważne to co się robi, ale też to czego się nie robi, by spełnić oczekiwania i wymagania stawiane przez świat zewnętrzny, jak i te wewnętrzne. Niby osobiste.

Czasem chciałoby się coś powiedzieć lub co gorsza, zrobić coś głupiego i niedojrzałego, albo wręcz przeciwnie – wzniosłego i bohaterskiego, by stanąć na wysokości zadania i osiągnąć CoŚ. Przez wielkie C i Ś.

Tylko nie zawsze się chce. Nie zawsze jest odwaga. Nie zawsze jest energia dostępna do realizacji tych, często ograniczonych czasowo, działań.

Czasem żal. Czasem, z perspektywy, cieszyć się można, że jednak się tak potoczyło. Czasem po prostu nie wiadomo co by było, gdyby….

Czasem warto płynąć pod prąd, iść pod wiatr, nie uginać się pod naporem wrogich jednostek.

A czasem, nie warto się kopać z koniem, bo bilans wyjdzie na zero, albo, co gorsza, ujemny.

A czasu coraz mniej.

Tik – Tak. Z każdą chwilą ubywa nam czegoś, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to jest takie ważne, co jest tu i teraz.

#1921 – ona temu winna …

Życie jest proste. Zaczyna się od spotkania dwóch komórek, paru podziałów, mnożenia, rośnięcia, zanikania, bólu, łez. Czy to już? A może to jeszcze nie to? Kiedy jest początek, kiedy koniec i kto jest odpryskiem rzeczywistości?

Jak powinna wyglądać prawidłowa kolej rzeczy? Kto komu powinien się podporządkować i na jakich zasadach?

Kto ma rację. Kto jej nie ma? I komu należy się szacunek, a komu nie?

Czy ktoś kto myśli inaczej niż ty, czy ja, nie ma racji? A może to on ma rację?

A może rację mamy wszyscy?

A to tak można?

Można uznać, że ktoś coś może, choć to nie jest w 100% z nami zgodne?

Niestety życie jest okrutne. Jedni są posiłkiem, inni konsumentami. Są też tacy, którzy muszą sprzątać odchody.

Jedni strzelają, inni są trafiani pociskami, a przecież wiadomo, że pan Buk kule nosi.

Gdy cofniemy się odpowiednio na osi czasu i spojrzymy z konkretnej perspektywy, poprzez starannie wybrany filtr, to zawsze wskażemy odpowiednich winnych.

A z winnymi, to już sami wiecie, co się robi…

#1920 – nie czekaj, nie czekaj

Czekać, nie czekać. Odpuścić, czy wręcz przeciwnie wypuścić parę. Albo w tłoki, albo w gwizdek.

Zawsze jest wybór co do reakcji na daną sytuację. A reguła jest taka, że lepiej chwilę się wstrzymać z radością, niż później żałować zażenowania i złudnej wiary we własne siły. Wszak lew nie przejmuje się hienami.

Chyba, że jest sam, stary, chory, a hien całe stado.

A one mają czas.

Poczekają, aby zadać ostateczny cios i napełnić swe łakome brzuchy.

A w kolejce czekają jeszcze sępy, które zawsze mają czas by powiedzieć : „a nie mówiłem?”

Lecz gdy lew jest w sile wieku, otoczony rodziną i sympatykami, wie co mu się od życia należy. Wie to od pokoleń i nie musi nikomu udowadniać, że jest lwem.

I wcale nikt nie powie mu, że jest narcyzem, zadufanym w sobie i w swych wymyślonych kompetencjach.

Miej serce i patrzaj w serce – nie wszystko da się pojać rozumem. Czasem trzeba użyć intuicji, wiary i nadziei.

Nadzieja wszak umiera ostatnia.

Jakoś to będzie. Wystarczy przeczekać jeszcze trochę. I znowu. I znowu. I znowu….

#1919 – będzie

Będzie lepiej, a później gorzej, a później lepiej, a później gorzej. A na koniec nie będzie niczego i to będzie ten czas, kiedy nie trzeba się będzie już niczym stresować, przejmować ani być za nic odpowiedzialnym.

Chyba, że będzie inaczej, tylko po co tym się teraz przejmować?

Tak patrzę i myślę. Gdzie jestem? Gdzie byłem rok, dwa, pięć, dziesięć temu ….

Gdzie będę za rok? O ile będę?

Siedzę, piszę, słucham muzyki. Pracuję, krzątam się i próbuję wzniecić żar chęci i kreatywności. Wznieść się na wyżyny ludzkiego jestestwa i nie zdziadzieć wobec napływu różnorakich idei wypaczonych przez ekstremistów wszelakich stron.

Mutualizacja, generalizacja, separacja, miksacja i konsultacja. Później aplikacja, rozliczenie win i zmiana zasad gry pod koniec meczu. A nie, to nie koniec. Się okazuje, że to dopiero druga tercja.

Gdzie by nie spojrzeć, jest jakby swojsko, jakby naturalnie i tradycyjnie. Jak w chacie (nie mylić z czatem). Skoro zawsze można znaleźć popleczników własnej tezy, po co w ogóle tego szukać? Może warto zająć się zadaniem przeciwników, sprawdzić ich punkt widzenia? A może trawa jest zieleńsza u nas, patrząc z ich perspektywy? Czego się boją? Co ich tak przeraża kiedy patrząc w lustro widzą jednak Ciebie?

#1918 – pierwsza pięćdziesiątka

Pierwsza pięćdziesiątka zawsze zachęca by zdobyć kolejną.

A po drugiej trzecią i czwartą i tak w nieskończoność.

Tylko chytrość upływu i wpływu polega na tym, że im dalej w las tym więcej dróg wyglądających podobnie, niemal identycznie, lecz prowadzących w kierunki oddalające nas od wymarzonego celu.

Jeszcze trudniej gdy twój wymarzony cel jest jeszcze nie skonkretyzowany. Niby miał być SMART, a wyszło jak zwykle.

S – Shady – (cienisty i mglisty) – Nie do końca wiadomo, o co chodzi

M – Meaningless – (Bez znaczenia) – Nie przynosi żadnej wartości ani korzyści tu i teraz (czyżby?)

A – Aimless – (Bez kierunku) – Nie ma konkretnej mety do osiągnięcia, gdzi się skierujesz, tam będzie etap przygody

R – Ridicolous – (Absurdalny) – Brzmi nierealnie, jest oderwany od rzeczywistości, czym jednak jest rzeczywistość, a czym to, co nam jest prezentowane

T – Timeless – (Bezterminowy) – Nie ma żadnej ramy czasowej, można, a nawet trzeba go odwlekać w nieskończoność, droga wszak nie ma ni początku, ni końca

To cel, który prowadzi donikąd lub raczej wszędzie – czysta improwizacja bez planu! Ironiczne, ale czasem właśnie tak wygląda sposób podejmowania decyzji. Bez zbędnej analizy, spontanicznie i z nadzieją, że to najlepsza decyzja przy ograniczonym zasobie informacyjnym.

Pora się otrząsnąć z reakcji na problemy, na przeciwności. Pora wykorzystać potencjał, który jeszcze w nas drzemie, rozpalić na nowo żar, w płomienie jaśniejące i ogrzewające drętwotę i niemoc