#906 – jak mówić by słuchali?

Jak mówić do ludzi by słuchali?

Po postu mów im to co chcą usłyszeć.

.

Tylko zrozum to dobrze, nie pochopnie i nie podchwyć pierwszej nasuwającej się myśli – „okłam ich i do widzenia”. Chodzi o to by wysłuchać i zrozumieć intencje, pytanie i potrzeby. Czy chcą pomocy, czy wsparcia, czy nauki, czy rady, czy po prostu twojej opinii. I nie ważne czy ty się na tym znasz, czy nie. Przyszli, pytają – powiedz co o tym myślisz, dlaczego, jaki jest twój punkt widzenia i skąd wynikają odpowiedzi.

Możemy mieć różne punkty widzenia, możemy mieć swoje racje, możemy się różnić w różnych ocenach, ale dobrze, gdy mamy możliwość odniesienia swoich opinii do otaczającej rzeczywistości i wyjaśnienia kierujących nami pobudek. Będąc naturalnymi, otwartymi i pozytywnie nastawionymi do innych, możemy zyskać to, co tracą otaczające nas obecnie autorytety – szacunek, wiarygodność oraz zaoferowanie bezcennej możliwości nauki innych na naszych błędach.

Pomyśl, ilu nieszczęść mogłaby ludzkość uniknąć dzięki takiemu podejściu. Czyżby to jedynie utopia?

#905 – teoria

Dzisiaj dostałem lekcję. Lekcję pokory. Posłuchałem randomowego podcastu – tam, w nim, szanowana pani psycholog, nauczająca studentów od 15lat przytoczyła słowa jeszcze znańszego profesora, że parafrazując najwyższą formą praktyki jest teoria.

No i musiałem usiąść. Ja. Praktyk. Teoria jest dobra i potrzebna do nauki zajęcia się czymś, czymkolwiek, ale ni chu chu, bez praktyki, teoria jest jedynie próbą wyobrażenia sobie rzeczywistości i odczuć osoby mogącej wykonywać dane czynności lub doskonalącej swoje cechy.

Teoria jest ważna, ale pozostawanie w jej sferze może prowadzić do wypaczeń, filozoficznych spekulacji lub pozostawaniu w fałszywym przeświadczeniu prawdziwości twierdzeń i założeń. Praktyka pozwala teorię zrozumieć, zweryfikować, w uzasadnionych przypadkach potwierdzić, wzmocnić, poprawić lub uprościć.

A jakie jest Twoje zdanie w tym temacie? Pozostaniesz przy czytaniu książek i rozwiązywaniu zadań czy może jednak skusisz się na przeniesienie części swoich działań do rzeczywistości?

#904 – problemy

Każdy ma problemy, duże, wielkie i przerażające.

Jak ostatnio wpadł mi w oczy cytat: „Miałem w życiu wiele problemów, większość z nich nigdy się nie zmaterializowała”, pomyślałem o sobie. O tym co mnie otacza, o tym co mnie przeraża i czasem prawie paraliżuje. Trochę tego było, teraz, jakby mniej, ale w dalszym ciągu czuję czasem duży strach i obawę przed tym co ma nadejść. Staram się z tym walczyć, jak nie pomaga to dyskutować i niwelować, racjonalizować i powtarzać, że to przecież normalne.

Sęk w tym, że choć wiem, że to jest strach niezasadny, to ciężko go z siebie wygonić, zapomnieć o nim i przejść do porządku dziennego. Fakt faktem, można zapanować nad paraliżem i z tymi negatywnymi uczuciami żyć i działać w miarę racjonalnie, natomiast zawsze ten niepokój pozostawia po sobie ślad, który trudno zabliźnić. Teoria teorią, praktyka praktyką, a codzienne doświadczenia z samym sobą pozwalają zrozumieć siebie, innych i spojrzeć na życie w sposób bardziej przyjazny i otwarty.

W sumie wszyscy jesteśmy ludźmi i tak samo zasługujemy na życie na naszej planecie. W sumie, nawet nie jest nasza, nikt przecież nam jej nie dał, a jesteśmy tu jedynie przez chwilę.

#903 – proszę słonia

No cóż. Niby wszystko zwolniło wokół, nawet wiosna jakoś ociąga się z nadejściem, a jednak czas nadal płynie nieubłaganie. Nie wiem jak wy, ale mnie się dosyć trudno w tym wszystkim odnaleźć. Widzę luki logiczne w otaczającym mnie świecie, niesprawiedliwość na każdym kroku i zaczynam się trochę martwić, że ze mną jest coś nie tak. Może po prostu się starzeję? Niby wiek to tylko liczba, w zasadzie można ją zapisać w jednym bajcie, ale z drugiej strony, pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Im człowiek ma więcej wiosen na karku tym więcej wie, więcej by chciał, ale świat stawia coraz więcej ograniczeń, których nie sposób fizycznie obejść. Z trzeciej strony, być może rzeczywistość wirtualna daje tu pole do popisu i pozwala usunąć pewne bariery, jednak jej użycie i unieruchomienie ciała powoduje dalszą, drastyczną degradację potencjału…

Pora najwyższa zażywać witaminę życia i ruchu i nie obudzić się zbyt późno na odraczanie fizycznej starości.

