#1060 – czy jesteś gotowy?

Czy jesteś gotowy na to co dla ciebie przygotował los? A może trochę mu pomogłeś? A może się nieodpowiednio zachowujesz? A może marzysz o czymś w nieodpowiedni sposób?

Jak to mówią, „jakby człowiek wiedział, że się przewróci to by się położył”. A później robią to samo i znowu wpadają w to samo bagno. No może trochę inne, choć bagno rzeką nie jest i można próbować jeszcze raz wejść do tego samego.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że z jednej strony sami sobie ścielemy, żeby się wyspać jak najlepiej, z drugiej możemy mieć błędne wyobrażenie o rzeczywistości, nie znając czasem podstawowych zagadnień i zależności, a czasem boimy się nie tego co trzeba. Czasem zakładamy, że ktoś mógłby zrobić coś inaczej, lepiej, a sami nie robimy tego co jest naszym obowiązkiem.

Tak wiele zmiennych utrzymuje nas w miejscu, w którym aktualnie jesteśmy, że nie sposób cieszyć się tym co nas otacza. Jesteśmy zbudowani z tych samych pierwiastków co otaczający nas świat, zatem wszyscy i wszystko tworzymy wspólny ekosystem. Nic nie przepadnie i wszystko zostanie kiedyś odpowiednio przetworzone, wszystko osiągnie swój punkt zwrotny i zostanie skierowane na inne tory.

Obserwuj zatem bacznie co się dzieje, bo każde działanie z czymś się wiąże, pociąga za sobą konsekwencje, odkrywa szanse, daje nowe pole do przemyśleń, a często poprzez nakładane z zewnątrz ograniczenia, powoduje umożliwienie zwiększenia ekspertyzy w innych kierunkach. Dzięki ograniczeniom możemy uzyskać więcej – jak np. dźwignia dzięki nieruchomemu oparciu może zwiększyć naszą siłę. Dzięki tarciu, możemy się poruszać i kontrolować prędkość, dzięki grawitacji mamy energię potencjalną itp. itd.

Szukaj zatem okazji, wypatruj losu i nie martw się odrzuceniem, a każdą minutę traktuj jako dar od życia. Każda drobnostka jest ważna, choć w całokształcie może zostać niezauważona.

Bądźcie zdrowi!

#1059 – pieniądze dają szczęście?

Dzisiaj jadąc do pracy, a właściwie stojąc w minikorku (bo w naszym zaściankowym mieście mamy na szczęście tylko takie), słuchałem radia, w którym akurat zadawano dorosły proste pytanie – „co chciałbyś dostać od Mikołaja?”.

Jedna z odpowiedzi dała mi dużo do myślenia:

„Mieszkam samodzielnie i utrzymuję się od 18 roku życia. Pracuję tyle ile chcę, zarabiam również tyle ile chcę. Stać mnie na wszystko. Jedyne czego bym chciał, to w przyszłości być szczęśliwym”.

Kurtyna.

I znowu ten biały króliczek…… Ucieka, a my go gonimy, licząc na to, że jak złapiemy to będzie właśnie to coś.

#1058 – jak się zmotywować?

Z pamiętnika Świetnego (sic) Mikołaja:

Jak się zmotywować, pytacie kochane dzieci?

No cóż, ciężka sprawa. Zależy do czego i kiedy.

Czasem, wszystko po prostu samo przychodzi, jest jasne i oczywiste, a każde działanie sprawia radość, nawet kiedy nie są to nasze ulubione czynności.

A czasem, zonk, ściana, dół i w dodatku kaplica.

I co wtedy? Kiedy nawet nie chce ci się wstać z łóżka? Kiedy chciałbyś zasnąć, po prostu zamknąć oczy i już nigdy się nie obudzić?

