#1880 – chemia

Całe życie to nauka. W sensie, że fizyka, chemia, matematyka.

Hormony buzują, kara – nagroda, kij – marchewka, foch – pochwała, fraszka – igraszka, machina wspaniała.

Oczywiście dokładamy do tego ideologie, religie, uzasadnienia i tłumaczymy sobie wzajemnie, że to ku chwale sTwórcy (sic.).

A tu wszystko sprowadza się do przepływu energii, zarówno w naszych ciałach, jak i w całym wszechświecie. Wydawałoby się, że taka wiedza powinna przygniatać lub powodować strach, że to wszystko jebnie z nagła.

Może i jebnie (jak straszą nas od wieków), ale: po pierwsze nie wszędzie na raz, a po drugie: nie tak od razu.

Najpierw odpowiednie osoby muszą na tym odpwiednio zarobić. Może teoria spiskowa, że stoi za tym jeden Bóg, jest nieprawdziwa, podobnie jak ta, że to kilka osób na świecie, ale prawda jest taka, że nic nie jest sprawiedliwe i dobrze podzielone na tym świecie.

Szkoda sobie sobie tym chyba głowę zaprzątać za bardzo, bo za wiele się nie zrobi, a czas własnego życia jakoś tak szybko ucieka. Nieubłaganie i jednostronnie, wciąż przyspieszając.

Zatem głowa do góry. Chemia w organizmie to podstawa, ale trzeba być świadomym pokus i zagrożeń wynikających z możliwości zewnętrznego wpływu na naszą homeostazę i nieodwracalne zmiany, które niczego dobrego nie przyniosą.

Korzystajmy zatem z dobrodziejstw naszego świata z rozumem, odwagą i chęcią zachowania swego człowieczeństwa na poziomie umożliwiającym wspaniała zabawę i radość.

#1879 – czytanie

Czasem lubię popisać sobie. Coś. Tak trochę, sami wiecie, bo widzicie, a niektórzy nawet tu zaglądają i czytają. A wiadomo, jak się chce coś napisać, mniej czy bardziej sensownego, to trzeba czytać. I tak czytam i czytam (słucham często, przyznaję, korzystając z dobrodziejstw technologii) i zastanawiam się coraz bardziej, co jeszcze można wymyślić. W zasadzie wszystko już było, kręcimy się zjadając własny ogon i tylko trzeba te spisane idee zamieniać w materialne byty. W zasadzie nie trzeba za bardzo się zmóżdżać – co? Tylko -> jak? I ile to będzie kosztowało i czy już ludzie są gotowi na taką zmianę.

Zabawne jest to, w zasadzie, nie zabawne. a straszne, jak dajemy się rozgrywać i wciągać w wir samozaciskowej pętli (trytrytki ?). Kolejne istnienia ludzkie są poświęcane w ofierze walk, w zasadzie nie wiadomo o co. O bogów? honory? dobro ludzi? Na koniec i tak spotka się kilku panów i przybijając piąteczki z uśmiechem ugadają się na kolejną rundkę.

A ci biedni ludzie? Ci co giną? Ci co są tarczami strzelniczymi? Ci co są workami na kości i królikami doświadczalnymi?

A cala reszta, która ochoczo pracuje by zarobić pieniążki, aby ta cała machina kręciła się bez oporów?

Ja tam w tym sensu nie widzę. Nienawiść i różnice. Wspólny wróg jedynie może zjednoczyć, co jest haniebne dla rodzaju ludzkiego. I nie ma tu żadnego rozsądnego rozwiązania, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto się wyłamie i będzie naginał umowy i granice zdrowego rozsądku, aż znowu pękną i sytuacja się powtórzy.

Od wyborów do wyborów. Od dyktatora do dyktatora. Od religii do religii.

Chciałoby się wpaść na jakieś rozwiązanie, ale ono nie istnieje, póki na Ziemi są ludzie.

#1878 – wypalenie

Jak osiagnąć stan nirwany?

Trzeba umrzeć.

Bo wtedy już tylko inni będą mieli problem, a nie ty.