Nie należy też zapominać o możliwości dzielenia się swoją wiedzą, zdobytą i wyuczoną ,z innymi, z poszanowaniem tego niezwykle smutnego faktu, że nierozszerzana i nie aktualizowana degeneruje się równie szybko co informacje na temat prognozy pogody. Skoncentruj się zatem, skup w swoim wewnętrznym ja i poczuj moc, którą można wykorzystać pomimo pozornych przeszkód. Tak, doszliśmy do sedna – te przeszkody są pozorne i nie pozostaje nam nic innego jak robić swoje. I cieszyć się tym jak zwykle, codziennie, niezaprzeczalnie i konsekwentnie. Teraz.

Howgh!

#902 – długa cisza

Nastała długa cisza. Brak informacji, brak tematów, zapaść twórcza i wypalenie?

Nie. Po prostu kumulacja zadań, wyzwań i splot wydarzeń. Teraz pora wrzucić wyższy bieg i znowu dodać gazu, by osiągnąć jak najwięcej w krótkim czasie i znaleźć się w momencie nieważkości a także możliwości niezakłóconej obserwacji, kontemplacji i analizy bieżącej chwili. Pewnych rzeczy nie należy i nie można odkładać na później. Musisz je zrobić tu i teraz, bo jeśli przegapisz moment, ten moment, już do tego nie wrócisz. I będziesz żałować, że nie porozmawiałeś, że nie spędziłeś czasu z tą konkretną osobą. Bo już nie będzie takiej możliwości.
Dlatego cisza musi czasem zapaść. Uszanuj ją i pozwól jej trwać tak długo, jak jest to konieczne. Tak długo jak będzie to uzasadnione. Tak długo jak zrozumiesz w jakim celu nastała i co ze sobą niesie. Cisza może powiedzieć ci więcej niż się spodziewasz, a dzięki niej możesz dostrzec nowe szczegóły wyłaniające się z codziennych sytuacji i zmieniające perspektywę i rozumienie świata.

#901 – dorastanie

Do pewnych rzeczy, w zasadzie do wszystkich, należy dorosnąć. Dotykasz czegoś pierwszy raz, wydaje ci się to dziwne, trudne, nawet niepotrzebne. Warto jednak do tego wracać, po nabraniu wiedzy teoretycznej i doświadczenia w innych fragmentach i płaszczyznach. I wtedy okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Nagle klocki zaczynają do siebie pasować i wszystko składa się w całość. Mnie osobiście czasem wtedy nachodzi złość na siebie i żal poparte pytaniem: dlaczego nie mogłem tego zrobić wcześniej. Ale widać się nie dało, bo brakowało tego czegoś, co znalazłem gdzieś indziej i pozwoliło to doprowadzić całość przedsięwzięcia do końca, który jak to się zwykle okazuje jest początkiem czegoś nowego – wielkiego, wspaniałego i w zasadzie nieskończonego.

Zatem nie zniechęcaj się, szukaj, węsz i pogódź z tym, że cały czas się czegoś uczysz, nawet wtedy gdy błądzisz po omacku. Pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć i wymagają i czasu, i kolejnych ćwiczeń, przemyśleń i skojarzeń. Pewne struktury muszą się wytworzyć w mózgu, w ciele, w psychice, tak abyś mógł ogarnąć to takie jakie powinno być, nawet wtedy, kiedy wydaje się to z początku niedorzeczne, nieoptymalne lub nielogiczne.

Z czasem okaże się, że twoje przemyślenia pozwolą to ulepszyć, udoskonalić i spowodować, że kolejnym osobom może być łatwiej to ogarnąć – warunek jest jeden – musisz się z nimi dzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. A jest to bardzo ciężki kawałek chleba, bo oni są jeszcze po tamtej stronie i nie rozumieją tego co ty już wiesz. Czasem są skróty, a czasem na szczyt prowadzi tylko jedna droga.

Dopóki ktoś nie znajdzie innej…

Powodzenia.

#900 – paradoks życia

Tak właśnie siedzę i myślę. Jest błogo i dobrze, jak to zawsze po treningu, na endorfinowym haju.

Na czym polega paradoks życia? Na tym, że ma charakter korpuskularno – falowy podobnie jak wszystko wokół. Ani nie jest stałe, ani zmienne, albo wprost przeciwnie, im się bardziej zagłębiasz w dane problemy.

Po pierwsze – chwytaj dzień – jutro może nie nadejść, ale przecież ucz się chińskiego, bo za 10 lat może się przyda jak znalazł do komunikacji z nowym pracodawcą, nawet jeśli już masz 50 lat na karku.

Po drugie – im bardziej się starasz, dwoisz i troisz i ci na czymś zależy, to prawie na pewno się nie powiedzie i plan się nie uda. Jak się ma zwalić to się zwali.