Cóż, to zależy. Każdy z nas jest inny, każdego inaczej potraktował wszechświat i każdy ma inne schody do pokonania codziennie. Nie da się niczego zrobić, jeśli nie ma paliwa, katalizatora oraz tlenu, który to paliwo może spalić. Ważne jest również odpowiednie magazynowanie i przetwarzanie tej energii na efekty naszych działań. Jednym z tych efektów, niewątpliwie powinno być zdobycie kolejnej porcji energii oraz katalizatora, a także zapewnienie serwisu i utrzymania naszych magazynów energetycznych i tworzenie dalszego planu działań.

Jednym z bardziej energochłonnych procesów jest myślenie. Angażuje naszą gospodarkę energetyczną, a także determinuje to czy nam się chce coś robić czy po prostu każe nam czekać na coś, często nie wiadomo na co….

Zatem pierwszym krokiem do działania jest ograniczenie myślenia do niezbędnego minimum. Nie rozważaj sensu istnienia, ani swojego, ani rodzaju ludzkiego, ani niczego innego. W pierwszej kolejności skup się na tym co konieczne do odzyskania wiary w kolejny dzień. Odrzuć wszystkie wybory, czy skarpety takie czy siakie. Czy zjeść to czy śmo. Czy PIS czy PO czy k$@#! nie wiem co.

Tylko solidna podstawa może pozwolić na budowę czegokolwiek. Jeśli masz wsparcie – skorzystaj z niego. Jeśli cię męczy – powiedz o tym otwarcie, najdelikatniej jak umiesz. Poza myśleniem, dużym wyzwaniem jest komunikacja, a jeszcze większym myślenie nad własnym życiem, celami i jeszcze opowiadanie tego komukolwiek i snucie planów. Snucie planów, na których realizację nie ma ani sił, ani środków.

Takie życie może być jak ściana w maratonie – kto wie ten wie. Coś się dzieje i nagle – stop. Odcięte jest wszystko – sprawczość, energia, chęć do zrobienia kolejnego kroku, po prostu pustka wewnętrzna. I wtedy myślenie nie pomoże, bo spowoduje, że nie zrobisz niczego. Możesz je jedynie wyłączyć i bazując na instynkcie robić co trzeba by przebrnąć przez doła.

Później będzie lepuej.

Do kolejnej ściany.

Ale ściany można uniknąć lub uzbroić się zawczasu w taran.

Chyba, że trafi się znowu mur nieadekwatny do naszego narzędzia.

Nikt się na ten świat nie pchał, zatem nie ma powodu, by rezygnować ze świetnej okazji pobycia tu tak długo jak się tylko da.

#1057 – okazja

Każda okazja jest dobra pod warunkiem, że to co uzyskujemy zbliża nas do naszych celów a jej koszt nam się opłaca. Oczywiście opłacalność nie musi być materialna, a powinna zawrzeć się w naszych przekonaniach, wierzeniach i byciu w zgodzie ze samym sobą i tymi, na których nam zależy.

I tyle. Jak będziesz tak działać to powinno być łatwiej żyć. Inne okazje można wtedy przepuszczać bokiem, gdyż nie są tak naprawdę okazjami, a próbą manipulacji naszym działaniem.

#1056 – dobrze?

Miałem wątpliwości czy jest dobrze. Duże, średnie i małe przeciwności pojawiają się każdego dnia. Smutek wdziera się w serce, duszę i umysł rodząc zarodek wątpliwości – czy wszystko było zrobione i przemyślane poprawnie? Co by było gdyby? Gdyby zrobić to inaczej? Inaczej się wić w codziennych obowiązkach i dylematach. Inaczej planować każdy dzień, tydzień, miesiąc, rok. Na pewno byłoby inaczej, ale czy na pewno osiągnęlibyśmy poprawę w danym obszarze? Jak odbiłoby się to na pozostałych? Co by się pogorszyło?

Tego nie wiemy i nie będziemy wiedzieć. Jest jak jest. Jesteśmy tu i teraz i jedynie to się tak naprawdę liczy. Skoczyliśmy już z dachu i pozostało nam napawać się lotem, zanim wylądujemy.