Ale ch&y z tym. Nie mam zamiaru się tym zamartwiać. Już za kilka dni, za dni parę, wejdę do innego bagna, które oprócz tego, że składa się glinki i błota pośniegowego, to podeszło zeszłorocznym łajnem.

Nie jest łatwo żyć, ale łatwo zlać to wszystko ciepłym moczem, bo choć przez chwilę będzie miło i ciepło. Są tacy, to nie żart, dla którch jesteś wart mniej niż zero, ale to wbrew zdrowemu rozsądkowi dobrze, gdyż są w błędzie. Będą brnąć tu i tam, tam i ówdzie, chować się za tekturowymi ścianami strachu i wygodnictwa.

Nie mam nic przeciw luksusowi, ale warto umieć docenić każdy poziom życia, gdyż sam w sobie stanowi rodzaj urozmaicenia, możliwości wyboru i stanowienia o sobie. Czy chcę iść, jechać czy lecieć na pełnej Q, to nie jest ważne, ważne, że mogę wybrać. Zdecydować. I zmienić swój wybór, jeśli poczuję taką potrzebę.

Mogę mieć ochotę na kawę.

A później zmienić wybór i poprosić o hernatę.

A później mogę tego nie wypić. Albo wypić wszytsko na raz.

To mój wybór.

======

Tak może też działać manipulacja. Dają ci poczucie wyboru. Wyboru spowodowanego narzuconym punktem widzenia i prowadzoną narracją. Superpozycja, supozycja, narzucenie woli, szantaż emocjonalny i wykluczenie.

Wiele jest metod i sposobów by osiągnąć zamierzony cel. Pytanie kto zmęczy się wcześniej i jakie karty wyciągnie z rękawa.

Wszystko to kwestia władzy i czasu.

I odroczonej obietnicy nagrody niewyobrażalnej.

#1877 – wsparcie

UWAGA – dla ułatwienia sobie życia piszę w rodzaju męskim o Tobie drogi czytelniku, bo nie mam zamiaru wpisywać wszystkich końcóœek jako x czy y/a/o bo to zagmatwa sprawę. Szanuję kim jesteś i nie ma znaczenia ani płeć, ani dżender, ani nic.

——————————-

Zastanawiam się często, czy mówienie komuś „Jesteś wystarczający!” jest wsparciem?

Owszem, czasem tak jest, że robisz wszystko tak jak trzeba i czujesz się jak kupa (kupa błota, kupa kupa, czy inna kupa) i przyczyny niepowodzeń szukasz poza sobą.

Jesteś niedoceniony, jesteś zły i masz już po prostu dosyć niesprawiedliwości, braku logiki oraz jasnego określenia ścieżki, po której, ktoś oczekuje, że będziesz podążać.

Problem wynika z tego, kto i czego chce od ciebie. Oczekuje, ale sam nie zamierza cię naprowadzić na to jak do tego czegoś dojść, bo pomimo, że być może nie wie, to wie, jak chce, żeby ta droga wyglądała, ale ci nie powie. Masz się domyślić. Albo jesteś i tak skazany do odstrzału.

I jesteś zfrustrowamy, chęci cię opuszczają i nie wiesz co masz zrobić, gdy kolejny raz dostajesz łomot od życia. Niestety jesteśmy w takim miejscu wszechświata, że sam musisz zdecydować, czy porzucicsz swoje ego i założysz chomąto (musiałem sprawdzic jak to się pisze, bo rękę bym se dał obciąć, że przez H i ON), czy ruszysz własną ścieżką, zgodną z Tobą i będziesz, tak czy inaczej, kopał się z systemem, tylko już na innym poziomie i na trochę innych zasadach.

Świat nie jest idealny.

Świat nie jest doskonały.

Świat nie jest sprawiedliwy.

A ty nie jesteś wystarczający. Ty jesteś po prostu zajebisty. I możesz robić co chcesz w zakresie swojego potencjału i odpowiedzialności, którą sobie narzuciłeś lub została ci narzucona z mocy urzędu czy innych cyrografów.

Panuj nad sobą, swoimi emocjami i tym co możesz robić i na co masz wpływ.

