#1910 – do pracy bracia i siostry

Jak to kiedyś dziadkowie mówili:

Pracę trzeba szanować.

I tego się trzeba trzymać, pamiętając o tym, że bardziej niż pracę, trzeba szanować ludzi.

Nie jest to łatwe zadanie, bo często trzeba szanować kogoś, kogo się nie lubi, kogoś kto cię denerwuje, lub jego zachowanie sprawia, że zaczynasz wątpić w sens i logikę istnienia rodzaju ludzkiego.

Każdy z nas ma pewne pole do manewru – do myślenia, działania, mówienia o tym lub co również ważne, nie emanowania własnymi pomysłami.

Wiele rzeczy, często, ciśnie się na usta. Często chciałoby się zadziałać w waleczny, ułański sposób, ale nie warto. Lepiej zachować wstrzemięźliwość, zatrzymać to dla siebie, gdzieś w środku i może przełoży się to na większy szacunek do naszej osoby.

Dajmy szansę szanować nas samych. Szanujmy innych i używajmy mózgu. On bardzo potrzebuje stymulacji i treningu, abyśmy mogli się cieszyć życiem jak najdłużej to możliwe.

Wszystko jest widoczne, wszysko jest połaczone, wszystko ma na siebie wzajemy wpływ.

Bądź najmądrzejszą wersją siebie, zanim będzie za późno.

#1909 – odrzuć ego

Gdzieś to przeczytałem, przecież sam bym tego nie wymyślił.

Wszędzie mówią – odrzuć ego.

Ustąp głupszym, niech idą i giną marnie. Mądrzejsi przetrwają.

Tylko ci inteligentni, widząc co się dzieje na świecie, nie rozmnażają się jak króliki, a ci głupsi (podobno) dopadają ich to tu, to tam i załatwiają strzałem w potylicę, wyłapują do obozów i stosują inne metody uprzykrzające życie i pozbawiające chęci do niego.

Ci inteligentni są często sparaliżowani strachem i sfrustrowani głupotą i bezsensem życia tak bardzo, że:

albo obojętnieją i rzeczywiście odrzucają ego i, mając to wszystko w dupie, zostawiają świat sobie samemo

albo walczą z wiatrakami, poświęcając zdrowie i życie w sprawie, która może przedłuży trwanie planety o parę tysięcy lat.

albo zaczynają realizować swoje gierki, knują i przewodzą rządząc innymi w różnych sprawach, formalnie i nieformalnie, poświęcając swoje życie w imię SpraW WielkicH. Różnych i skomplikowanych, prostych i trudnych. Takich na jakie mają ochotę. I energię. I czas. I zasoby.

Strach i frustarcja może przerodzić się w siłę nieposkromionych miar, która może doprowadzić do destrukcji lub zasilić inne pomysły i inicjatywy.

Licho nie śpi. Licho czuwa. Wyjdzie zza rogu lub z krzaków i dopadnie tych, których dopaść będzie chciało.

#1908 – czystość

Jak zachować czystość myśli, skoro wszędzie dymają nas na każdym kroku.

Ci ze wschodu, ci z zachodu, ci z południa i z północy.

Ci ze środka również.

Jedyna droga to albo niebo, albo piekło i tu („i tu” – użyto w rozumieniu „ale”, bo „ale” nie powinno się używać by nie godzić w negatywne uczucia współrozmówców) i tu napotykamy na kolejne stado problemów: bo nieb i piekieł jest wiele, i wydaje się, że w pewnych przypadkach mogą być rozumiane tożsamo. To znaczy, że dla jednych niebo będzie piekłem. a dla innych wprost przeciwnie.

Jakie wnioski należy zatem z tego wyciągnąć? Ano takie, że nie dajmy się zwariować jednocześnie będąc przygotowanymi na nieznane i nieoczekiwane zwroty akcji. Wszak, jak mawia japońskie przysłowie:

Jeśli miecz ma się przydać raz w życiu, warto wtedy mieć go przy sobie.

Przymróż oczy, czytaj między wierszami i pamiętaj, że wszystko zmierza do wydojenia stada owiec, ogołocenia ich z wełny, złożenia w ofierze, a na koniec spożycia ich pysznego i śmierdzącego mięska.

Cały ciąg przyczynowo skutkowy nie zaczyna się w żadnym, możliwym do zidentyfikowania momencie – trwamy na długo przed narodzinami a nasza śmierć nie kończy spraw, które po sobie pozostawiliśmy. Po prostu to nie my będziemy po sobie sprzątać bałagan, który po nas został.

