#1050 – tak mało

Tak mało wiemy o rodzaju ludzkim. O świecie. Ba nawet o sobie.

Zadziwia mnie każdego dnia, że mogę spojrzeć na życie trochę inaczej. Pomimo przeciwności, bo nie ukrywajmy, nie wszystko idzie z płatka, można co ranek doznać świeżości i uczucia, że po coś to się wszystko dzieje. Ważne by, kiedy jesteś na górze, ciągnął innych za sobą ku dobremu, w pozytywny i budzący zaufanie sposób, nie tracąc do nich dystansu i nie powodując frustracji. Podobnie kiedy masz gorszy dzień, nie ciągnij innych na dno, a staraj się, wykorzystując ich pomoc jak najłagodniej znieść przyziemne i nieuniknione ciężary.

Tak waśnie praktykować powinno się układy kata (formalne i ustalone sekwencje kroków, technik, oddechów i pozycji z określonym timingiem), kiedy wykonujemy je grupowo. Świadomie powinno się dążyć do uzyskania nieświadomego synchronicznego tempa, zmieniającego się w zależności od specyfiki układu. Szybsi mają nie przyspieszać zanadto i pracować nad techniką i formą, a wolniejesi w pierwszej kolejności doprowadzać swoje tempo do tempa grupy.

Pomimo tego, że każdy ćwiczy sam, dążymy do uzyskania grupowego rezultatu. W ten sposób ćwiczymy ciało i umysł do idealnego przedstawienia danej formuły przy danych warunkach grupy.

Wydaje się to ograniczające, ale w rzeczywistości uczy reakcji na otoczenie i reagowanie na zmienne bodźce uwarunkowania. Wszak to tylko jedno z narzędzi, które ma sprawić, że zachowamy balans i spokój w każdej sytuacji, szczególnie tych złych i stresujących.

Tak mało potrzeba by dostrzec sens pozornego bezsensu i wyodrębnić z otaczającej rzeczywistości klocki skadające się na dzieło naszego istnienia.

#1049 – kiedy?

Trzeba ustalać priorytety. Na wszystko jest czas.

Na spanie, kochanie, pasję, zarabianie, gotowanie (?), ogarnianie pieroga, kontakty z jeszcze inny mi ludźmi, regenerację (inną niż spanie), czytanie, rozwój osobisty, dbanie o zdrowie, które podupada z wiekiem nieubłagalnie …

No właśnie. Czy aby na wszystko jest czas? Z pewnych rzeczy (w sumie czynności) nie sposób zrezygnować, a nawet trzeba ich czas wydłużyć. Innych z kolei nie można odpuścić, jeśli chcemy pożyć w zdrowiu.

Życie jest ciekawe, życie jest pełne radości i jednocześnie niepewne. Nikt ci nie zagwarantuje niczego. Masz też ograniczoną, ale wolną wolę (w pewnym zakresie). Musisz zatem sam zdecydować jak chcesz spożytkować swój czas. tak swój, bo każdy ma swój i nie ma co komu za bardzo doradzać co dla niego najlepsze. Trzeba się dzielić doświadczeniem oraz skondensowaną treścią własnych przemyśleń i cieni rzeczywistości. I w ten sposób, dzieląc się wzajemnie uzyskamy synergię i będziemy bliżej by posmakować esencji życia. Nie da się wszystkiego przeżyć osobiście i sprawdzić czy to nam pasuje, czy co innego. Szkoda, ale taka jest prawda. Jest zbyt mało czasu by uczyć się jedynie na własnych błędach. Zresztą takiej nauki byśmy nie przeżyli niestety bo nagród Darwina nie starczyłoby dla wszystkich.

Zatem, ustal priorytety. Dbaj o siebie i zaraz potem o najbliższych, potem może być długo długo nic. Potem dbaj o jeszcze innych. Wiem, to samolubne podejście, ale najbardziej opłacalne, jeśli chodzi o komfort życia. Oczywiście to ty masz sobie wybrać najbliższych, to twój wybór. Nie muszą być z tobą spokrewnieni, ważne by coś dla ciebie znaczyli. I ty dla nich, tak byłoby jeszcze lepiej.

I jeśli tobie będzie dobrze, i twoim najbliższym, to już prawie z górki, bo cały świat będzie dla was stał otworem. Czy akurat tym, którego oczekujecie, tego nie wiem, ale na pewno wiadomo, że w kupie, w szczęściu i zdrowiu, jest łatwiej i przyjemniej.

Trzymajmy się razem i nie bójmy się mówić tak i nie. Wtedy kiedy to konieczne.

