#1040 – zagadka

Niestety nie wiesz wszystkiego. I nigdy się nie dowiesz. Możesz się starać, rozwijać, czytać, oglądać, szukać, pytać, robić cokolwiek chcesz.

Trzeba to zaakceptować – nie wiesz wszystkiego.

Ale czy jest to problem do zmartwień? Można próbować odpowiadać filozoficznie i zachowawczo (jak w większości przypadków) – „TO ZALEŻY!”, ale w tej sytuacji, moim zdaniem, trzeba jasno artykułować – „NIE, NIE JEST”.

Życie i świat są zbyt ciekawe, by przejmować się tym, że nie doznamy zaspokojenia naszej wiedzy i pojawiających się pytań.

Co zatem zrobić? Węszyć i niuchać dla własnej frajdy i zaakceptować ten fakt, a doznamy oświecenia na poziomie emocjonalnym i duchowym. Czy trzeba zatem doszukiwać się jakiegoś wszechmocnego boga? Cóż, tutaj każdy powinien sam o to zapytać siebie i w tym zakresie nie powinno się nikomu niczego narzucać, a fakt istnienia naszego ludzkiego niepokoju, co będzie po tamtej stronie?, wywołuje chęć ukręcenia na tym interesu wąskich grup trzymających władzę wśród związków wyznaniowych.

Zbyt wiele się jednak dzieje by się i tym faktem przejmować, wszak maluczcy i tak nie mają na to wpływu, skoro tą kliką steruje ich władca z zaświatów. Szkoda się z nimi kłócić bo i tak na potwierdzenie swoich tez mają dogmaty swoich kitów, znaczy wierzeń. Zatem bądź czujny i szukaj swojej ścieżki i rozwijaj się nieustannie – jeśli tylko masz taką możliwość!

#1039 – zagubiony projekt

Jest jak jest. Jesteś tu gdzie jesteś. Rób z tym co uważasz. Tak jak Królik zapytał Alicję:

– Dokąd chcesz dojść?

– Nie wiem.

– Zatem nie ma znaczenia w którą stronę pójdziesz.

Jeśli Ci dobrze tam gdzie jesteś to chyba jest dobrze, przynajmniej na chwilę.

Jeśli Ci źle, to zrób coś, cokolwiek i powinieneś poczuć zmianę. Na lepsze lub na gorsze. To jak zabawa w ciepło / zimno – powinieneś reagować na to co się dzieje, tylko w życiu jest trochę inaczej. Nie zawsze cieplej to znaczy, że dobrze, jak również to, że teraz jest chwilowo dobrze, nie oznacza, że tak samo będzie jutro. Z drugiej strony nie można zamartwiać się za bardzo, bo poczujesz się przytłoczony, a przeogrom doprowadzi do paraliżu i depresji (takiej depresji z prawdziwego zdarzenia).

Jak większość z tych, którzy dużo mówią, napiszę choć, choć się na tym nie do końca znam:

Jesteś cudem, który może wiele, a na pewno powinien korzystać z tego co ma. Nie możemy wszystkiego i nie mamy do końca wolnej woli, jak twierdzą co poniektórzy, nakładając jednocześnie na nas zakazy, kary i daniny.

Być może ktoś kiedyś projekt miał, podobnie jak niektórzy hodują rybki w akwarium. I nadszedł czas, że znudził się tym wszystkim i postanowił te rybki spuścić do kibla. A one, biedne, zamiast zdechnąć w niesprzyjającym środowisku, przetrwały.

Niestety jak już pisaliśmy – nie ma tak, że co nas nie zabije to nas wzmocni, a jedynie – co nas nie zabije to nas nie zabije. To co przeżyło zamiast być rozwijającym się produktem, przekształciło się zapewne w coś co jest zupełnie nowym, zdegenerowane chowem wsobnym bytem.

Tak czy inaczej jest to cud, który powinien mieć swoje 5 minut. Dlaczego by nie?

#1038 – szklanka

Stare jak świat – czy szklanka jest w połowie pełna czy w połowie pusta?