A co my będziemy robić i gdzie? Tego nie wiemy.

W najlepszym przypadku – nic nie będziemy robić i nic czuć.

A czystość? Cóż – jest pojęciem względnym w zależności od zastosowania konkretnej skali odniesień i tego po której stronie aktualnie się znajdujemy.

Kto ocenia, kto czyści i kto za to płaci.

Czystość jest jednak ważna – wiedzieli już o tym najstarsi menedżerowie w pralniach.

Mózgów.

Pieniędzy.

Dusz.

I dywanów, oczywiście. Krew ciężko schodzi z dywanu.

#1907 – horyzont

Horyzont

Zawsze jest tam gdzie się go spodziewamy. Nie zawsze go widać, bo jest przesłonięty przez różne artefakty. Sam ukrywa przed nami to co nadejdzie, jeśli skierujemy się w jego stronę lub łaskawie zasłoni to czego nie chcemy widzieć jeśli pójdziemy w drugą stronę.

Określa pewne ramy i standardy, niezależnie kim jesteś i w jakim miejscu się znajdujesz, pod warunkiem, że wzrok obserwatorów jest na tym samym poziomie i skierowany w tym samym kierunku z jednakim zwrotem.

I tak właśnie jest z naszą komunikacją. Jeśli nie mamy tych samych współrzędnych oraz wektora, w którym patrzymy, okazać się może, że widzimy różne panoramy. Jedni z nas mogą spodziewać się co się za nim kryje, dzięki swej wiedzy i doświadczeniu, dla innych jest to zupełna tajemnica, którą chcą zgłębić albo przed nią uciec.

Albo udawać, że to co się kryje za nim, zwyczajnie, nie istnieje.

Obrazić się i pokłócić zawsze łatwo. Można znaleźć wiele wymówek i wytumaczeń, dlaczego nie zrobiłeś czegoś, co niby chciałeś.

Na sukces składa się wiele małych klocków, które nie zawsze chcą do siebie pasować. Często jest też tak, że musimy stanąć na nie bosą stopą. Budujmy schody wyrównujące poziomy i umożliwiające ściślejszą współpracę oraz możliwość widzenia szerszej perspektywy. Cały obraz musi być dostępny dla każdego, a jego interpretacja nie powinna być barierą, a możliwością dostrzeżenie szczegółów niedostępnych dla twojej percepcji.

Założenie błędów.

Błędy założeń.

Wywrotki, przewrotki i zmiana prowadząca do wymiany pokoleń i możliwości percepcji.

Weź się w garść i nadążaj za tym, albo giń w czeluściach marudzenia i ciemności żalu.

Świat sobie bez ciebie poradzi, a czy ty umiesz egzystować w tym świecie?

#1906 – niespokojny

Śmierć jednostki to tragedia.

Śmierć milionów to statystyka.

Przysłowie rosyjskie

Jak wytłumaczyć sobie koleje życia. Przypadkowe poczęcie.

Szczęście dotrwania do narodzin.

Walka z przeciwnościami biologicznymi i zagrożeniami życia.

Przeciwstawienie się chęci skrócenia sobie nieprzyjemych chwil z błahych w zasadzie powodów.

Choroby. Wypadki. Trucizny wszelakie. Bezsens Wojny. Przemoc. Działania nadprzyrodzone jak i zwykła głupota.

Dlaczego on? Dlaczego ona?

Dlaczego teraz? Dlaczego tak głupio?

Można było myśleć wcześniej i zrobić więcej dobrego na tym świecie?

Można było się przygotować lepiej?

Można mieć jakąś nadzieję na kolejny sezon życia w innym wymiarze? A może to będzie zupełnie inna para kaloszy?

#1905 – miód

Miód leje się z ust twych o boski. Miód, który niestety jest miodem z uszu.

Gorycz jego żółcią przechodzi i stanowi rozwinięcie złych pragnień i kłamliwych zapowiedzi dobroci i pokoju.

Gra na czas, staje się grą o tron, o złoża i technologie mające na celu wzmocnić jednych a zniszczyć drugich.

I nie da się tego odwrócić i wyhamować, gdyż mojsza racja jest równie ważna jak ichsza.

Mani mani mani (Money money money).

Czerń, czerwień, czy już wspominana żółć. A na tym uczą się kolejne pokolenia wypaczane przez narracje i niekończące się historie o wielkości, dobroci i słuszności jedynego ludu. Jedynego i wybranego z wielu podobnych. Każdy z nich wybrany, przez najjedyńszego.