Jest dobrze. Na poparcie tych słów przytoczę przesłanie dzisiejszego komunikatu z radia państwowego (komunikat płatny): Jest dobrze, jest bardzo dobrze. Za minimalną pensję można kupić dwa razy tyle benzyny co 10 lat temu.

Nie do końca jest to dwa razy, ale jakby nie patrzeć jest dużo lepiej.

Tylko nie samym paliwem człowiek żyje. Jeśli chodzi o chleb nasz powszedni, za minimalną pensję można sobie było kupić 450kg a teraz 375kg. To chyba już nie jest tak różowo. Nie jest różowo, nie jest zielono. Jest szaro, a czasem widać na szarym również brązowe.

Nic to. Nie damy się, bo przecież ważniejsze są inne rzeczy. Jesteśmy wciąż w grze i nie damy się stłamsić nikomu. Bo to co robimy, robimy dla siebie i dla najbliższych.

#1055 – wszystko jest w tobie

W zasadzie wszystko jest w tobie. Cały twój świat czy nawet wszechświat. Jeśli zostaniesz odcięty od bodźców, a pozostaną zachowane funkcje życiowe, dostarczanie pokarmu i powietrza z zewnątrz, to przecież i tak będziesz coś myślał, analizował i wewnętrznie przetwarzał.

Podobnie jest teraz. To co czujesz, co myślisz, to wszystko co dzieje się w twojej głowie i jest rezultatem przetwarzanych zewnętrznych informacji, wzbogaconych tym co wiesz na podstawie wiedzy teoretycznej a także praktyce zdobytej w czasie życia. Wszystko zależy też od twojego nastroju, poziomu hormonów i równowagi fizykochemicznej organizmu. Tylko tyle i aż tyle. Całe uniwersum mieści się w twojej głowie, jednak nie jest to rzeczywiste, jest to jedynie mapa tego co cię otacza. Każdy ma taką mapę w sobie, każda jest trochę inna i inne elementy mogą być bardziej wyraziste i istotne. Im bardziej nasze mapy są zbieżne, tym łatwiej nam się komunikować, znajdować wspólne cele i czuć się ze sobą dobrze.

Także nasz strach, obawy i wątpliwości zawsze odnoszą się nie do rzeczywistości, a do odczuć które mamy w sobie i nie są obiektywne a subiektywnie bazujące na naszych podstawowych przekonaniach. Często nawet kiedy o tym wiemy, trudno to ogarnąć i zrobić to co trzeba. Łudzimy się, że wiemy coś lepiej, wierzymy, że to co wiemy jest oczywiste i jasne dla innych.

Oddychaj. Pomyśl. Komunikuj. Działaj.

Co ma być to będzie.

#1054 – tak czy siak

Często stajemy na rozdrożu. W lewo czy w prawo. Odpalamy SWOTy, analizy, 5 WHY, KISSy, kutwa Kapelusze, rybie szkielety, pierdoły, i hgw co wybrać. Jeszcze z rozdrożem nie jest najgorzej, bo zazwyczaj zdecydujemy się na coś i jakoś pójdzie.

Jeszcze gorsza jest sytuacja kiedy jedziesz pociągiem, dokądś, nie wiesz za bardzo dokąd, są stacje umożliwiające przesiadkę (lub nie), wagon, w którym jedziesz mogą odczepić (albo nie). Co robić? Wysiadać? Szukać kolejnego pociągu w jakimś kierunku? Iść w stronę lokomotywy, często paląc za sobą mosty? Czekać na znak? A może ten pociąg stanie w polu? A może wymienią lokomotywę i przyspieszy nagle? A może na stację nic już nie przyjedzie więcej?

Cokolwiek nie zrobisz, może okazać się to strzałem w dziesiątkę lub totalną klapą. Nie można ufać nikomu, nie można ufać sobie, a jednak ludzie jakoś żyją i sobie chwalą. Każda pliszka swój ogonek chwali, bo co ma robić? Srać we własne gniazdo i się tym cieszyć?

