#1080 – jak się czujesz?

Często, pewnie każdego dnia zadajesz sobie podświadomie pytanie: Jak się czujesz?

To bardzo dobrze, a jeszcze lepiej byłoby gdybyś to pytanie zadawał sobie świadomie i do tego zastanowił się głębiej nad odpowiedzią.

Po co? Ano po to by zdecydować się na najbliższe działania i dokonać niezbędnych modyfikacji istniejącego planu. Jeśli nie zrobisz tego świadomie, holistycznie i dbając o siebie nie tylko z dnia na dzień, ale również przyszłościowo, to twoja podświadomość na pewno zrobi to za ciebie, ale zapewni jedynie mitygację objawów, a nie przyczyn. Tak po prostu, na skróty, aby zapewnić ci niezbędne przeżycie. To oczywiście jest dobre w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, np. kiedy włożysz rękę w ogień, czy będziesz musiał zareagować szybko i spontanicznie, tu i teraz.

Ale tu chodzi o twoją przyszłość, chodzi o twoje kontakty i stosunki międzyludzkie, chodzi o zdrowie, chodzi również w jakim kierunku chciałbyś, żeby skierowała się twoja droga i „gryplan”. Znajdź więc chwilę by porozmawiać ze sobą, ocenić co jest dla ciebie dobre i zrobić to co trzeba, choć niekoniecznie to najprzyjemniejsze i najłatwiejsze. Uwierz w siebie, bo to co robisz robisz dla siebie, a jak będziesz silny, to będziesz również przydatny dla innych!

Rób swoje! Trzymaj się i pamiętaj, że niekoniecznie najłatwiejsza droga jest dla ciebie najlepsza.

#1079 – zielone

I wracamy znowu do sedna bloga. Okazało się, że wciąż gramy w zielone, a wszystko co tu opisuję, to po prostu jego odcienie. Nowy dzień, nowy ja. Dzień siódmy według niektórych religii, dzień pierwszy według innych. Dzień jak dzień według filozofii, którą kiedyś przyjąłem. Dzisiaj mam nadzieję domknąć trzeci semestr kolejnego poziomu rozwoju i dotrzeć tam gdzie czuję, że powinienem być – u boku mojej ukochanej. Czeka tam na mnie, oprócz przyjemnych doznań komunikacyjnych, rola instroktora na kolejnym obozie Karate. Niby podobnie jak za każdym razem, ale zupełnie inaczej. Znowu była krótka chwila refleksji, nad tym co ważne. Prawda często jest trudna do zauważenia, choć jest przed nami, zupełnie widoczna i gotowa do pojęcia, na wyciągniecie ręki, czy rzut oka. Prawda prawdziwa jest tutaj, czy stoisz, czy biegniesz, czy leżysz, czy ciężko pracujesz.

Odrzuć to co zbędne i puść wolno to co trzyma cię przy powierzchni, a wniesiesz się powyżej poziomu własnych ograniczeń psychologicznych. Później już tylko trzeba dbać by nie wznieść się za wysoko i nie skończyć jaj Ikar, ale nad tym również będziemy pracować ciesząc się dobrymi widokami na przyszłość.

#1078 – oszustwo

Życie to jedno wielkie oszustwo. Niby możesz być kim chcesz, niby możesz wszystko, niby masz wolną wolę, ale nie do końca.

I tak do tego różni mówcy motywacyjni kręcą kasę na wciskanie kitu boguduchawinnym ludziom, szkoły produkują młodych, sfrustrowanych absolwentów, a politycy w naszym kraju bredzą aż uszy więdną.

Ci co oszukują sprawnie, bezstresowo i bezkarnie, żyją sobie jako tako, tym bardziej, że w mediach społecznościowych wydaje się, że to życie to sielanka i pasmo nieskończonych sukcesów.

Tylko nikt nie nauczył jak żyć tak by – raz: nie oszukiwać siebie i innych, dwa: nie być oszukiwanym, trzy: czuć się dobrze we własnej skórze i akceptować swoje niedoskonałości. Łatwo się patrzy z boku i twierdzi co kto ma zrobić i jak powinien sobą pokierować, tylko jak przychodzi co do czego to okazuje się, że jesteś tak zajebisty, że na twoje miejsce wybierzemy kogoś innego…

Jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz pozbyć się sentymentów, odpuścić tam gdzie trzeba i zasuwać mocniej tam, gdzie to konieczne, a i tak nikt ci niczego nie zagwarantuje. A jak już zarobisz odpowiednio dużo, to okaże się, że te pieniążki są już przeznaczone na jakieś inne, ważne cele.

#1077 – błyskotliwość

Czy warto znać mądre słowa?

