#1981 – świeżość

Świeżość, a właściwie jej wrażenie jest bardzo ważne w naszym życiu.

Nikt nie przepada, za odgrzewanym kotletem, za wpadaniem w rutynę, z deszczu pod rynnę i jazdę koleinami, szorując brzuszkiem po drodze.

Dlatego każdy patrzy kupując monitor (dawniej telewizor), by odświeżanie było jaknajszybsze, pomimo tego, że nawet nie zauważy różnicy.

Świeżość i odświeżanie, często jest przez nas mylone i czasem budzi kontrowersyjne odczucia. Zdarzało się (dawno dawno temu w odległej galaktyce), że odświeżanie kiełbas i wędlin polegało na myciu ich wodą z płynem do mycia naczyń, a odświeżanie sałatek z kapusty kiszonej zapewniała zmiana etykiety z datą przydatności na kolejną.

Teraz naturalnym jest, że na etykietach widać ile E-cośtam jest dodawanych do produktów, by sprawić wrażenie, którego szukamy, oczekujemy i pragniemy – pełnego smaku, wyrazistych odczuć i wypełnienia niezaspokojonego głodu.

Wciąż szukamy, patrzymy, rozglądamy się i natykamy w zasadzie na to samo, podane w inny sposób, by zachęciło nas to do wybrania spośród wielu podobnych produktów, z których wiele prowadzi do tego samego celu…

Czy cel jest najważniejszy? Czy droga? Czy uzasadnienie naszych zachowań? Wyższe przesłanki, motywacje, odkrywanie „między poziomów”, czakr, niuansów istnienia, akceptacja, poczucie sukcesu i spełnienia…

Uczucia, odczucia, spokój, energia, radość, ekscytacja, podniecenie i pełny brzuszek – wszystko okraszone kolorowymi zdjęciami, filmami, wywiadami i poczuciem luksusu, władzy i racji nad racjami.

Racja to racja. Nieważne czy realne przesłanki stanowią o sensie i zasadności. Wszak to co najważniejsze jest niewidzialne i nie da się opisać tego słowami, a tylko nieliczni są w stanie to poczuć, bo nie zrozumieć.

Król jest nagi…

#1980 – pora na rozwój

Czy kiedyś przyjdzie nowa pora na rozwój?

Nie, bo nie ma czegoś takiego jak pora na rozwój. Nie ma cykliczności takiej potrzeby ani nawet takiej możliwości. To nie jest zdarzenie powtarzalne, a ciągłe. Nie oszukujmy się sami – rozwój to proces, w którym albo się odnajdujemy i podążamy jego drogą, albo schodzimy z niej i pozostajemy w miejscu obserwując jak mijają nas inne osoby. Oczywiście trasa ta ma wiele odnóg, rozdroży, ślepych uliczek, ścieżek leśnych i prowadzących, albo przez zdradliwe bagna, albo, stromo, w górę i w dół.

Mamy czasem wrażenie, że istnieje droga na skróty – są metody i środki mogące nas przybliżyć do celu za pomocą narzędzi, o których nie śniło się filozofom. No dobrze, może się i śniło, ale nie zdawali sobie sprawy, że takie rzeczy zejdą pod strzechy. Mówimy tu o rozwoju na każdym poziomie – fizycznym, naukowym, psychologicznym. Środki farmakologiczne, narzędzia sieci neuronowych, cudowne metody szarlatanów, które mogą sprawić, że poczujemy się nagle lepsi od innych, stworzone może w dobrej wierze, a wykorzystywane różnie – często w sposób, mający na celu wyciągnięcie jak największych zysków, kosztem naszego zabrnięcia w ślepą uliczkę lub przekonania się, że wiedza jest dostępna za pół-darmo, na wyciągnięcie ręki, tylko gdzie indziej.

Pracuj a garb sam Cie wyrośnie.

Ucz się, ucz, nauka to potęgi klucz,

jeśli zdobędziesz tych kluczy wiele

zostaniesz klucznikiem w kościele ….

I tak talej, i tym podobne….

Rozwijaj się i zdobywaj wiedzę, ucz się i pracuj nad swoim ciałem, pamiętając, że to wszystko służy w jakimś konkretnym celu i ma swoje przeznaczenie. Bez celu twoje kompetencje i możliwości są bezużyteczne, a nabyte umiejętności muszą być ciągle trenowane i wykorzystywane na „milyjony” sposobów!!!!

