#841 – dół

Wczorajszy wpis miał być taki:

Siedzę i myślę. Zmóżdżam się i kombinuję. Zadaję sobie to pytanie wracające co jakiś czas, szczególnie w trudnych chwilach. „Po co to wszystko jest?” „Dlaczego wszystko się tak komplikuje, skoro jest takie proste?”

Zastanawiam się, czy oczekuję od życia za dużo, czy za mało się przykładam, czy może coś kiedyś poszło nie tak?

Być może za bardzo porównuję się z projekcją tego co pokazują inni, albo z wyobrażeniem, co mógłbym osiągnąć gdybym był tak dobry jakbym chciał?

Z drugiej strony „idę szybciej niż niejeden mógłby biec”, więc nie chciałbym wychodzić przed szereg. Dobrze, że znajduję siłę na to co najprostsze – na życie…


Cóż, wiem, że te myśli to tylko subiektywny odbiór mojego świata. W rzeczywistości jest znacznie lepiej i w zasadzie nie mam się czym przejmować. Zdołałem pójść na dłuższy spacer z najbliższą osobą, popatrzeć na słońce, łąki i rzekę. Ujrzeć na nowo świat i jego cudowną moc. Już znowu wiem, że dalej mogę robić swoje, to co kocham, że mogę wspierać moich najbliższych i mam doskonałe wsparcie, takie jakiego potrzebuję. Mogę robić to co chcę i mam możliwość spełniać swoje marzenia. Nie wszystkie na raz, ale po kolei daję radę.

Pytanie jakie się pojawia – ile jest takich osób, które mają podobne, złe myśli i nie potrafią sobie z nimi poradzić? Bo tu nawet nie chodzi o wsparcie z zewnątrz, tylko o możliwość działania od środka, o organizowanie swojego najprostszego życia, podstawowych czynności życiowych bez poczucia znajdowania się pod jakimś niewyobrażalnym ciężarem i spętania niewidzialnymi więzami uniemożliwiającymi jakikolwiek ruch. Poczucie chęci zniknięcia jest przeogromne a otoczenie wydaje się tylko wyciągać ręce po resztki twojej energii. Każdy krok jest wyzwaniem, a obowiązki mają rangę prac Herkulesa. Jak żyć w takim świecie? Jak żyć i po co?

#840 – kolejna głupota – lessons learned

No i pora na podsumowanie naszej weekendowej wycieczki.

Wyruszyliśmy z Szastarki o godzinie 18:00 CET. Ruszyliśmy marszem, żwawo, trzymając się oznaczeń niebieskiego szlaku (Centralny Szlak Roztocza). Oznaczenia zgubiliśmy już po 2 km, ale wspomagani śladem GPS dawaliśmy radę. Szlak oznaczony jest bardzo niekonsekwentnie, tzn. w niektórych miejscach w zasadzie wcale, w innych znaki są nowe i co około 100m, więc średnio powinno wyjść całkiem nieźle.

Pogodę mieliśmy bardzo dobrą, jak na połowę września – gwieździsta i prawie bezchmurna noc. Szliśmy z drobnymi odpoczynkami, w tym dwie drzemki – jedna na przystanku autobusowym, a druga przy pomniku partyzantów w okolicach Radecznicy. Po 55km marszu stwierdziliśmy, że maszerowanie nie jest naszą mocną stroną i zaczęliśmy truchtać – co wyzwoliło w nas jeszcze trochę energii….. Na 75km, w miejscowości Kawęczynek, postanowiliśmy odroczyć dalszy rekonesans na inny termin. Całość spaceru zajęła nam 16h, wyszło, z odpoczynkami średnio 4,5km/h.

Lessons learned:

  1. Jeśli chcesz podziwiać widoki – idź za dnia. Las w nocy jest całkiem fajny, ale to można zrobić raz na jakiś czas.
  2. Można z siebie wycisnąć dużo więcej – i są na to sprawdzone sposoby np. chemiczne wspomagacze – pytanie czy warto i czy jest na to uzasadnienie biznesowe?
  3. Jak się bawić to z radością.

Resztę soboty poświęciliśmy na celebrację naszej małej przygody, a w niedzielę zwiedzaliśmy motocyklami TET czyli TransEuropeanTrail w okolicach Batorza i Chodla. Zatem weekend można zaliczyć do tych udanych.

#839 – kolejna głupota

Jako, że jedynie głupota ludzka jest nieograniczona, postanowiliśmy w kameralnym gronie złożonym z trzech ludziów wyruszyć w najbliższy weekend na rekonesans Centralnego Szlaku Roztocza z Szastarki w kierunku Horyńca.

Planujemy wystartować w piątek 11 września 2020 przed godziną 18.00, a zakończyć naszą przygodę, o ile zdrowie pozwoli, w niedzielę 13 września w godzinach wieczornych.

Długość trasy – około 190km, przewyższenia 2200m.

Planujemy iść, trochę biec, pić piwo i cieszyć się przyrodą. Zapasy będziemy uzupełniać w napotkanych sklepach, a odpoczywać pod chmurką w jak najmniejszych ilościach, chyba że zdecydujemy inaczej.