Pewnie – to świadczy o inteligencji.

A może o tym, że chcesz pokazać się jako „ktoś mądrzejszy od motłochu, z którym rozmawiasz”?

Czasem tak jest, szczególnie jeśli używasz obcego języka. Myślisz, że ktoś kto słabo nim mówi jest mniej inteligentny, bo raz, że ma akcent, dwa, nie używa idiomów oraz innych słów świadczących o elokwencji.

Zatem zastanów się – co chcesz osiągnąć i co jest celem rozmowy.

To, jak zostaniesz odebrany, zależy nie tylko od tego kim jesteś, ale z kim romawiasz. Używaj zatem sformułowań, które postawią cię w dobrym świetle.

Chyba, że nie zależy ci na celu – wtedy rób jak ci wygodnie.

#1076 – blue monday

Blue Monday już się zbliża. Nie mogę się wprost doczekać, bo to podobno najgorszy dzień w roku, zatem jak już przeminie, to będzie tylko lepiej. W zasadzie to nie ma powodu do żadnych zmartwień, bo to co się obecnie dzieje jest wynikiem zwykłego i nienadzwyczajnego splotu zdarzeń. Miejsce, w którym aktualnie jestem może być marzeniem wielu osób, z drugiej zaś strony może okazać się, że jest źle i powinienem starać się bardziej, mierzyć wyżej i wyżej, i mocniej zasuwać w swoim kołowrotku.

Z jednej strony to jest pokusa, ale z drugiej nie wiem czy mi się chce jeszcze bardziej wysilać bez wizji kolejnej spektakularnej nagrody od życia. Wszak to co mam jest wyjątkowe i nie chcę być niewdzięcznikiem żądając kolejnych przywilejów czy luksusów. Prawdziwy, energetyzujący spokój ciężko osiągnąć, gdyż znajduje się pomiędzy niepokojem, marazmem, otępieniem, euforią i strachem. Chęć dogonienia królika, który uciekając ciągle zmienia tor i kierunek ruchu powoduje przejście pomiędzy tymi stanami co wzmacnia frustrację. Zatem może zdarzyć się, że stojąc w miejscu osiągniesz tymczasowy stan szczęścia, a z drugiej strony pozostając tam dalej, w bezruchu, uczucie to opuści cię i przesunie na kolejne pola zgodnie ze swoim randomowym ruchem.

Wszystko przemija, przeminą zatem i te gorsze chwile, pytanie tylko co je zastąpi? Coś lepszego? Czy gorszego?

Chciałoby się mieć wiarę i przeczucie, że tylko lepsze rzeczy są na naszej drodze i tylko na takie zasługujemy, ale jednocześnie jest wiele przykładów, które pozwalają sądzić, ze gorsze chwile nadejdą.

Jestem dobrej myśli, realizuję plan, który mam, może nie jest najambitniejszy na świecie, ale z drugiej strony kogo to obchodzi poza mną i moimi najbliższymi? Dążę ku temu, by było nam najlepiej, jak to tylko możliwe, bez poświęcania rzeczy najistotniejszych i najważniejszych. Trzeba przecież szanować siebie i innych.

#1075 – nadinterpretacja niedointerpretacji

Było już o tym nie raz. Tutaj i wszędzie indziej. To co nas ludzi dzieli i łączy to głównie komunikacja. Problemy z nią związane i nierozwiązane sytuacje spowodowane błędną wiedzą na temat co kto myśli, jak coś odebrał i co z tego wyniknie.

I tutaj coraz bardziej zbliżamy się do teorii, że to wszystko rozgrywa się głównie w naszej głowie. Oczywiście, pewne fakty i zjawiska są niezparzeczalnie oraz fizycznie namacalne, natomiast ich odbiór może być różny w zależności od wielu czynników zewnętrznych i wewnętzrnych komunikujących się osób. Kolejnym utrudnieniem zrozumienia jest to, że na wszystko, mimowolnie, patrzymy w pierwszej chwili poprzez pryzmat naszych doświadczeń, a okazuje się często, że różne rzeczy – pozornie jednakowe – odbieramy w inny sposób. Dobrze, kiedy jesteśmy tego świadomi, bo możemy na te wszystkie wyzwania spojrzeć z dystansu i wyzbyć się pierwotnych uprzedzeń czym oszczędzimy sobie i innym niepotrzebnych stresów.

Nie wszystko złoto co się świeci, nie sądźmy książki o okładce i często nie wypowiadajmy sądów bez odpowiedniego przemyślenia sprawy.

Często przyczyną naszych problemów są dwa stany:

  • kiedy się odezwiemy w nieodpowiednim momencie
  • kiedy będziemy milczeć w czasie, gdy powinniśmy się odezwać.