Dzisiaj kolega w pracy mi to prosto wytłumaczył:

Jeśli ostatnią czynnością było nalewanie, to szklanka jest w połowie pełna. Jeśli z niej piłeś, to jest w połowie pusta. Proste, logiczne i dające do myślenia.

Tylko co zrobić jak w szklance jest gówno? Cieszyć się czy martwić?

#1037 – racja

Wszyscy nie możemy mieć racji, ale jednocześnie wszyscy możemy się mylić. Łatwo nas zmanipulować, zmienić stan psychofizyczny. Można nas wytrącić z równowagi w oka mgnieniu.

Wystarczy kieliszeczek mocnego trunku by pozbawić nas zahamowań czy zdrowego rozsądku (oczywiście nie wszystkich tak samo, nawet jeśli bierzemy pod uwagę 100ml alkoholu etylowego o mocy 96%, czy innego świństwa).

Kilka słów, no może zdań, może zmotywować cię do wielkich czynów lub spowodować wojny, zwady i nieodwracalne skutki.

Chwila nieuwagi może kosztować nas zdrowie czy nawet życie a przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

I choć jesteśmy tego świadomi jako gatunek – to niekoniecznie jako pojedyncze elementy społeczności. A te puzzelki, jak to zawsze bywa, składają się na całość i ulegają jednemu czy drugiemu oszołomowi, którzy korzystają ze zbudowanych przez poprzedników, rusztowań władzy i wciskają kit ludowi, wylewający się niczym smoła z piekielnych odchłani.

Piękne jest również to, że przyklaskujemy jako ogół zakłamaniu, szerzeniu ciemnoty, zawiści i nienawiści – pokazuje to, że pomimo pozornego rozwoju, przez tysiące lat cofamy się i wdrażamy nieustannie plan zagłady rodzaju ludzkiego, który powinna cechować różnorodność i dbanie o to, co jest mu dane – naszą wspólną planetę.

Zamiast się szanować i kochać, napuszczamy jednych na drugich, a często robimy to w imię jakiegoś boga. I tu pytanie – czy jeśli jest jeden bóg to by na to zezwolił, skoro jest wszechmocny i wszechwiedzący? A może jest wielu „jednych ” bogów, którzy stworzyli sobie ludzi, żeby się wzajemnie wytłukli? Nawet my już zaczynamy tak robić, tworząc roboty i tocząc nimi pojedynki…. Czyżby analogia zabaw bożych dzieci?

Tak dojść można do wniosku, że to wszystko jest po prostu jednym wielkim żartem, a będąc częścią żartu, może warto się cieszyć? Pozostaje również mieć nadzieję, że ten Żart (sic) w perspektywie nieskończoności będzie dobry.

#1036 – nieskończoność

Wszechświat jest nieskończony, nieskończona jest też głupota ludzka, co niejednokrotnie już poruszaliśmy na tym forum.

Zgodnie z tym jednak czego uczyliśmy się na matematyce, nieskończona jest też liczba punktów łączących dwa miejsca w przestrzeni. Nieskończoność ma tę fascynującą siłę przyciągającą uwagę i kreującą marzenia ludzi w każdym wieku, ludzi, którzy mają czelność myśleć o sensie bezsensu.

To co dzisiaj jest fraszką, igraszką, może być dla Ciebie szczytem marzeń już za kilka lat. Choć może wydawać się to nieskończenie odległe, może stać się to szybciej niż myślisz. Codziennie dzieją się rzeczy i cuda, a także pojawiają się nagłe zwroty akcji, te dobre i te tragiczne. Ludzie odchodzą szybciej niż by się chciało, a zdarzają się tacy, których mamy już dosyć, a oni potrafią przyssać się do nas niczym Strzyga czy Wąpierz.

Pamiętać należy o tym, że wszystko przeminie, te złe i dołujące chwile i zastąpi je błogość i spokój. Niestety nie naprawimy naszego świata, pomimo szczerych chęci i zapędów miionów ludzi, z prostej przyczyny:

Aby coś zniszczyć wystarczy chwila i rozpoczęcie procesu destrukcji, aby coś zbudować, należy poświęcic niewspółmiernie więcej energii, uwagi, a po osiągnięciu celu, należy dołożyć kolejnych starań i środków na utrzymanie tego stanu lub jego rozwój.