Szukaj możliwości, baw się rzeczywistością, a na smutasów i malkontentów patrzaj ze świadomością, że życie trzeba brać jakim jest i podobnie jak rzeźbiarz, odkrywać jego prawdziwe kształy i formy ukryte pod widoczną powierznią.

Prawda, a właście prawdy, leżą pod spodem i właśnie dzięki rozwojowi i ciekawości możemy je odkrywać jedna po drugiej, czerpiąc wiele radości z każdego, pozornie nudnego i podobnego do poprzednich, dnia.

Życie jest jak cebula – ma wiele warstw, a nasza wiedza i doświadczenie są narzędziami pozwalającymi odkrywać coraz cieńsze z nich i czytać przekaz znajdujący się na każdej z nich i pomiędzy nimi.

Nikt nie jest nieomylny, każdy również może zmienić zdanie, ale przyznanie się do tych rzeczy jest trudne i wymaga nie lada odwagi, hartu ducha i siły wewnętrznej.

Bądź zatem twardy i miękki zarazem. Dostosuj się do wymagań sytuacji i kreuj rzeczywistość, zanim ktoś wykreuje ją za ciebie. Ciach, ciach, ciach – odkrawaj plasterki i ciesz sie ich niepowtarzalnym smakiem.

#1979 – co roku tak samo fajnie

Życzymy sobie, żeby było świetnie i lepiej. Każdego roku. Jak zdarta płyta. Bo w końcu mówiąc i słuchając tego mamy nadzieję, że się spełni. Trala la la, trala la la…

Marzymy, mierzymy się z tymi myślami i oczekujemy spełnienia i zbliżania się do naszych celów. A cele, pamiętamy, mają być ambitne i osiągalne, zarazem, a z każdym rokiem zmienia nam się wrażliwość na te amicje, chyba….

Jak to zrobić, żeby się nachapać, tak nie za bardzo, żeby zachować przyzwoitość, a także, żeby pozostało dobre wrażenie nie powodujące wstydu i hańby oraz skazy na honorze.

Można wiele osiągnąć na skróty, można wiele osiągnąć mając zasoby nieskończone, ale grunt to zachować dobry humor, nastrój i nadzieję, że jesteśmy dobrymi ludźmi i dobrze nam się wiedzie. Popchnij, pociągnij, poliż, zachęć, ugryź, kopnij i pogłaszcz.

Cieszmy się dniem, który trwa. Planujmy przyszłość z poszanowaniem teraz. Syzyf wiedział co robi i szanował swój czas. Podobnie jak Atlas, Herakles i Prometeusz. Cała masa przykładów szczęśliwców zaangażowanych w swoje zadania i cele. Radujmy się!!!

#1978 – bez pracy nie ma kołaczy

Bez pracy nie ma kołaczy.

To wiemy. I podobnie jak inne prawa – zasada ta skierowana jest i ograniczona jedynie do specyficznego i ograniczonego typu ludzi – tych co muszą pracować.

Bo jak wiadomo – bogatym i tak się należy – i choć im zabiorą część bogactw jako podatki, daniny i „dobrowolne opłaty”, to na kołacz im zostanie.

Biedni dostaną od „państwa”. Od nas dostaną – bo nie mają. Słusznie, że dostaną – bo trzeba biednym pomagać.

Dzieci dostaną – bo są dziećmi i muszą jeść. Racja.

Ci co rządzą – dostaną – bo im się należy, jako, że wybraliśmy ich, wspólnie, jako naród, żeby rządzili – a na głodnego to się nie skupią na tym co ważne – dlatego mają diety.

Ci co sprawują straż nad tym, byśmy dobrze skończyli lub zaczęli po śmierci, też mają co do brzuszka wlożyć – świetnie, bo jakoż im się należy, że nas tak prowadzą jak baranki na pastwisko lub rzeź!

Tylko Ci co mają pracować – muszą pracować na kołacze. Bo jak nie będą pracować, to nie będą mieli co zjeść. I tyle.

Także jeśli możesz pracować – to pracuj i ciesz się kołaczem swym powszednim i odświętnym.