A jeśli na coś nie masz wpływu – to po kiego grzyba się tym aż tak bardzo przejmować?

Ach jak to łatwo napisać i przeczytać. A teraz zastanówmy się jak to zrobić …..

I tutaj zapada cisza, na medytację, na patrzenie na wiatr, na przytulanie i zbieranie sił na kolejne wyzwania.

W życiu jak w szachach: czasem bijesz konia, czasem wieżą walisz w królową, a czasem król spieprza przed pionem, który zmieni się nie do poznania i będzie rządził szachownicą.

#1876 – wpiździotsa

Jeśli wydaje ci się, że coś wiesz, to pewnie tak jest.

Jeśli uważasz, że wiesz wszystko – to jesteś w błędzie, to nie ulega żadnej wątpliwości.

Autorów wielu, nieznanych raczej.

Powtarzam sobie po wielokroć każdego dnia, żem szczęśliwy. Muszę o tym pamiętać, bo to prawda najszczersza. Mam wszystko czego do życia mi trzeba, a nawet więcej, z naddatkiem, który jednakowoż powoduje niepokój, spowodowany strachem, że to sen tylko a nie jawa najprawdziwsza.

Drobne niedogodności uwierają, niby piach w gaciach na plaży nadmorskiej, kiedy grasz ze znajomymi w WolejBiczBola. Zajebistość sytuacyjna jest tak wypasiona, niby hajem jakimś wywołana z odmętów marzeń i myśli. Ale ten piach sprowadza na ziemię. Przypomina, żeśmy tu jedynie przez chwilę. I to dobrze. Jestem mu wdzięczny za to, że trzyma mą jaźń w gotowości i skłania do refleksji wszelakich na tematy przeróżne.

Bohaterem mego dzieciństwa był wszak Profesor Ciekawski. Pamiętacie? „Tu spojrzy, tam zajrzy, po cichu podotyka. Powącha słoniowóz, przypali jakieś zioło, rozwali gramofon, a później pójdzie w koło.”

Jakoś tak to leciało, a może zupełnie inaczej, ale to przecież nieistotne, bo nie chodziło w tym o to by odtwarzać przeszłość, ale budować teraźniejszość, która doprowadzi nas do przyszłości. Świetlanej przyszłości, gdzie wszyscy będą mieli szanse na bycie Kimś.

A rzeczywistość jest, jaka jest. Nabudowana i wypełniona tysiącami artefaktów, ograniczeń, powiązań i trytrytek trzymających pewne elementy ze sobą. Czasem tak jak trzeba – solidnie i mocno razem, a czasem też solidnie i mocno, ale w miejscach, gdzie powinien być ruch i nieograniczony stopień swobody.

Chciałoby się powiedzieć: „Ty wybierasz, ty decydujesz.”, albo: ” Padłeś? Powstań!”, albo: „Czerwony Byczek doda ci skrzydeł.”

Nic jednak się nie zadzieje, jeśli nie będzie sprzyjających okoliczności i nie będziesz mieć w ręku, tego czegoś, co jest akurat potrzebne. Na przykład motyki do kopania ziemniaków, łopaty do zakopania czegoś tam w ogródku i młotka do wbicia gwoździa. Często jednak w życiu występuje nieporozumienie. Albo ktoś oczekuje, że będziesz mieć młotek, a ty masz łopatę, albo on widzi łopatę, ty rzeczywiście masz młotek, a on jest głupi lub ograniczony. No dobra jest ograniczony, bo nie jest ładnie zakładać od razu, że ktoś jest głupi.

Złość, frustracja i chęć dążenia do ideałów pomimo przeszkód, pozwalają stwierdzić, że to wszystko jest rzeczywiste, bo każda z naszych dróg wiedzie przez manowce i wertepy. Innym się udaje, czasem po trupach, czasem mają więcej szczęścia, a czasem są lepszymi sprzedawcami. Potrafią sprzedać siebie i swoją łopatę jako młotek, a nawet dwa młotki i jedne obcęgi.