Dlatego nie doprowadzimy do szczęśliwego zakończenia tej historii o ludzkości, gdyż wystarcza jeden psychopata, który rozpoczyna kolejny taniec śmierci. Nie będzie psychopaty? Wybuchnie wulkan, przejdzie tornado lub uderzy asteroida.

Nie warto zamartwiać się zatem nad tym, że jest źle a będzie jeszcze gorzej. Należy podjąć racjonalne środki działania, które umożliwiają zachowanie rozsądku, zdrowia psychicznego i dobrej formy fizycznej.

Kopać się z koniem, kłócić z głupkiem i paru innych rzeczy nie należy robić gdyż są z góry skazane na porażkę. Zamiast tego należy używać forteli, inteligencji i przekory (*) / pokory (*) – (* niepotrzebne skreślić). Podobnie działają nasi przeciwnicy, czy na szczeblu osobistym, lokalnym, globanym – pragną skierować uwagę na coś istotnego, co może być zmarkowane, a następnie zadziałać z zupenie innego kierunku.

Obserując nieskończoność zauważasz pustkę, pustka kieruje do spokoju, a spokój z kolei pozwala osiągnąć skupienie i równowagę. Pamiętaj tylko by w tym wszystkim nie zapomnieć o nieustannym ruchu i zmianie, która umożliwi Ci spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Wszak każdy jest ważny i istotny pomimo swej niepozornej roli w tej machinie:

Kago-ni noru hito, katsugu hito, sono mata waraji-o tsukuru – Są tacy, którzy jeżdżą powozami, tacy, którzy ciągną powozy, i tacy, których zadaniem jest wyplatanie słomianych łapci tym, którzy powożą.

Każdemu należy się szcunek i odpowiednie traktowanie, wszak jesteśmy ludźmi.

#1035 – czy jesteś niewidzialny?

Często jest tak, że poruszasz się drogą publiczną lub pragniesz przez nią przejść. Jesteś pieszym, rowerzystą, motocyklistą…. Gdy masz pierwszeństwo załóż, że jesteś niewidzialny. Ludzie mogą Cię nie widzieć, mogą także nie zdawać sobie sprawy z twojej prędkości i twoich zamiarów (niestety), albo po prostu mają cię w dupie i to ich droga. Musisz być odpowiedzialny za swoje bezpieczeństwo i nie pajacuj za bardzo, jeśli nie ma uzasadnionej podstawy (a w 99% przypadków nie ma). Uważnie rób swoje, najwyżej dotrzesz do celu parę minut później.

Z drugiej strony, gdy zdarzy ci się jakiś błąd, wykroczenie bądź celowo nagniesz przepisy – pamiętaj, że zawsze nagle znajdą się świadkowi, patrol stróżów prawa lub po prostu kamera przemysłowa lub fotoradar. Zachowuj zatem zimną krew, bądź na bieżąco z przepisami, które jednak się zmieniają, a także zachowaj wzmożoną uwagę.

#1034 – szukaj

Proście a będzie wam dane.

A może pytajcie a będzie wam dane? [z ang. ask – prosić, pytać]

Cóż chodzi o to, że świat się zmienia i pjawiają się nowe wątki. Czasem niepotrzebnie, a czasem, pomimo wątpliwości – mogą byc przydatne, gdyż adresują odpowiedzi na pytania z przeszłości. Czasem oświetlają drogę pogrążoną dotychczas w ciemności ujawniając przeszkody, ale czasem potrafią wyolbrzymić niewielkie nierówności lub zaciemnić coś co byłoby widoczne w półmroku. Pytanie w kółko o to samo ma czasem sens (5 WHY), ale często pytania należy modyfikować w sposób umożliwiający poznanie tematu z większej liczby punktów widzenia (Kapelusze).

