Coś mi się gdzieś chyba zapętlił czas i tygodnie rozmnożyły.
Minął okolejny tydzień. Rozpocząłem prowadzenie zajęć – dwa razy w minionym tygodniu – na razie „próba” się powiodła. Nie popsułem się, ale musiałem być skupiony na tym, żeby nie przegiąć. Kilka przebieżek „truchtowych” również za mną. Jest nadzieja.
Zawody za 6 dni – oczywiście w nich nie wystartuję, choć technicznie byłoby to możliwe. 😉 Trzeba się zatem szykowac do kolejnego podobnego wyzwania gdzieś na jesień….
I pamiętajmy o ważnym przesłaniu Woodego Allena:
„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na przyszłość”