Wpiździotsa, eta gniotsa, nie łamiotsa. Polak potrafi, pokombinuje, filtr cząstek stałych się wyjmnie, to się nie będzie psuł, z gówna bata się ukręci, tylko się epoksydu dosypie. „Nie ma tego złego. Wypij kolego!” (Tak Kaya śpeiwała z Bregovicem).

Dziś jesteś, jutro cię nie ma. Zatem zrób coś dla siebie. Jesteś najważniejszym elementem swojego życia, a jednocześnie najsłabszym, bo bez ciebie nie ma twojego życia.

#1875 – plaskacze

Z wiekiem przychodzi refleksja. Opadają emocje i braknie sił by kopać się bezcelowo z koniem. Bo nie ukrywajmy – i powiedzmy otwarcie – kto taką potyczkę może wygrać?

To wszystko przychodzi z doświadczeniem, wyciąganiem wniosków z własnych porażek i sukcesów oraz z wiedzy pozyskanej od innych ludzi. Chciałoby się wiele, często wiele dobrego, zrobić, wdrożyć, popchnąć, zrealizować, czy jak to inaczej nazwać, ale wraz ze wzrostem konieczności tłumaczenia wszystkiego od początku, wyjaśniania zawiłości oraz owijania w bawełnę jajek, spada chęć na działanie.

Wracając do jajek – tych jajek:

Tych, z których wykluła się kura pierwsza kura, ale nie wiadomo kto zniósł pierwsze jajko. Skąd się ten jebaniec / jebanica wzięła na tym świecie?

Bo to może było tak, że była sobie sobie jakaś piękna samica, która się wykluła z ikry i w wyniku choroby genetycznej przekazanej jej przez rodziców, jej jajka (znaczy te, które znosiła) wapniały. I wszystko było dobrze, ale na tym obszarze nastała susza i cyk, tylko te „chore” jajka miały możliwość przetrwania na lądzie, albo coś. A reszta uschła zwyczajnie. W proch się obróciła.

Albo to wszystko bujda i nie ma ewolucji gatunków, i ktoś to spreparował, przygotował. i śmiga to sobie, jak ta lala, bezstresowo i bez nadzoru.

W sumie, jakie to ma znaczenie?

Where do we go now?

Nie ma dla nas dobrych perspektyw. Wszystko zmierza ku nicości i zagładzie, jak nie w wyniku naszych wspólnych działań, to straszą nas asteroidą, kometą i sądem ostatecznym. Jak tak można? Skoro wystarczy strach, że nie będzie co do garnka pojutrze włożyć, jak jutro zginiesz marnie pod kołami szalonego rowerzysty, mknącego na spotkanie z diabłem.

I tak plask za plaskiem, na twarz spadają plaskacze i nie ma już nawet chęci by nadstawiać kolejny policzek, bo gęba piecze i swędzi i już czerwona jest od tego wszystkiego.

#1874 – pozytywne myślenie

Pozytywne myślenie ułatwia życie. Tyle, że nie gwarantuje niczego. Łatwiej jednak cierpieć z uśmiechem na twarzy niż z grymasem bólu, jakby się tak nad tym zastanowić głębiej. Wszak zawsze znajdzie się coś co obciera, uwiera czy naciska w miejsce, które powinno być od wrażeń wszelakich wolne. No i drugiej strony, trzeba przywyknąć, podnieść próg wrażliwości, zaakceptować stan obecny i cieszyć się niezmiernie z tego co jest. Świat jest piękny. Kolorowy, szczodry i ciekawy, a wszystkie przydarzające się „odpryski” są jedynie przyprawami tego dania głównego, jakim jesteśmy sami.

Nie masz pomysłu? Nie szkodzi. Ktoś wymyśli go za Ciebie. Wystarczy poczekać i poddać się temu co nadejdzie. Jeśli ci to nie pasuje, to myśl, działaj, analizuj. Powtórz.

Syzyf miał na to pomysł, a jego kolegą był Prometeusz, pełen nadziei i empatii dla biednych ludzi. Jak więc widzisz, niezależnie jaką drogę obierzesz, możesz zostać bohaterem bajek dla starych, młodych i dzieci. Będą cię stawiać albo za wzór, albo jako przestrogę dla innych. Ty wybierasz. Ty decydujesz.