Po trzecie – jak ci nie zależy – czegoś nie zrobisz – to i tak nie będzie efektu, takiego jakbyś chciał – porządnego, takiego wspaniałego i akuratnego.

Paradoks polega na tym, że co nie zrobisz – to będzie i dobre i złe – jednocześnie – zależnie od tego kto i z jakiej strony na to popatrzy.

Zawsze.

Jeśli w to nie wierzysz, to oznacza, że nie znasz wszystkich punktów widzenia. Ktoś jest zawsze wygrany a ktoś przegrany. Może być Win- Win – ale wtedy cierpi ktoś spoza tego układu.

#899 – po co cel?

Wiesz po co ci cel?

Po to, żebyś wiedział dokąd jedziesz (z grubsza), co ze sobą zabrać, na ile dni i co ci będzie na miejscu potrzebne.

I jeszcze po to – czy będziesz miał do czego wracać.

Jeśli jedziesz wbijać gwoździe – sprawdzisz czy będzie tam młotek, chyba, że masz wywalone i wszystko będzie gotowe na miejscu. Tutaj jednak może okazać się, że to ty jesteś odpowiedzialny za przygotowanie wszystkiego. Zatem, zanim cokolwiek zrobisz, sprawdź, na wszelki wypadek ,matrycę odpowiedzialności (RACI MATRIX) , bo jak coś nie pójdzie, będą szukać kozła ofiarnego. Można się później tłumaczyć, sądzić dowodzić różnych prawd i słuszności, ale często nie ma na to czasu – bo ważne jest TU i TERAZ i ktoś coś zrobić musi na już, nawet jeśli trzeba to będzie zrobić na sznurki i trytrytki.

Cel jest też ważny, a właściwie cele – jakie byś chciał osiągnąć w życiu. To co byś chciał przeżyć i doświadczyć, tak ogólnie, po ludzku. Spisz je i sprawdzaj czy się do nich zbliżasz i kiedy maksymalnie możesz je osiągnąć. Bo może się okazać, że jako 80 latek nie dasz już rady wleźć na Mount Everest, o ile oczywiście tego wieku dożyjesz. Popatrz na siebie, porozmawiaj ze sobą – czego tak naprawdę chcesz i czy to co robisz ma jakiś sens w tym wszystkim?

Bo jeśli cele są ważne a ty jesteś skierowany w drugą stronę, to może warto się obrócić i ruszyć we właściwym kierunku?

A może zmienić cele?


#898 – bałagan?

Pamiętasz odcinek #608 – o entropii? Wszystko się zmienia i dąży do zmian. Ciężko zatem zachować porządek i ład. Sprawą istotną jest też to, że stan uporządkowany jest jedynie jednym z wielu możliwych stanów – np. puzzle mogą być ułożone jak na obrazku jedynie w jeden sposób, a układ klocków po potrząśnięciu pudełkiem może się zmieniać wielokrotnie, niemal w nieskończoność. Prawdopodobieństwo, że po potrząśnięciu pudełkiem puzzle same się ułożą jest bardzo małe i raczej nie do uzyskania w normalnych warunkach.

Zatem zanim zaczniesz wszystko sprzątać, zastanów się ile energii ten stan będzie cię kosztował, raz aby go uzyskać, a później utrzymać.

Bałagan jest naturalny, świat VUCA – jest normalnością, a ty pomyśl, jak z tym żyć efektywnie, z radością i rezultatami.

#897 – endorfiny

Endorfiny! Endorfiny!

Endorfiny – czasem to za mało, żeby zachować radość z tego co jest wokół. Przez ostatni rok brałem udział w kilku ceremoniach pogrzebowych. Ludzi, którzy zakończyli przygodę życia w naszym świecie. Niektórzy byli doświadczeni życiem, przeżyli wiele wiosen i z ich odejściem, pomimo, że byli bliscy, można się w jakiś racjonalny sposób pogodzić, ale są też tacy, którzy odeszli w wieku dużo poniżej 30 lat. To już trudniej sobie wytłumaczyć i uzasadnić w jakikolwiek sposób. To jest tragedia dla bliskich i dalszych znajomych, która często wywiera nieodwracalne piętno na ich życiu i postrzeganiu świata i rzeczywistości.

Dlaczego? Dlaczego tak się stało i jak do tego doszło? Dlaczego wydarzenia potoczyły się tak, a nie inaczej? Jaki to wszystko ma sens? I jak godnie przeżyć swoje życie? Pomimo wszystko?

Czasem trzeba się nad tym poważnie zastanowić i trwać w głębokim przeświadczeniu, że im dłużej tu jesteśmy, to tym więcej możemy przynieść dobra innym stworzeniom w naszym życiu. Tym bardziej świadectwem tego są Ci, których doświadczają choroby i cierpienie. Wtedy docenia się to co proste, zwykłe i nudne – po prostu codzienne życie.

I wtedy endorfiny są zbędne. Każdy oddech, każdy krok, każde rzucone spojrzenie, dotyk, uśmiech, nagle nabierają innego, nowego i olbrzymiego znaczenia.

Doceń to co masz dzisiaj.