Odpowiednia rozmowa i komunikacja jest kluczowa, gdy staramy się nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, a język jest precyzyjnym i niebezpiecznym narzędziem. Zatem używajmy go z głową! I pamiętajmy o tym, że mamy dwoje uszu i tylko jedną paszczę, zatem skupmy się na słuchaniu i analizie tego co do nas dociera.

#1074 – życie na krawędzi

Cóż, lepiej żeby było nudno czy ciekawie?

W sumie obie opcje z bezpiecznej odległości są godne zainteresowania, gorzej robi się wtedy kiedy okazują się Twoją rzeczywistością. Kiedy przygoda zaczyna się okazywać niewygodna, możliwość ponudzenia się, pobyczenia i zbicia paru bąków wydaje się dosyć kusząca. Podobnie, jeśli robisz dokładnie nic – chęć działania, przenoszenia gór, zbawiania ludzkości czy nawet nabijania kilometrów w nieznane są mega opcją.

Co ludzkość zaproponowała dla takich niezdecydowanych? Różne hobby, począwszy od sportów i aktywności wszelakich, poprzez książki, seriale, gry, do używek, z których chyba najbardziej dostępną, dla naszej części cywilizacji jest alkohol. Acha i na końcu, ale przede wszystkim – religie wszelakie oraz wojenki przez nie propagowane, ale ten temat chwilowo odpuśćmy.

Zajmijmy się teraz alkoholem. Co to ma do zaoferowania?

Picie gwarantuje ci życie na krawędzi. Idąc nią, jesteś przywiązany wątłą linką bezpieczeństwa. Po obu stronach masz cienką warstwę pozornej radości, błogości i ukojenia, pod nią zaś znajduje się otchłań konsekwencji. Począwszy od prostego zrobienia z siebie durnia, poprzez działania niekontrolowane i trudne do oszacowania, aż do prowadzących do zrujnowania zdrowia i powodujące nieodwracalne skutki. Dla siebie, ale co gorsze, dla innych.

Picie wciąga, podobnie jak inne radości życiowe, z tym, że nie oferuje niczego pozytywnego w zamian. A właściwie to co oferuje, jest po prostu złudnym i krótkotrwałym wrażeniem nagrody i stanu separacji od zewnętrznych bodźców, nadmiernie bombardujących zmysły. Pozwala także mieć wrażenie zwolnienia gonitwy myśli i poczucia kontroli nad tym co się wokół dzieje. Bezsennym pozwala zasnąć. Spokojnych potrafi na początku pobudzić. Możesz być fajny dla siebie. Na chwilę.

Jak mawia stare japońskie przysłowie:

Przy pierwszym toaście człowiek pije sake, przy drugim – sake pije sake, przy trzecim – sake pije człowieka.

Ippai wa hito sake wo nomi, nihai wa sake sake wo nomi, samnai wa sake hito wo nomu.

Czy picie można kontrolować? Różnie mówią na mieście. Są fani mocnych trunków, są fani sikaczy i piwek przeróżnych. Inni z kolei twierdzą, że raz na jakiś czas trzeba się koniecznie dogłębnie spotkać z kolegami, by później wzajemnie dochodzić, co kto i kiedy zrobił, co stanowi nie lada zabawę i radochę na długie zimowe wieczory.

Każdy ma swoją metodę na usprawiedliwienie swego sposobu na kontrolowanie tych zachowań i twierdzenie, że wynikają ze wstępnych założeń i woli spożywających. Im bardziej zaś zaczynasz myśleć o kontrolowaniu tym bardziej może się okazać, że jesteś kontrolowany – niezależnie czy pijesz czy nie.

Ci co zaś nie piją i starają się tym „niepiciem” jakoś zarządzić, okazują się również kontrolowani i paraliżowani przez sam fakt możliwości napicia się czegoś co od razu nie zabija i przez to jest jeszcze gorszą trucizną.

Można snuć domysły. Można słuchać doświadczeń wielu alkoholików, można wyciągać własne wnioski na podstawie obserwacji i przeżyć. Niektóre odpowiedzi i twierdzenia same nasuwają się na myśl inne pojawiają się dopiero po szczegółowym drążeniu tematu. I podobnie jak z leczeniem wielu chorób, należy zająć się przyczyną, a nie niwelowaniem objawów i skutków za wszelką cenę.

#1073 – jak se nawarzyłeś tak się wyśpisz

Cóż, można zganiać na życie, na brak szczęścia i sposobności, a może na to, że inni mają go więcej czy łatwiej dostępne.

Pewne sprawy się wyjaśnią wcześniej czy później, a karma wróci jak bumerang. Chyba, że trafi w cel, wtedy nie wróci.