#1053 – zaskoczenie

Zima znowu zaskoczyła prawie wszystkich. W internetach odgrzewane artykuły o wyższości opon zimowych, o tym, że może być ślisko, pytania na portalach, gdzie na szybko opony zmienić, bo przecież nie wiadomo było, że pod koniec listopada może być śnieg…

Co gorsza nie tylko to wszystkich przeraża. Nie wzięli pod uwagę skutków decyzji, które zostałły podjęte wcześniej, zarówno przez społeczeństwo, jak i przez wybrane w przeróżnych wyborach organy rządzące. Światem, Europą i naszym krajem. Czy to kara? Czy to konsekwencja? Można to różnie rozpatrywać, analizować i szerzyć strach i niepewność przed jutrem. Zaskoczeniem będzie to, jak się wszyscy do tego nie przyzwyczają, a odpowiednie jednostki zyskają niewspółmiernie do innych. Nie zawsze wszystkim po równo to sprawiedliwie, ale niekoniecznie trzeba nasyłać na siebie ludzi by się wzajemnie wytłukli. Nie malujemy trawy na zielono, po prostu przywyczajamy wzrok do żółtego i mówimy, że do tego zmierzamy, taki był cel i tak to było sprytnie zaplanowane.

Gdzie jest Prawo? Gdzie jest Sprawiedliwość? Dajmy sobie po razie i pójdźmy na spacer.

Smutne jest to, że nie ma równowagi. Nie ma należytego szacunku do wszystkich jednakowo. Jest tylko gloryfikacja wąskich kanałów percepcji i jako jedynych słusznych ścieżek działań. Nie odwracaj się za siebie, leć do przodu, haruj, choruj, cierp, umieraj i się ciesz, że nie było gorzej.

Wszak nikt nie pozbawił Cię wolności – niegdy jej tak naprawdę nie miałeś. Szymel prowadzi cię od początku do końca. Może na zakręci troszkę cię wyrzuci, może znajdziesz drobny skrót, ale wyjdzie ci to bokiem lub spowoduje, że czegoś nie zobaczysz. Czegoś lepszego, gorszego, innego, takiego samego albo po prostu innego. Koniec końców – co to za różnica? Jakie to ma znaczenie i kogo to będzie obchodzić?

Jest dobrze, jest bardzo dobrze. Jest po prostu idealnie. Rób swoje i rozkoszuj się każdą chwilą, może mieć kolosalne zanczenie na to co przyniesie ci przyszłość.

#1052 – efekt

Często się zastanawiałem, czy ja coś w życiu osiągnąłem.

I tu, od samego początku zaczynają się schody. Mam, miłość, dzieci, mam skończone kursy i szkoły, dach nad głową, pracę, stały przychód, pasje, siwe włosy na skroniach, ale patrząc na innych wydaje się, że można by więcej? I więcej, i więcej …. STOP

Jedna sprawa co mówią i pokazują inni. Pokazują to co chcą pokazać. Plusy. Z drugiej strony o sławnych mówią różne rzeczy i w zasadzie to koniec końców nie są to same pozytywy. Może polityka? Nieeeee, to się źle kończy, choć gilotyn i szubienic u nas nie ma. Aktorstwo? Muzyka? Tu niestety albo raczej na szczęście trzeba talentu (choć odrobinę), samozaparcia, czasu i chęci. A wiadomo, że ja mam słomiany zapał. Zawsze to słyszałem, kiedy chciałem zapisać się na jakieś zajęcia. Harcersto? Dwa lata i pas, inne zajęcia sportowe? Lekkoatletyka nie wypaliła, bo kiedy chciałem zaczynać w podstawówce treningi nie było jeszcze u nas szkieł kontaktowych (koniec lat 80 XX wieku) i na drugim trenigu stłukłem okulary (tak – skoki przez kozła), a bez nich byłęm ślepy jak kret, więc zrezygnowałem. I może jeszcze coś tam było – w sumie nie pamiętam.

