#1991 – jest ciekawie

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Jak komuś źle życzysz, życz mu ciekawego i pełnego przygów życia.

Jest ciekawie. Kolejne interesujące projekty się zaczynają dziać. Nie ma nudy i można rozwinąć wodze fantazji, a także wykorzystać posiadane umiejętności i doświadczenie.

Cieszę się bardzo z nadejscia takich czasów, gdyż pozwalają zweryfikować to co zdobywałem przez minione lata. Nie można pozwolić, by członki i tryby w głowie zardzewiały i się ze sobą zlepiły.

Call for action!!!

Life is brutal – trzeba się pilnować, wciągać brzuch i ochoczo klaskać w rytm nadażających się okazji.

Klap Klap Klap Bęc.

#1989 – next stage

Bać się życia, czy cieszyć się z tego co przynosi?

Bo przynosi w dużej mierze i ilości, kupę mułu, który musimy w znoju przegrzebać, przeczesać i przepłukać, w puszukiwaniu grudek złota, z których cieszymy się jak dzieci kiedy widzą pierwszy śnieg. A okazuje się po kilku tygodniach mrozu i szarzenia zbitej, lodowej pokrywy, że to wcale nie jest takie fajne i zabawne, jak się to nam na początku wydawało. I znowu trafiamy na coś co przywraca, na chwilę, uśmiech na naszą, porytą zmarszczkami zmartwień twarz. Na chwilę jest w porządku, nawet bardzo dobrze, a potem młotek przenaczenia (Hammer of Destiny) uderza w duży palec u prawej stopy i pamiętamy o tym co trzeba. O fali wznosząco opadającej, która od wieków robi swoją robotę – przypomina ludziom, że najważniejsze jest to czego nie widać – spokój duszy i radość istnienia.

I jako, że się radujemy, pomimo codziennych potknięć i nowych siniaków nabitych na goleniach przez niecny stolik nocny nie zważający na nasze nagłe nadejście, czy pośladków zbitych przez matkę Ziemię, w wyniku nagłego jej ataku na nas podczas zimowej zamieci i zmerzliny spadającej z nieba na nieświadomy chodnik. I to w środku stycznia! Nie chowajmy tejże radości li tylko dla siebie! Dzielmy się nią na lewo i prawo, pamiętając o czasie na odpoczynek i konetmplację i afirmację.

Krótki reset nikomu nie zaszkodzi, chyba, że twoje oprogramowanie po takim restarcie się nie podniesie i wtedy zostaniesz cegłą z muru, którego głową nie sposób przebić. Nie bądź zatem betonem, stań się elastyczny i eteryczny. Nabierz do siebie dystansu luzując tu i ówdzie napięte ścięgna i wrzynające się w tyłek kalesony. Luzuj onuce, poluzuj kamasze i rozjerzyj się. Wiosna już nadchodzi, będzie u nas za jakieś trzy miesiące.

Byle do wiosny – jak co roku. Niektórzy nawet może doczekają.

#1988 – meritum

Czym jesteśmy, może nawet kim jesteśmy?

Niby zdaje nam się, że myślimy i sprawiedliwie rządzimy naszym światem. Tylko kto nam dał władzę nad tym, czym staramy się panować?

Cofamy się o lata, wieki i okazuje się, że to co mamy to jest jakiś większy czy mniejszy przekręt dziejów, zbieg okoliczności, fart i zrządzenie losu.

Bo albo się urodziłeś w odpowiednim miejscu i czasie, albo nie. Albo masz zasoby aby wykorzystać dane szanse i położenie, albo nie masz. I tyle.

I owszem starania się i upór czasem coś mogą dać, ale musisz mieć takie możliwości i splot wydarzeń, by zadziało się to, co zakończy się, chwilowym, sukcesem.

Skoro nawet jeden jedyny stwórca Świata i ludzi nie jest sobie w stanie poradzić z ludźmi, to co może człowiek?

Człowiek może przyjąć do wiadomości, że jest trybikiem (albo co najwyżej trybem) i coś se tam gmyra w życiu. Albo zamiata. Albo zmiata miliony ludzi z powierzchni świata. Albo najeżdza inne narody, albo trzepie hajs na innych ludziach rozwiązując ich problemy, które sami sobie stworzyli (jako społeczeństwo).