Czasem to co wydaje się dobre, jest złe, podobnie to co ładne z wierzchu okazuje się nadjedzone przez robaki. Pytanie – czy to co jedzą robaki jest do końca złe? Wszak byle czego by nie tknęły. Emocje często wywołują pewne działania. Inne emocje kierowane w stronę odbiorców, maja za zadanie wywołanie konkretnych, zamierzonych reakcji, a brak działania może być kolejną przyczyną do zagmatwania sytuacji.

Na koniec szuka się kozła ofiarnego. Po to by udowodnić, że tylko buk (lub inny dąb) może nas rozsądzić i mieć rację sprawiedliwego. A to co nie było zapisane w procedurach jest nieważne i nieistotne i należy ponownie wyważyć otwarte drzwi.

Czy pieniądze szczęście dają? W sumie to nie wiadomo, ale na pewno są w stanie go pozbawić. To nie wina noża, w jakim celu zostanie użyty, a jego operatora.

To wszystko i tak jest trudne do ogarnięcia i w zasadzie nie do wytłumaczenia.

#1072 – ależ jest fajnie

Święta, święta i po świętach.

Ależ jest fajnie. Można wrócić po krótkim acz miłym i wszyechstronnym wypoczynku do kolejnego, na szczęście krótkiego tygodnia pracy i zajęć wszelakich. Spotkanie rodzinne przeszło równie szybko i owocnie jak całe święta i było wspierane myślą „Carpe Diem” oraz opowieściami seniora rodu, czyli mojego taty.

Jego przemyślenia, pomimo chorób, wieku i niedołężności sprowadzają się do radości prostych:

  • Nie należy innym zazdrościć tego co oni mają, a my nie mamy.
  • Należy się – cieszyć tym co jest – gdyż jest to aktualnie najlepsza możliwość jaką dysponujemy. A jeśli chcemy czegoś więcej, cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć dupę w troki i się ku temu celowi ruszyć.
  • I to wszystko. I jest to proste. I jest to sensowne. I przede wsystkim – nie przytłacza. Bądź otwarty na świat i jego źródła, one są przecież nieskończone.

#1071 – zapominanie

Często klnę na swoją pamięć. Wem, że coś już czytałem czy oglądałem, ale jak dochodzimy do szczegółów, to okazuje się, że już nie jest tak kolorowo. Z kolei w innym przypadku okazuje się, że pamiętam coś z dużą dokładnością i detalami, a na koniec okazuje się, że faktycznie tak było, ale teraz jest już trochę inaczej, bo coś zostało zmienione, poprawione.

Chciałoby się mieć zaufanie do własnego mózgu, że to co tam raz już wpadło, zostanie na wieki, ale po głębszym zastanowieniu okazuje się, że ograniczona pamięć (oczywiście jedynie w pewnym zakresie) pozwala nam przetrwać i pomaga nam być człowiekiem. Popatrzmy na to ze strony przetrwania. Jeśli pamiętasz wszystko, co znane, doskonale, możesz dać się przechytrzyć, bo świat zmienia się nieustannie. Tam gdzie rzeka była wczoraj głęboka, dzisiaj może być już mielizna i skok na główkę w tym miejscu może zakończyć się tragicznie. Podobnie zmiany przepisów i innych tym podobnych rzeczy. Co z tego, że znasz wersję sprzed 3 lat, skoro już i tak rząd zdołał zmienić reguły podatkowe, tak, że twoja wiedza, raz że bezużyteczna, dwa obciąża eneretycznie twoje ciało i powoduje frustrację.

Jeśli chodzi o człowieczeństwo – jeśli chcemy komuś np. wybaczyć, lepiej pewne szczegóły usunąć w pamięci, tak by rany mogły sie zabliźnić i spowodować, że na spokojnie możemy przejść do nowego rozdziału w życiu.

Oczywiście nie znaczy to,  że mamy wszystko puszczać w otchłań niepamięci bo to spowodowałoby katastrofę tak jednostki, jak i całej ludzkości.

Tak więc, przechodząc do sedna – musimy zaakceptować naszą supermoc – zapominania i umiejętnie ją wykorzystywać, pielęgnując nieustannie proces nauki wspomagany życiodajną ciekawością. Uczymy się przez całe życie i przez całe życie musimy wybierać, czy korzystamy z informacji dostępnej w naszej przestzreni przechowywania, wspomagamy się wiedzą i doświadczeniem innych (najlepiej bieżącym) czy szukamy nowych rozwiązań na drodze praktycznego badania i analizy.

Ależ ten świat jest ciekawy!!! I nic nie jest pewne.

Poza śmiercią 😉