#1048 – trytrytka

Śmieją się z trytrytki. Śmieją się z tych co jej używają. A przecież całe państwa na trytrytce są budowane. Państwa z tektury, państwa z wieloletnią (podobno) tradycją, wywodzące się z chrześcijańskich korzeni i czerpiące wzorce z siebie samych, obecnie panujących i pod siebie układających wszystkie przepływy władzy , a co za tym idzie również korzyści materialnych.

Co więcej, nic nie jest ukrywane, a błaznowanie i łamanie powszechnych prawideł kultury i prawa czynione jest na oczach postronnych gapiów i nic nie można z tym zrobić. Co więcej tłum przyklaskuje, a przeciwnicy, cóż jest ich niestety mniejszość, bo większości, poza czubkiem nosa już na niewielu rzeczach zależy, niewiele może zrobić. Najwyżej pajacować ku uciesze decydentów.

Teraz światem rządzi mamona na pierwszym miejscu, co widać na przykładzie światowej sytuacji i postawie innych widzących łamanie praw człowieka. Lepiej nie będzie. Gorzej nie będzie. Będzie tak samo jak od wieków, bo w ludziach nic się nie zmieniło. Ludzie się zmieniają na nowych, niby wiedzą więcej, mają większy dostęp do niemal wszystkiego, ale i tak chciwość, zachłanność i wola pokazania siebie przewodzi wszystkiemu. Tego się z ludzi wymazać nie da, bo jest to nasza natura i jeśli z tym się na początku nic nie zrobi to nie trzeba wiele by te cechy rozwijały się samoistnie. Jest to zapisane w naszym BIOS.

Drugą ważną rzeczą, która wspomaga rządy światowe jest STRACH. Stary, dobry, znany, pierwotny, wszechistniejący STRACH.

To tłumaczy dlaczego wystarczą trytrytki by na tym wybudować państwa, koalicje, knuć, szydzić i wywracać kota ogonem.

Nie trzeba filozofii. Nie trzeba pomysłu, ni planu. Wystarczy się wkręcić w machinę, oliwić tryby i podsycać płomień nienawiści.

#1047 – pomyślmy

Patrząc pokornie poprzez problemy potrafimy pragmatycznie przeanalizować pokonane przypadki. Pakunek przenoszony ponad przeszkodami powoduje przemęczenie pamięci praktycznie przy pierwszej próbie pryzmatycznego paplania popartego pismami przeróżnych pisarzy, panów profesorów.

Pindrzenie plotek powoduje polityczne perturbacje papierowego państwa, poniekąd poprowadzi potem przekształcając Polskę, po pierwsze: pogorzelisko, po piętnaste: pół-białą, pół-czerwoną płachtę. Pytam: „Po prawdzie, pobawim październik, potem pociąg? „. Podłużne pudło pochowamy, pogrzebiemy problemy, podwórko pojaśnieje! Przykre przy pracach poniesiemy porządki. Prawe, poprawne, pokłady podniosą ponad polami. Panie, panowie, poniżej pewnej przystosowanej, przeinaconej przyczyny, przeciągniemy pisiorów poprzez próg, pucowane posiądą pakiety poprawy.

Prawdę pokaże przyszłość! Pokornie proszę, poprzyjmy państwa prowadzące poprawną politykę!

Połączmy ponad podziałami – Polaków, Portugalczyków, Puertorykańczyków, Papajów! Pokażmy papieża Polaka! Pokażmy prezesa! Pokażmy PKP!

Pięknie pamiętać pokolenia poprzednie, patrząc po porażkach przynieśmy progres! Pozmieniajmy pustkowia pustych pomysłów, przekształćmy pewnie po pięciokroć powyżej planowanego przybytku!

Pomyślmy! Potem praktyka!

#1046 – wsjio ryba

Jest dobrze. Pomimo tego, że nie zawsze wszystko się układa, jakby człowiek chciał. A to kolano boli, a to żarówka w aucie się spali, a to kasy jak zwykle gdzieś brakuje na zachciewajki, ale przecież to wszystko pierdoły.

Jest wiele rzeczy które powodują, że chce się żyć, tyle mniejszych i większych spraw wpada na prawidłowe tory, że aż się sama morda cieszy.

