Koniec końców docieramy w końcu do końcowego przystanku (końcowy jak sama nazwa wskazuje). Zatrzymujemy się, rozglądamy. I okazuje się, że to nie koniec. To początek drogi bo powóz, tramwaj, trolejbus, pociąg, samolot czy inny barachło właśnie będzie rozpoczynać podróż w drugą stronę.
Tylko, że my nie mamy biletu powrotnego.
Łatwo się rozczulać i babrać w przeszłości. Ale powiem wam w tajemnicy, że póki co nie możemy jej zmienić…. Natomiast są tacy macherzy, którym świetnie wychodzi zmiana odbioru tego co było. Po pewnym czasi eokazuje się zatem, że X nie tylko nie był zły, ale wręcz wspaniały, a Y nie był bohaterem a tępą szują.
Zatem, szczegółowo rzecz biorąc nie dość, że odbicie przeszłości jest zmieniane, to może być wielowymiarowe i wielowątkowe. Co gorsza podobne odniesienia możemy mieć do teraźniejszości, która przez każdego z nas odgrywa się w innej formie.
Jedynie z przyszłością sprawa jest prosta – nie sposób jej przewidzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa.