Wiesz co wiesz i nie poprzestawaj na tym. Nie zawsze wszystko jest zamnięte w książce wydanej tysiące lat temu i przekładanej setki razy aby udowodnić tezy manipulatorów. Nowi ludzie mają nowe pomysły, a teraz jest możliwość korzystania z poszerzającej się nieustannie skarbnicy wiedzy i pomysłów.

Szukaj i inspiruj. Siebie i innych.

#1033 – walić głową w mur

W życiu trzeba być konsekwentnym, czasem upartym, szczególnie wtedy kiedy uczymy się czegoś i mamy zamiar utrwalać pozytywne nawyki i rezultaty.

Ale jak zauważyć granicę pomiędzy konsekwencją a waleniem głową w mur?

Podobno Einstein powiedział, że ludzie są nienormalni robiąc ciągle to samo, oczekując różnych rezultatów działań, a jednak jeśli się tą głową uderza w mur odpowiednią ilość razy to może on ulec rozkładowi. Oczywiścuie warto użyć do tego cudzej głowy. I tutaj dochodzimy do szarej rzeczyswistości. Często ta cudza głowa jest naszą i realizujemy czyjś chytry plan, godząc się na budowanie cudzego sukcesu własnym kosztem. Czasem dostaniemy nagrodę za współudział, często może być ona zaniżona lub nieadekwatna. Są jednak przypadki, że wszystko jest w porządku i nasz wkład zostanie rozliczony prawidłowo, a nawet dostaniemy więcej niż zasługujemy. Te przypadki są nader częste jeśli efekt działań był wtopą. Wtedy gremialnie możemy stać się jego jedynym właścicielem i beneficjentem.

Podsumowując: walić czy nie walić?

Walić – dodatkowe, standardowe pytania, które pojawiają się zza winkla: kogo, czym, za ile i czy warto?

#1032 – bzium

Wszystko zaiwania na łeb na szyję, ale w końcu udaje mi się odnaleźć w tym spokój. Pogodzenie się z tym faktem, że nie mam i tak na to wpływu i nie muszę udowadniać, że wielbłąd jest koniem. Każdy może sobie myśleć co chce i mówić co chce, o ile nie powoduje tym krzywdy dla innych. Nie muszę reagować na każdą zaczepkę, prowokację czy próbę wyprowadzenia mnie z równowagi. Mogę sobie myśleć co chcę, mogę również zmienić zdanie jeśli uznam, że tak będzie lepiej. Mogę również być uparty jak osioł jeśli będę mieć taką zajawkę, ba mogę te style i zasady stosować zamiennie i płynnie, tak, że może to wydawać się dziwne.

Cóż to wszystko jest prawdą, ale uważaj co robisz i jak się zachowujesz, jeśli jesteś za kogoś odpowiedzialny i coć masz doprowadzić od początku do końca. Wtedy zmienność musi być uzasadniona, a zmienność wyborów powinna być transparentna i dostępna dla wszystkich uczestników twojego projektu. I tu właśnie należy dostosować się do prędkości upywającego czasu. Ten pociąg na ciebie nie zaczeka, zatem uważaj, żeby ci peron nie odjechał z ponidziałku.

#1031 – za mało?

Często wydaje się, że robisz czegoś za mało. I to wrażenie jest tak intensywne, że odechciewa się robić czegokolwiek. I nie robisz nic. I jest ci z tym bardzo źle….

Cóż fakty są takie, że zawsze jest jakieś optimum, do którego powinniśmy dążyć.

Czasem się udaje, czasem nie, ale moje przemyślenia prowadzą do następujących wniosków:

  • lepiej zrobić coś niż nic
  • co za dużo to nie zdrowo -jak przegniesz zbyt wiele razy lub zbyt bardzo, skutki mogą być nieodwracalne
  • czasem lepiej nie zrobić nic, niż zrobić za dużo
  • plan optymalny jest idealny, a ideały są bardzo ulotne.

Pamiętaj – patyczek łatwiej skrócić niż przedłużyć, więc skracając go musisz bardzo uważać.

Tę metodę można stosować do wielu przypadków – ale nie do wszystkich, bo czasem jest zupełnie na odwrót. Jak zawsze.