#1977 – krzyk

Świat się kręci. Nowy rok, wyzwania podsumowania i sranie w banie. A przede wszytskim szukanie oszczędności. Blue monday za pasem, myśli samobójcze, depresja i byle do wiosny – biznes as jużłel.

Z drugiej strony nadzieja i oczekiwanie, że ten rok będzie lepszy! Przecież powitaliśmy go fajerwerkami i litrami wypitego alkoholu. Na zdrowie, za zdrowie i ku pamięcia, na pochybel. Jeśli ktoś nie powziął postanowienia noworocznego to pora najwyższa, bo za chwilę trezba je będzie odpuścić, żeby nie było, że słomiany zapał nie będzie miał okazji buchnąć ogniem piekielnym. Nie dajmy się zaskoczyć jak drogowcy, śniegiem na początku stycznia! Nie bądźmy zadufani i zniesmaczeni! Planujmy i przyrzekajmy sobie to co należy!

Wszystko jest proste w realizacji i do zrobienia, trzeba sobie tylko dobrze poukładać. Jak nóżki w galarecie i skarpety parami w szufladzie.

Keep smile, keep going, and crawl to the target.

#1976 – wirtualna sztucznota

Sami sobie to robimy – uciekamy od rzeczywistości i normalności. Dlaczego? Bo rzeczywistość jest bezdennie przygnębiająca, przerażająca i nieprzewidywalnie przewidywalna.

Szara, naga, jama – jak to kiedyś było w komiksie w „Relaksie”. (niestety nie pamiętam więcej i nie wiem jak to znaleźć, póki co)

Szarość, powtarzalność, ale przede wszystkim nieuchronność życia i spełnianie się najgorszych obaw z dzieciństwa. Po trochu i systematycznie po kolei.

Ile już pochowałeś w życiu chomików, rybek, psów?

Ilu z nas straciło babcie, dziadków, rodziców, rodzeństwo, nawet dzieci?

Ilu znajomych, przyjaciół i kolegów zniknęło z naszego życia w przeróżnych okolicznościach?

I do tego wiatr, który zamiast dąć w żagle, sypie piachem po oczach?

A niespełnione marzenia? Nie zrealizowane obietnice oraz kłamstwa, którymi byliśmy karmieni od pierwszych chwil życia, bo to chyba fajnie wierzyć w bajki.

Mikołaj? Księżniczki i królewicze, dobro i pokój oraz wzajemna miłość i bezineteresowna przyjaźń międzyludzka. Wróżki i dobre duszki?

Dlatego ratujemy się jak możemy – idziemy w sztukę, książki, seriale, muzykę, narkotyki (w tym alkohol i „normalne przecież” trunki). Ruszamy na podbój świata, uciekamy w pracę, sport, wyzwania i chcemy dostać to „COŚ”. „COŚ” na co czekamy od dziecka. Że będzie, że zrobi wow i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a radości i zabawie nie będzie końca.

Cóż – podobno wszystko jest dla ludzi. Może tak, może nie. Może nie dla wszystkich, ale jedno jest pewne. Wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy to przede wszystkim relacja samego ze sobą i akceptacja tego co możemy ze sobą począć. Poźniej otwiera się droga do akceptacji innych i całego, coraz większego świata.

Bez tych wszystkich sztucznych i często wymyślonych tworów byłoby nam trudniej przetrwać. ba – byłoby to chyba niemożliwe. Zatem nie możemy tego wszystkiego odrzucać, ale aktywnie wybierać z poszanowaniem siebie, najbliższych, a także całego, otaczającego nas świata. Tego widzialnego, jak i niewidzialnego.

Sztuczne – nie znaczy złe. Sztuczne – nie znaczy dobre. Sztuczne – znaczy jedynie tyle, że bez udziału człowieka, nie miałoby miejsca. Idąc dalej – trudno nie odnieść wrażenia, że być może człowiek też nie jest potrzebny by stwarzać sztuczne twory? A może skoro człowiek pochodzi od natury, to jego wytwory sa też naturalne? Czy sztuczna inteligencja będzie się różnić od inteligencji? Kiedy sztuka przestaje być nieprawdziwa i przeradza się w rzeczywistość? A ile czasu trzeba by legendy i podania zaczto traktować jako objawioną prawdę i obietnice nieskończoności?