Ludzie są dziwni. O tym wiadomo od bardzo dawna, tylko nic rozsądnego nie da się z tym zrobić. Tu pociągniesz, tam wylezie ci paluch spod kołderki. Tu podkopiesz dołek, tu w niego wleziesz wracając nocą z wychodka. A chodzenie w cudzych butach, jakoś nikomu nie przychodzi ni łatwo, ni przyjemnie.

Przecież bliższa koszula ciału, każda pliszka swój ogonek chwali, a dla każdej matki, własne dzieci najpiękniejsze.

#1904 – najmniejszy opór

Jedną ze strategii przeżycia jest unikanie.

Planowanie, analiza i unikanie zagrożeń. Wycofywanie, kluczenie i schodzenie z linii strzału.

Jeśli jest to skuteczna metoda, to dlaczego z niej nie skorzystać? Tu się obrócisz, tam odsuniesz, tam przeskoczysz i cyk, jestes znowu prawie w całkiem, dobrej formie.

Tylko jakby trochę czegoś brakuje w takim przypadku – możliwości celebracji zwycięstwa. A dla dużych chłopców ten smak jest jak witamina D – buduje odporoność, pewność siebie i rozpala ego, przyćmione więzami i barierami narzucanymi przez Innych.

Dlatego przychodzi taka chwila, że kluczący z glizdami nieświadomie lub wprost przeciwnie, z pełną intencją, stara się odgryźć lub wsadzić kija w szprychy. Przy tym nieraz wychodzi na to, że koło w które został włożony, należy do jego właściciela.

Życie jest nieustannym knuciem. Myśleniem. Kontemplacją. Gonitwą za marzeniem, a właściwie ich iluzją odbitą w szybie jadącego pociągu. Tylko nie wiadomo do końca czy ten pociąg zbliza się czy oddala. Czy jesteśmy na peronie, czy w toalecie poruszającego się wagonu? I czy nie spadnie nam na głowę walizka niefrasobliwie umieszczona , bez zabezpieczenia, na półce znajdującej się tuż obok przełącznika zepsutej klimatyzacji.

I czy to w ogóle nasz pociąg?

I ile ma opóźnienia?

W sumie wszystko już było:

Wsiąść do pociągu byle jakiego,

Nie dbać o bagaż nie dbać o bilet

Ściskając w ręku kamyk zielony

Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle.

A później musisz się obudzić, wyjąć rękę z nocnika, wstać, założyć chomąto i robić swoje.

#1903 – zmiana

Całe nasze życie to jedna, żeby było śmieśniej, stała zmiana.

Rośniemy, uczymy się, Zmuszają nas do rzeczy, których nie chcemy robić. Później odgrywamy się innym tym samym – przekonujemy ich, że to jedyna słuszna droga.

Czasem wierzymy w tę prawdę, czasem ją kwestionujemy. Niektórzy nie potrafią z tym żyć i kończą swe życie w różny sposób, niekoniecznie naturalny.

Wciskamy kit samym sobie. Wciskamy kit innym, żeby mieć święty spokój. Żeby mieć pieniądze, władzę, kontrolę i wrażenie, że nad czymś panujemy.

Jedni mają wrażenie wrażenia. Inni mają wrażenie i masę kasy, a inni boją się wyjść na ulicę bez ochrony kordonem milicji.

I tak żyjemy z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z roku na rok.

Wszystko się zmienia, my się zmieniamy i próbujemy dostosować się do sytuacji. Jeśli tego nie robimy, to sytuacja dostosowuje się do nas. Wciąga nas, manipuluje, sprawdza granice i to ile jesteśmy w stanie wytrzymać, po czym odpuszcza na chwilę i atakuje z najmniej spodziewanej strony.

A my reagujemy. Zamrożenie, ucieczka albo ostry łomot na 120% – to mamy zaszyte w naszym BIOS (Basic Input Output System) i nawet się nie musimy zastanawiać w trakcie sytuacji co robić. Tyle, że później możemy żałować naszych pochopmych działań, bo teraz powinnismy, w większości przypadków przemyśleć taktykę, co najmniej jak w szachach błyskawicznych.

No chyba, że chodzi o bezpośrednie zagrożenie naszego zdrowia lub życia. Wtedy musisz mieć dopasowane procedury, dostępna dla twej podswiadomości w trybie przerwania sprzętowego, niezależnego od stanu psychofizycznego i emocjonalnego.