Nikt Cię przecież nie będzie oceniał po problemach które masz, ale po tym, jak sobie z nimi poradzisz. Na to by się załamać, położyć i umrzyć (sic!) zawsze będzie czas. Każdego dnia pojawiają się okoliczności, które możemy wykorzystać. Jak to ostatnio przeczytałem na wuwie (strona WWW) dotyczącej TaiChi (lubeska strona jakby co):

Kto jest mądry, jest jak rzeka w ciągłym ruchu

Nieważne jak prędko się poruszasz i tak jesteś szybszy od tych co stoją, grunt byś szedł we właściwą stronę. Czy kierunek jest słuszny, cóż musisz o tym sam zadecydować. Znajdzie się pewnie wielu doradców, bo innym łatwo doradzać, ale jak coś się nie powiedzie, to i tak wyjdzie, że decyzja była Twoja.

Chciałoby się zmienić świat na lepsze. Chciałoby się naprawić zepsute, stworzyć z tego coś nowego, ale nie zawsze warto naszywać łaty na coć co się rozpada. Ważne by dbać o siebie i swój dobrostan (trochę egoistyczne), ale kiedy będziesz silny i pewny siebie, możesz wtedy oferować coś innym, nieważne czy za darmo, czy za jakąś inną korzyść (to już kwestia higienicza), ale tak czy inaczej nie ma na świecie czegoś takiego jak darmowy lunch. Najprościej i najtrudniej jest zacząć i kontynuować pracę nad sobą, reszta już jakoś pójdzie.

Krok za krokiem, zakręt za zakrętem. pozorny szczyt za szczytem. Tak czeka tam dolina, ale na zbiegu możesz trochę odpocząć. Rozejrzyj się. Kto jest z Tobą? Kto Ci pomaga? A może komuś trzeba pomóc? Może to ten moment, że jesteś dla kogoś brzytwą, a on właśnie tonie?

Gdzie się nie odwrócisz i tak dupa z tyłu, więc korzystaj z życia póki możesz i ciesz się nim, bo to właśnie jest jego sens.

#1045 – 1045

A co tam, kiedyś trzeba.

Co działo się ciekawego na świecie w 1045r. ?

Tu są informacje według Wikipedii

Z całej populacji ludzkiej (około roku 1000 -> 350 mln) wzmianka o około 35 osobach…. czyli 0,1 promila. Czy to dużo? Wydaje się, że nie i pewnie motywacja do działań może spadać. Czy na pewno jest sens się tym przejmować? Czy to, że ktoś został papieżem czy cesarzem chińskim czy innym jakoś go specjalnie wyróżnia z tłumu? Może bardziej do czyjegoś życia przyczynił się ktoś kto uratował komuś życie, albo kogoś ktoś urodził, albo powiedział coś w czasie gdy ten drugi miał doła.

Jest dobrze tu i teraz. Czytajmy, rozwijajmy się. Możemy nawet popełniać błędy, choć niektóre trudno wybaczyć, jak np. taki w ulotce lekarstwa: „dotyczy kobiet oraz osób w podeszłym wieku”. Pewnych rzeczy nie powinno się tłumaczyć, ale z drugiej strony rodzimy się z ograniczoną wiedzą (pomimo wykształconych funkcji poznawczych, które najtrudniej odtworzyć z użyciem AI, jak ruch, mowa, percepcja, zmysły itp. itd.), a całą resztę musimy „zaciągnąć” od naszych poprzedników. To co przekazujemy naszym pokoleniom to odbiorą ich następcy i nasza planeta, dlatego tym bardziej boli, że wiemy jak to wszystko globalnie wygląda.

Poza tym całym ogromem globalnym, ważne jest by skupić się na jednostce – na sobie, a właściwie na tym co nas otacza – na najbliższych. O nich trzeba dbać, w każdych chwilach, tych dobrych i tych złych, bo jesli o nich zadbamy to oni zadbają o nas, gdy nas przypili życie.

I nie chodzi tu o chytrą zależność – ja dam ci długopis, a ty mi 1000$, tylko o bardziej przyziemną rzecz. Jeśli ty kogoś dzisiaj wyratujesz od czegoś strasznego, to on będzie w stanie wyciągnąć do ciebie dłoń gdy się wywrócisz. Bo będzie po prostu mógł to zrobić.

#1043 – odgrzewany kotlet

Nie każdy lubi odgrzewane kotlety (mogą być wegańskie). Najlepszy jest taki świeży, nowy i przyrządzony od serca. Ale nie zawsze jest na to czas i zasoby by taki rarytas przygotowywać od zera. Łatwiej wziąć to co już jest, obrobić to termicznie, doczepić kilka zielonych listków, uzupełnić surówką, na koniec zaserwować odpowiedni deserek i możemy śmiało udawać, że mamy coś świeżego i wartego uwagi.