Generalnie – wiemy na co się piszemy (chyba), będzie fajnie, ale też będzie ciężko, gdyż będziemy znużeniu wędrówką i minimalną ilością snu.

O wynikach naszego dobrowolnego wyzwania będziemy informować na bieżąco.

Decyzja o starcie wykluwała się ponad rok, ale poza odłożeniem planów do szuflady nie podjęliśmy żadnych kroków aby jakoś specjalnie przygotować się do tego wyzwania.

Trzymajcie kciuki!

#837 – rozwiązania

Szukaj rozwiązań a nie problemów. Ile ludzi, ile potrzeb i punktów widzenia, tyle problemów napotkasz. A jeśli są problemy to są i rozwiązania. I na tym się skup. Proste i przeraźliwie przytłaczające – ale taka jest prawda. Po prostu czasem musisz z czegoś zrezygnować i to porzucić aby zyskać coś nowego i niezwykłego.

Pamiętaj: żeby przeskoczyć nawet mały dół, musisz oderwać się na chwilę od ziemi i poszybować nad przeszkodą. Inaczej często się nie da.

#836 – wiedz czego chcesz

Ni chu chu. Musisz wiedzieć dokąd chcesz iść w najbliższym czasie. Przez dzień, miesiąc, może rok. Ale musisz wiedzieć, bo jeśli nie wiesz, to w zasadzie nie ma znaczenia, w którą stronę się skierujesz. A w drodze chodzi o to by rozkoszując się swoją drogą gromadzić doświadczenia, przemyślenia oraz optymalizować swoje czyny. Zatem powinieneś przygotować odpowiedź na pytanie – co chciałbyś robić w najbliższym czasie, a najlepiej, jakbyś miał przygotowane kilka wariantów: nigdy nie wiadomo co ci się może przydarzyć. Zaufaj mi – w życiu pojawiają się znienacka różne okazje [ang. opportunities], które można wykorzystać, chwycić, podjechać na nich kawałek a może nawet kawał!

Zazwyczaj pojawia się ktoś i pyta – a co chciałbyś robić? I wtedy masz swoje 3 minuty, żeby błysnąć, pokazać swój potencjał, pokazać świat przez swój własny pryzmat – jak przez dziurkę od klucza. Bądź katalizatorem własnej ścieżki!

Szukaj, myśl, zapisuj i modyfikuj swoje wizje – to się opłaci. Najważniejsza inwestycja jaką możesz zrobić to inwestycja w siebie i swoich bliskich!

#835 – gekisaidai kata sono ichi / sono ni

  1. hidari sanchin dachi jodan uke (lewej nogi nie ruszasz)
  2. migi moroashi dachi jodan tsuki
  3. cofnięcie nogi do shikodachi hidari gedan mawashi barai
  4. w prawo migi sanchin dachi jodanuke
  5. hidari moroashidachi jodan tsuki
  6. cofnięcie do shikodachi mogi gedan mawashi barai
  7. hidari sanchin dachi uchiuke
  8. migi sanchin dachi uchiuke
  9. hidari maegeri, hidari zenkutsudachi
  10. hiji chudan ate
  11. hidari uraken, gedan barai, migi chudan tsuki kiai
  12. migi ashi barai heiko dachi migi shuto uchi
  13. hidari sanchin dachi uchi uke
  14. migi maegeri migi zenkutsu dachi
  15. migi chudan ate
  16. migi uraken, mawashi gedan barai migi chudan tsuki
  17. hidari ashi barai, heiko dachi hidari shuto uchi
  18. schodzisz lewą do do tyłu do migi zenkutsu dachi yamatsuki (gedan chudan)
  19. lewa do prawej, zamiana rąk ze skrzyżowaniem
  20. zejście do tyłu hidari zenkutsu dachi yama tsuki

  1. hidari sanchin dachi jodan uke (lewej nogi nie ruszasz)
  2. migi moroashi dachi
  3. jodan tsuki cofnięcie nogi do shikodachi hidari gedan mawashi barai
  4. w prawo migi sanchin dachi jodanuke
  5. hidari moroashidachi jodan tsuki
  6. cofnięcie do shikodachi migi gedan mawashi barai
  7. hidari sanchin dachi uchiuke
  8. migi sanchin dachi uchiuke
  9. hidari maegeri, hidari zenkutsudachi
  10. hiji chudan ate
  11. hidari uraken, gedan barai, migi chudan tsuki kiai
  12. migi ashi barai heiko dachi migi shuto uchi
  13. hidari sanschin shuto uchi uke
  14. migi sanchin dachi shuto uchiuke, cofnięcie do hidari sanchindachi shuto uchi uke
  15. migi maegeri migi zenkutsu dachi
  16. migi chudan ate
  17. migi uraken, gedan barai migi chudan tsuki
  18. hidari ashi barai, heiko dachi hidari shuto uchi
  19. hidari maemawashiuke z zejściem do tyłu po skosie w prawo migi neko ashi dachi
  20. migi maemawashi uke z zejściem w prawo do lewego neko ashi dachi

#834 – kumite kata

Schemat kumite kata:

  1. do tyłu – hidari kumite dachi kiai
  2. migi zenkutsu dachi oi jodan tsuki kiai, gyaku tsuki chudan, oi tsuki chudan
  3. cofnięcie nogi do migi kumite dachu kiai
  4. krok do przodu w migi kumite dachi gyaku chudan tsuki kiai
  5. mawate do hidari zenkutsu dachi oi gedan barai gedan gyaku tsuki kiai
  6. cofnięcie nogi do hidari kumite dachi
  7. zakrok do przodu do hidari kiba dachi yon jyu go hidari soto uke chudan migi tsuki
  8. migi kiba dachi yon jyu go oi uchi uke gyaku tsuki
  9. mawate hidari zenkutsu dachi jodan uke jodan gyaku tsuki kiai
  10. cofnięcie nogi do hidari kumite dachi kiai

#833 – zmiana

Zmiana? Jaka zmiana…. Zmiany na lepsze prawdopodobnie nie będzie.

Tym co zależy na zmianie zależy, mają za małą siłę przebicia, albo są zajęci czym innym – patrz realizacją podstawowych zadań życiowych lub nie wiedzą że zmiana mogłaby się zadziać. A pozostałym – cóż – wisi to i powiewa, ewentualnie boją się, że im się pogorszy, a jeszcze może trzeba by coś zrobić w temacie.

#832 – co dalej

Jak dalej ruszyć naprzód?

Tyle zobowiązań, planów, marzeń, oczekiwań, tyle bieżączek do zrobienia, a tu jeszcze by się chciało wypocząć i spędzić czas z bliskimi.

Oddychaj. To życie. Ani mniej, ani więcej. Jest kilka zasad, o których trzeba pamiętać:

  • Im masz więcej tym więcej podatku i energii zapłacisz, w szczególności, kiedy wszystko jest tylko na Twojej głowie. Ludzie widzą, że cię stać, więc będą na twoje finanse liczyć, ale jednocześnie masz większe poważanie wśród większości z ludzi. Poziom determinacji i motywów rośnie do kwadratu liczby zer po prawej stornie.
  • Im wyżej wejdziesz, tym więcej widzisz, ale jednocześnie jesteś bardziej widoczny, łatwiej o upadek, a spadając bardziej się potłuczesz.
  • Entropia i chaos rosną do nieskończoności, nie cofniesz też czasu, a twoja percepcja czasu będzie z wiekiem powodować, ze będziesz mieć go coraz mniej.
  • Cokolwiek nie zrobisz – znajdą się krytycy i zwolennicy – pytanie ilu ich będzie i jak będą wpływowi i na co. Tylko w teorii każdy głos jest sobie równy….. Życie szybko to weryfikuje.
  • Społeczeństwo – to społeczeństwo – ty to ty….. Nic nie będzie do końca logiczne, chociaż logicznie rzecz biorąc powinno. Pomimo znanych konsekwencji czy zagrożeń robimy często na przekór znanym prawom licząc na to, że a nuż się uda tym razem…. A może się nie udać.
  • Możesz przestać. Możesz kontynuować. Pytanie po co i dlaczego…
  • Każdy jest trochę inny – i to nie zawsze taki sam. Ludzie się zmieniają, ty też.

I co z tego, że to wiem?

Ano tyle, że mogę sobie posłuchać ulubionej muzyki i cieszyć się z każdego dnia, pomimo tego, ze czasem naprawdę jest ciężko. Tak, z mojego punktu widzenia jest czasem ciężko, ale wtedy myślę, sobie – jest ciężko, zrobię tyle ile mogę. Zawsze mogę się zatrzymać i wszystko to rzucić. I co mi to da? Czy wtedy będzie mi lżej? Zatem odpuszczam tylko tę część, która jest najmniej ważna, a to co ważne staram się pielęgnować i realizować.

#831 – ostatni kadr

Życie składa się z pojedynczych kadrów. Wesołych, smutnych, odległych i beztroskich. Część z nich możemy zaplanować, część możemy wyciąć, a część zastąpić iluzją obserwacji kadrów dzielonych z innymi osobami. Za każdym razem, gdy chcemy wrócić do jakiegoś fragmentu, chochlik pamięci lub perspektywa innej kamery zmienia nasz film, pokazując go w innym świetle, ba w innej częstotliwości widmowej i na innym poziomie. Kolejne zdarzenia, wątki i zwroty akcji pozwalają nam lepiej zrozumieć emocje targające bohaterami. Film rozkręca się, nabiera zaskakującego tempa i właśnie wtedy gdy może wydarzyć się najwięcej dobra i za chwilę pojawią się kolejne możliwości nastąpi ostatni kadr. Tylko, że scenariusz mówił, że to zakończenie było jedynie alternatywą. Czy twój film jest twoim wymarzonym życiem? Czy właśnie nie zmierzasz do ślepego zaułku? A może pędzisz za szybko zamiast zatrzymać się na chwilę i poczuć zmysłami szczęście? Jaki będzie ostatni kadr? Czy na pewno będzie tam kobieta, mężczyzna, kapelusz, płaszcz i rewolwer w jego kieszeni?