Bądź uważny. Bądź odważny. Bądź odpowiedzialny.

W końcu to ktoś zauważył (Pomarańczowy prostokąt z białą kreską).

#1873 – priekrasno

Wszystko się zmienia i nic się nie zmienia na tym świecie. Jako ludzie jesteśmy na Ziemi około 200 000 lat. Jednym słowem fchój. A wielu z nas wydaje się, że coś możemy tu zdziałać i zrobić coś dobrego. Ponad 8 000 000 000 nas jest obecnie i każdy z nas może próbować coś powiedzieć, zrobić, nie zrobić, zaniechać, skłamać i tak dalej i tym podobne. Ogrom tych liczb może przytłaczać, ale jednak są ludzie, którym się chce, mają plan, idą do przodu nie przejmują się mniejszymi i większymi potknięciami. I co więcej, coś tam są w stanie ugrać. Nie ma czasu na głupie głupoty, bo życie stygnie. Jest czas na głupoty, ale te mądre, które nie krzywdzą innych, ale tego nie zawsze jesteśmy w stanie określić na początku. Życie nie jest sprawiedliwe, prawo nie zawsze jest sprawiedliwe, w zasadzie to nic nie jest sprawiedliwe. Sprawiedliwość jest ślepa, ale to też nie jest tajemnicą, już od wieków.

#1872 – stary młody bóg

Oto zagadka:

„Ta substancja w szczególnym ujęciu jest środkiem odurzającym o działaniu narkotycznym. Wypicie 150-250 g tej substancji może okazać się śmiertelne, choć nie są to zbyt częste przypadki i zwykle są one uwarunkowane innymi czynnikami takimi jak np. choroby układu krwionośnego.
Działanie tej substancji w kategoriach substancji narkotycznej jest zbliżone do działania depresantów. W małych dawkach – rzędu 30-35 ml (wywołuje ona stan pobudzenia, przyspieszone bicie serca, rozszerzenie źrenic oczu, zaprzestanie odczuwania zmęczenia i ogólną poprawę nastroju. U zdrowej, młodej osoby, która do tej pory nie spożywała tej substancji, spożycie 100 g powoduje już zwykle stan silnego zamroczenia – objawiający się utratą sprawności ruchowej, problemami z utrzymaniem równowagi, utratą kontroli nad własnymi emocjami. W skrajnych postaciach zamroczenie wywołane tą substancją przejawia się czasami całkowitą utratą świadomości i zanikami pamięci. Spożywanie tej substancji podczas ciąży może prowadzić do wystąpienia u dziecka zespołu płodowego.
Ta substancja jest o potwierdzonym praktycznie, klinicznie i ogólnie znanym, lecz wypieranym, potencjale uzależniającym. Systematyczne jej spożywanie – nawet w niewielkich ilościach – prowadzi do pełnego, fizycznego uzależnienia.”

Czy potrafisz odgadnąć, o jaką substancję chodzi? Możesz ją kupić na każdym rogu i w 90% sklepów spożywczych…

#1871 – doradca biurowy

Ten wpis miał być o tym jak łatwo doradzać innym. kiedy nie musisz brać odpowiedzialności za skutek udzielonych rad.

Tylko, że nie chce mi się już and tym wszystkim rozwodzić. Przecież ja to wiem, że zanim nie przejdziesz kilku (kilkuset, czasem) mil w czyichś butach, to lepiej nie ma co się odzywać, chyba że jesteś zatrudniony jako doradca.

Dobrze również poza wiedzą teoretyczną mieć chęć poznania praktycznych aspektów omawianych tematów, sporo czasu i empatii by zrozumieć drugą stronę, by potrafić spojrzeć przez jej pryzmat.

Zatem zakończę dzisiaj na tym, żeby obudzić refleksję i skłonić wszystkich, łącznie z sobą do zaangażowania w zrozumienie problemów, gdyż proste, z pozoru sprawy, mogą być bardzo skomplikowane i złożone.