Co więcej, w dużej liczbie przypadków nam się uda. Czasem nie wszyscy będą zadowoleni i poczują się oszukani, ale dla innych przecież to może być zupełnie nowe doznanie. I nowe spojrzenie na problem trwający czasem od pokoleń.

#1042 – każdy umie

Każdy umie wygrywać ze słabszymi. Z równymi sobie już ciężej, można się spodziewać remisu, a najtrudniej zmierzyć się z silniejszym.

I jak zwykle pojawiają się pytania, zaskakując niczym niebawem śnieg drogowców.

Jeśli ktoś wygra, to czy znaczy, że był słabszy i mu się udało? Czy jest możliwe w ogóle żeby słabszy pokonał silniejszego? Wszak skoro zwyciężył, to chyba w tym starciu jednak okazał swoją wyższość i nie tu mowy o jakiejkolwiek słabiźnie.

To co wiemy przed starciem nie jest przecież pełnią wiedzy o czymś co zadzieje się w przyszłości, a nawet jak posiadalibyśmy tę wiedzę, to byłaby to jednak tylko jedna z wersji możliwych zdarzeń. Chaos, zmienność i pewna jak to, że to co się ma zepsuć to się zepsuje, powodują, że zakładanie z dużą dozą pewności o wynikach może okazać strzałem kulą w płot. Ludzie jednak wiedzą lepiej i zakładają scenariusze, które niekoniecznie się materializują co cieszy najbardziej właścicieli lokali bukmacherskich oraz gier losowych. Ślepej kurze ziarno się czasem trafi, ale powiedz szczerze czy widziałeś ślepą kurę?

Im bardziej to wszystko dotyczy nas personalnie, tym bardziej możemy się zafiksować tracąc jednocześnie obraz 360 stopni otaczającej rzeczywistości, a jeśli go nawet mamy to zapomnimy o jakimś kluczowym czynniku.

I na tym polega  życie – na knuciu (planowaniu), działaniu, reakcji, retrospekcji i posuwaniu się dalej niby kret w krętych korytarzach przygotowanych w pocie czoła.

Z każdym pokoleniem mamy łatwiej, bo mamy większy dostęp do wiedzy, a jednocześnie mamy tak samo trudno jak nasi poprzednicy, gdyż jesteśmy trzymani w bańkach informacyjnych. Często udaje nam się z nich pojedynczo wyrwać, ale trafiamy do kolejnych, czasem większych, czasem dotyczących innych domen życia. Bądźmy tego świadomi i nie dajmy się do końca omotać narzuconej projekcji dotyczącej naszych możliwości, a przede wszystkim naszych osobistych oczekiwań. Czasem możesz chcieć czegoś co nie wydaje się być dla ciebie odpowiednie. Być może nigdy tego nie osiągniesz, ale może warto sobie pomarzyć? Może wystarczy być swoim bohaterem jedynie w fazie marzeń? Czasem to co nie śniło się filozofom okazało się najprawdziwszą prawdą. I choć niektórzy do tego nie doczekali, okazało się że to oni byli wygranymi. A gdyby działali inaczej może mogliby to świętować!

#1041 – tory

Im więcej wiem, tym bardziej przestaję to rozumieć. Za czym my tak gonimy?

Praca, stres, akcje, spotkania, przedmioty, podatki, legalizacje, widełki, egzaminy, testy.

Najgorsze jest to, że nie da się z tego wyplątać. Nikt się ludzi nie pyta jak to powinno być, tylko od urodzenia narzuca się miarę na wszystkich i albo się wpasujesz, albo jesteś nienormalny. Co śmieszniejsze normy są różne w różnych miejscach świata, a te które są i tak są warte tyle co koszt ich wprowadzenia i wydojenia pomierzonych.

Matrix nie jest fikcją, matrix jest od początku przenośnią obrazującą świat zachodni i wschodni od wielu wieków.

Przeżyj pomimo wszystko, nawet kosztem innych, a może przede wszystkim kosztem innych. Wszak jednostka ludzka nie jest w stanie egzystować samotnie przez większość życia. Potrzebuje wsparcia i interakcji z innymi, nawet nieznanymi ludźmi.

Podążamy torami, z których część możemy wybierać, część jest przydzielana z zewnątrz, część jest niedostosowana do rozstawu naszych osi, a część jest po prostu ślepa. Ślepa jak kret.

Nie traćmy jednak nadziei. Światełko w tunelu na pewno się pojawi. Byleby to nie nadjeżdżający pociąg na naszym torze….