I tak sobie wmawiałem skutecznie, że to wszystko nazywa się nic i jestem beznadziejny. Aż w końcu wziąłem się za siebie. Powoli, jak ociekająca oliwą lokomotywa , do której palacz sypie węgiel (taki co się pali). I krok po kroku, rok po roku wszystko zaczynało się kręcić. Oczywiście wszystko można by zrobić inaczej, z pewnych punktów widzenia lepiej, korzystniej, ale to mogą poddawać analizie inni, by swoje życie przeżyć bez takich czy innych błędów. Mam wielu znajomych, takich którzy osiągnąli wiele biznesowo, inni spełnili się w swoich pasjach, jeszcze inni poświęcili się bezgranicznie pracy w korporacji, a jeszcze inni stoczyli na samo dno i stamtąd nie wyszli.

Tak na to wszystko patrzyłem, martwiłem się i w końcu ogarnąłem, że ani świata nie naprawię ani nie zmienię na siłę innych, którzy nie akceptują tego kim jestem i nie chcą osiągnąć ni synergii ni nawet KOMPROMISU.

Znalazłem spokój. 3 lata temu znalazłem spokój duszy. Spokój ten nie ma niczego wspólnego z marazmem, lenistwem czy niemocą. Jest to spokój przeżywania życia. Wzlotów, upadków, znajdowania się w nietypowych czy trudnych sytuacjach. Natychmiastowej reakcji „do przodu”, a nie skupianiu się na szukaniu kozłów ofiarnych.

W tym czasie poznałem wielu nowych ludzi – różnych. Widzę na nowo, póki jeszcze mogę ( 😉 ), jak mi jest dobrze. Pomimo tego co można zobaczyć w mediach u bogaczy, a czego nie mam, jest mi świetnie i ciągle odkrywam nowe rzeczy. Fakt jest taki, że nie mam problemu by porzucać coś co już nie kręci tak bardzo, ale mam silną wolę by na nowo odkrywać to co wartościowe, bo przy każdym podejściu można zaobserwować, usłyszeć czy poczuć nowe, ekscytujace fragmenty.

Moje życie jest drogą, są na nim kamienie milowe, przystanki, czasem pętle po których trzeba przejechać po wielokroć z takim samym syzyfowym bagażem. Na tym to polega, na odkrywaniu nowego przy zmieniających się aspektach. To, że życie toczy się jak kulka gówna zauważyli wszak już Egipcjanie, czcząc Skarabeusza i uważajac go za symbol życia.

A efekty? Widać, słychać, czuć dotykiem, smakiem i wydzielaniem przeróżnych hormonów. Szczęście jest wszędzie, każdego dnia.

#1051 – nie wiadomo

Nie wiadomo co będzie. Czy wojna się rozszerzy, czy zostanie zakończona. Czy wybuchnie koejna pandemia, czy firma w której pracuję postanowi się ze mną pożegnać. A może nagle zginę w wypadku lub stracę wzrok. Nad częścią rzeczy można spekuować, części próbować unikać, należy też dbać o siebie i innych oraz być dobrej myśli. Raczej trudno mieć zaufanie do rządzących, patrząc na chaos, któruy współtworzyli, a w którym nie potrafią sie efektywnie poruszać. Samemu jednak, czy nawet w małej grupie, ciężko zapewnić, że na pewno będzie idealnie, wspaniale czy bardzo dobrze.

Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Wystarczy żeby było dobrze. Mao ambitnie? Raczej minimalistycznie. Gotujmy się na najgorsze, ale spodziewajmy się dobrego. Wiele zła się działo, wiele się dzieje i wiele nadejdzie w przyszłości.

I CH. z tym. Serio. Co ma być to będzie. Pomagajmy dobremu, nie skupiajmy się na złym, bo tam gdzie patrzysz, tam się skierujesz. Prawda znana każdemu motocykliście – a szczególnie tym, którzy skończyli przejażdzkę w rowie. Zatem skupmy się na drodze i podążajmy nią w stronę, która nam pasuje.

Co nas czeka za zakrętem? Nie wiadomo, ale bądźmy na to gotowi i reagujmy adekwatnie do sytuacji.