Tik – ….
… jak pisał Pratchet to podobny odgłos poruszenia wskazówki, jak klaśnięcie jedną ręką. Wystarczy się rozejrzeć by znaleźć sto jeden problemików, którymi należy się zająć tu i teraz. A to miska jest pusta, a to mucha wleciała do ucha, a to zupa była za słona, a to tabelka nie wypełniona. Zawsze jest coś.
Tik.
Wspaniałe jest to, że czas płynie a my przebieramy nóżkami i wiosłujemy pod prąd, by spowolnić nieuchronny jego wyciek i przemijanie pór roku. Tracimy przy tym tyle energii, że w bilansie okazuje się, że dokładamy do tego interesu spłacając dług technologiczny, który sami zaciągnęliśmy na poczet rat, których nie spłaciliśmy wcześniej.
Tik.
Gdyby babcia miała wąsy to by ją spalili na stosie albo ukamienowali na zebraniu koła gospodarzy przy okowicie, coby brzytwy się nie chwytała niczym tonący, a tak wosk z gromnicy uratował jej duszę przed ogniem piekielnym i pozwolił na bolesną depilację przez Ciotkę B.
A chodzili do niej i chłopy. Mówli: Do Broni, panowie, do Broni!.
I tak została Bronka najlepszą przyjaciółką chłopa.
Tik
Nie ma to żadnego związku z zasitniałą sytuacją geopolityczną, ale powyzszy wywód wskazuje dobitnie, że nie należy ani wierzyć w to co się czyta, ani się na to powoływać, a najlepiej to mieć własne przemyślenia poparte solidną edukacją i czerpaniem z wiarygodnych źródeł. (Prawo autorytetu Cialdini)