A my wciąż szukamy kogoś kto nam powie jak żyć, no i po co żyć, żeby można było umrzeć i po śmierci cieszyć się tym, że powstrzymywaliśmy się od radości i robiliśmy na innych, którym się należy, bo „cośtam”, bo mądry, bo z rodziny królewskiej, bo dziadek był szlachciem, bo wie jak sprzedać siebie innym (w najlepszym tego słowa znaczeniu).

Każdy z nas siebie sprzedaje, a teraz to widać, gdy otwieramy mEdia sPołecznościowe. Darmowe webminary, (za pieniądze dostaniesz wiedzę prawdziwą i skrytą), zdjęcia, rolki i faworki. Książki, reportaże, poradniki, przewodniki, podcasty i forecasty. Bąki, pałerpointy i ebóki.

Przez wieki nic się nie zmieniło poza środkami przekazu plemiennego.

Oni nas, ale lepiej my ich. Ciach, ciach, ciach – na plas-ter-ki.

#1987 – odpowiedź

Ja już znalazłem odpowiedź na każde pytanie.

„Ciekawy jest ten punkt widzenia. Sądzę, że z pewnej perspektywy można mieć wrażenie, że tak to wygląda. Chętnie odniosę się do tematu jeśli będę miał możliwość zapoznać się z Twoimi argumentami, jeśli Ty również poznasz mój punkt widzenia i podejmiesz próbę zrozumienia tego, co czuję w miejscu,w którym sie znajduję z bagazżem doświadczeń ograniczających moją obiektywną percepcję”.

Z reguły pada tutaj zwrotka: „Spier#@$%laj”, oczwiście zawoalowana w stwierdzenia odpowiadające poziomi intelektualnemu, emocjonalnemu oraz społecznemu jednostki z którą podejmujemy próbę komunikacji.

Pytanie – odpowiedź – zwrotka.

Czy przesunęliśmy sie na polu gry w którąś stronę? Czy szala sprawiedliwości przeważa na którąś ze stron? A może, tak jak w układzie nieinercjalnym zależy to tylko od kryteriów obserwacji, kątów oraz prędkości, przyspieszeń i czasu obserwatora i obserwacji?

Ważne jest tu i teraz.

Ważne jest jutro i kiedyś.

Ważne jest wszystko i nic.

Czy, serio ludziom się chce poznać perspektywę drugiej strony? Czy wystarczy tylko nasza własna? Szczególnie wtedy gdy firmuje ją jakaś szycha i wspiera banda, stado lub szanowne grono tęgich umysłów, albo po prostu uzbrojonych w widły i kosy chłopów?

Przecież nawet pies wie, że psocić można jak pan nie patrzy, wtedy o wiele więcej ujdzie na sucho, a to czego się nachapiesz. Wystarczy zadbać by zatrzeć ślady i nawet straszenie księdza z ambony nie przyniesie pożytku, bo ludzie nie słuchają co mówi, tylko patrzą co robi. To wiedzą nawet dzieci.

Zatem jeśli chcesz być kimś więcej – myśl i czuj co robisz na świecie i na co wpływa twoje zacowanie i jakie ma ukryte skutki.

Pytanie – czy umiesz stanąć po tej drugiej stronie?

#1986 – Zawody 2026 – week_02

Wstępny plan na starty do połowy kwietnia potwierdzony.

Ten tydzień spokojnie, bez szału, ale bez opóźnień. Niedzielny trening KATA zaliczony. Dodatkowo własna praca intelektualno-pobudzeniowo-motywacyjna.

SAIFA, SEIENCHIN – pomyśl, wykonaj, analizuj, powtórz.

BUNKAI.

Kryteria oceniania.

Ustalam gdzie jestem i widać światełko w tunelu.

Dalsza praca jest czystą przyjemnością, choć punktów do poprawy jest wiele.

#1985 – cóś

Otwieram oczy. Leżę gdzieś. Chyba leżę. Co to w ogóle znaczy leżeć? Coś wydaje mi się, że takie coś słyszałem. Słowo? Co to słowo?

Gorąco. Chyba gorąco. Tak mi się kojarzy, choć nie wiem w ogóle po co to wszystko. Rozpacz, rozkosz, rozleniwienie, rekomendacja, rozwolnienie – słowa (tak to już ustaliliśmy) to słowa, przechodzą przeze mnie. Coś mi świta. Coś miałem zrobić, coś ważnego. Kiedyś, teraz, dzisiaj, nieskończoność. Od tego zależy dalszy los świata.