No i ta zmiana ewolucyjna. Tantryczne wydymanie ludzi, tak by nie zauważyli na przestrzeni pokoleń co się dzieje. Udwało się to do tej pory, ale zmiana zaczyna przyspieszać. Niedługo będziemy pytać AI ile to 2+2, a ona odpowie w zależności od temperatury halucynacji oraz potrzeb konfiguratorów, wartościami różnymi od spodziewanych 4,0000000.

Bądź gotów. Zmiana nadciąga.

I teraz UWAGA:

Jeśli ty się nie zmienisz, to wszystko zmieni się tak bardzo, że nie będziesz się w tej zmianie w stanie odnaleźć.

A kaszy trzeba nagotować.

#1901 – nowe możliwości

Śmiesznie czasem porównywać się do komputerów, ale w zasadzie czym więcej jesteśmy? Różnimy się od tego co wytwarzamy między innymi: składem pierwiastków, językiem programowania, platformą sprzętową oraz, na pewno, tym czego jeszcze do końca nie opanowaliśmy, ale do tego zmierzamy:

Możliwością tworzenia nowych bytów.

Póki co jesteśmy także my, ograniczeni, bo umiemy jedynie wytworzyć od nowa jedynie bezmyślne maszyny w technologii, którą pomału zaczynamy rozumieć, a coś na poziomie naszej egzystencji jest jeszcze dla nas niewiadomą, którą próbujemy zrozumieć od wielu pokoleń.

Próbujemy zrozumieć i próbujemy okiełznać. Szukamy możliwości wykorzystania jak najmniejszych nakładów własnej pracy by osiągnąć coś nieuchwytnego: władzę, pieniądze, przepych i podziw innych, nam podobnych istot, a także istot nadrzędnych, które (być może) nas stworzyły.

I teraz pytanie, które nasuwa się na czubek głowy, języka i ciśnie na palce:

Czy skoro my, potrafimy wytworzyć jedynie automaty, którym jeszcze daleko do nas, to jak daleko od nas są nasi stwórcy?

Jak bardzo nasza inteligencja jest w tyle i ile jeszcze powinniśmy wiedzieć zanim dostrzeżemy i zrozumiemy ich obecność w naszej przestrzeni? Podobnie jak automaty wykonują to co im zostało wtłoczone, tak my realizujemy programy nam przeznaczone, według zasad wszczepionych i ciągle aktualizowanych w naszych ciałach i umysłach.

Drugie pytanie: jak bardzo nasze okrucieństwo odbiega od okrucieństwa naszych kreatorów i jak bardzo dla nich jesteśmy „żywymi” organizmami, a jak bardzo po prostu zużywającym się sprzętem, który należy jedynie aktualizować i wypuszczać kolejne jego wersje?

Czy i jak bardzo wpływała na to ewolucja, czy różne typy stworzeń to po prostu różne urządzenia i modele służące do spełniania okreslonych zadań, których znaczenia wcale nie rozumiemy?

Można by tak w nieskończoność snuć pytania i domysły, szukać inspiracji wśród innych ludzi, wertować stosy książek i manuskrytptów. Czytać streszczenia, podsumowania i transkrypcje spotkań na szczycie, tylko….

Tylko nie bardzo jest na to czas.

Można poświęcić wszystko i szukać prawdy na zewnątrz.

Można poświęcić wszystko i szukać prawdy wewnątrz.

Można poświęcić wszystko.

Można również żyć i cieszyć się życiem.

A czasem nie można niczego, bo tak trafiliśmy i nie bardzo jest możliwośc zmiany biegu programu, dopóki nie stanie się coś, co nam to umożliwi: przerwanie sprzętowe lub „softwareowe”, na które musimy zareagować odpowiednim podprogramem, którego istnienia możemy nie być nawet świadomi. A na pewno nie jesteśmy świadomi co dzieje się „pod spodem” tego wszystkiego i nie wiadomo czy jesteśmy w ogóle być w stanie to zrozumieć.

Zatem nie czekaj, na to co nieznane, a próbuj węszyć dookoła i realizować to co umiesz najlepiej – siebie samego.

Krąż nieustannie, jak Samojezdny Robot Sprzątający! I spełniaj marzenia! On być może chciałby zostać Zmywarką lub Lidlomiksem!

Kto mu zabroni dążyć do tego z całych sił i mocy w baterii? Może Stacja Dokująca?