Przecież jak nie zrobię, zrobiłem, robię tego co mam zrobić to będzie koniec.

A może początek? Czy na końcu nie jest początek? Czy początek nie jest końcem czegoś innego? Poprzedniego.

Franek. Tak pamiętam. On miał na imię Franek. Franio znaczy. Przypomniałem sobie to imię. Ale po co mi było potrzebne? Bo nie mogłem sobie przypomnieć, jak wtedy zastanawiałem się kim był ten gość, z którego córką się ożeniłem….

Hmmm, to jak z tym światem? Będzie czy nie będzie? Jest guzik. Trzeba nacisnąć ten guzik, choćby nie wiem co się działo.

Cyk. Jest. Światło i sygnał. Bip bip, bip bip…..


– Dzień dobry dziewczynko. Czy jesteś aniołem?

– Aniołem? To ja Barbórka – twoja wnuczka.

Ja mam wnuczki? Co to wnuczki? Czy anioł może być wnuczkiem? Bo coś ta mgła gęstnieje, a w ogóle to miło was widzieć.

Jak byłem mały to biegałem boso po łące na wiosnę. Pachniała skoszona trawa. Było ciepło i przyjemnie. Dużo pracy dzisiaj, ale zaraz niedziela i będzie można pójść na spotkanie z chłopakami po kościele. Pójdziemy na cmentarz odwiedzić groby dziadów i może będą lody, bo to odpust.

Ech. Ciężko. Się myśli. Bolą nogi, ręce. Gorąco.

Dlaczego jest tak gorąco?

Co ja miałem zrobić? Aniele. Co ja miałem zrobić, gdzie jest ten guzik?

Ciekawe czy ja żyję? Skoro jest mgła i anioł to może to już piekło. Niebo?

Koniec.

Początek.

Otwieram oczy. Ciemność. Zamykam oczy. Ciemność. Taka ciemna ciemność jak podczas nowiu w piwnicy pod stodołą, tam gdzie zakopane karabiny z wojny.

Ciemność. Spokój. Chłód.

#1984 – myśleć czy nie myśleć?

Ten tydzień jest ciężki. Wiadomo – w najbliższy poniedziałek będzie „blue monday”.

Czy ta wiedza powoduje ułożenie się nastroju czy to działanie nie związane z tym faktem? Wszak powinno być trochę lepiej – dzień zauważalnie się wydłuża, idziemy jak burza przez kolejny rok – 17 dzień na liczniku…

Ale, … , ale, przecież problemy nie znikną pod śniegiem na zawsze – wyjdą wcześniej czy później, podobnie jak czekająca tam psia kupa.

Z wiekiem mamy coraz więcej możliwości wyboru, możemy świadomie stanowić o tym co myślimy, robimy, wybieramy, przecież każdy z nas może uczyć się na własnych błędach.

No i tutaj znowu jest dysonans poznawczy – czy my się uczymy skutecznie? Czy na te błędy możemy sobie pozwolić? Czy wiemy kiedy robimy dobrze, a kiedy źle? Czy mamy świadomość i wiedzę, kiedy z nami zaczyna się dziać źle? Czy zmiany są tak , dla nas, niezauważalne, że traktujemy je z normalnością, przyzwoleniem dalszych działań i wzmocnieniem wiary w to co robimy?

Kogo słuchać? Komu wierzyć? Najbliższym, sobie, lekarzom, niezawisłym sądom, moralnym strażnikom żyjącym w ascezie i wśród praw bożych, czy może modelom LLM (które niczego nie rozumieją, nie wiedzą, a jedynie bazują na prawdopodobieństwie)?

Mamy coraz więcej pozornych możliwości, ale te prawidłowe drogi, niczym szlaki turystyczne, w dużym zakresie, pozostają niezmienne. Czy używasz mózgu? Czy tylko ci się tak wydaje? Czy ktoś ciągnie za sznurki? Czy ty jesteś lalkarzem ożywiającym siebie jako marionetkę?

Teraz wszystko jest bardziej dostępne i akceptowalne. Teraz wszystko jest widoczne i weryfikowalne. Jesteśmy podani na tacy do głębszej psychoanalizy i możliwości weryfikacji i pomiaru składników, z których się składamy, a i tak….

Niewiele wiemy….

O życiu, o nas samych, o świecie, o tym co jest NAPRAWDĘ dobre a co ZŁE.

Ktoś coś nam powie i musimy to ocenić, świadomie, nieświadomie – jakie jest prawdopodobieństwo, że to jest prawdziwe, sensowne, mądre, rozsądne, głupie czy nieistotne…

Patrzeć do przodu? Wstecz? Tu i teraz?

Zamartwiać się? Cieszyć? Porównywać do siebie z kiedyś tam? Szukać drogi na kolejne 5, 10, 15, 20 lat?

Co widzisz teraz? Co będziesz widział za 10 lat? Czy będziesz widział? Czy będziesz? Czy będzie świat?

A może wystarczy medytacja, komtemplacja, wiara, oddanie odpowiedzialności naszej „HajełPałe”, niezależnie czym to jest (o ile jest)?

Jakie to ma znaczenie?

Trzeba zakasać rękawy, wziąć łopatę i robić slajdy do kolejnej niepotrzebnej prezentacji. A nie czekaj, czekaj, przecież za to mamy co do garnka włożyć… I jest to coś co daje nam dumę i satysfakcję.

Machaj myszą, wypełniaj tabelki i śledź postępy swojego rozwoju!!!

Co jest zatem pewne?

To co zawsze.

Śmierć i podatki.

#1983 – Zawody 2026 – week_01

Stało się.

Zapragnąłem, po ponad 20 latach przerwy wrócić na matę w chrakterze zawodnika. Co prawda nie w kumite, jak kiedyś, ale w KATA w kategorii „Starszych panów +50”. Ostatnie starty miałem chyba w 2004 roku.

Plan powstał na początku tego roku i został skonsultowany i pobłogosławiony przez Shihan JC, zatem nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się do roboty.

13 tygodni do pierwszego poważnego stratu – Mistrzostw Polski w Myślenicach – 11-12 kwietnia 2026. Mamy 13 tygodni….

Start kontrolny (o ile będzie kategoria) – 21 marca Piaseczno.

Tydzień pierwszy za mną – trening z shihan JC i trening z sensei Izą uważam za zaliczone.

W tym sezonie obowiązują kata – Saifa i Seienchin.

Plan jest taki, żeby zrobić to co można i się da, poprawić formę i technikę i świetnie się przy tym bawić.

Nie ma co jojczyć i tzreba się skupić. Zegar Tyka.

#1982 – obróć stronę

Kolejna strona zapisana i pokryta bazgrołami.

Kolejny krok wykonany.

Niezrealizowane postanowienia, nierealne marzenia. Te wielkie i te zupełnie przyziemne.

Czy na coś masz wpływ, czy tylko walczysz aby wypłynąć na chwilę na powierzchnię by zaczerpnąć oddechu, by mieć siłę, by walczyć przez kolejną minutę w toni.

Podobnie do mydlanej bański marznącej na mrozie, staraj się uchwycić piękno chwili. Ten niepowtarzalny smak i aromat, który poczułeś oglądając reklamę przedstawiającą uśmiechniętych i zadowolonych młodych, starych, zdrowych i szczęśliwych ludzi.

Tik-tak, marzenia ściętej głowy i skupienie się na tym co masz dowieźć i na co się zgodziłeś.

To są priorytety – to na co się zgodziłeś i co masz robić. Nie wiesz? To pomśl, zastanów się i rób swoje. Masz własne problemy, masz problemy, które inni ci dają do rozwiązania, masz sprawczość w zakresie, którym jesteś w stanie sprawcoz zarządzać. Czy wiesz czego chcesz? Czy wiesz czego się od Ciebie oczekuje?

Spoko spoko. Nie dramatyzujmy. Spychologia jest wszechobecna. Kwantyfikacja analogowych poziomów może spowodować przekłamania i trzaski, które pociągnąc mogą lawinę spadającą na głowy BoguDuchaWinnych ludzi.

Ciach, ciach, ciach – posypią się członki i głowy. Ciach, ciach, ciach – pozostanie sprzątanie, niesmak i ból. Ból, który sprowadzi nas wszytskich na ziemię. Czy to ty będziesz ciął? Czy ciebie potną na plasterki?

Na Pla Ster Ki…