#1046 – wsjio ryba

Jest dobrze. Pomimo tego, że nie zawsze wszystko się układa, jakby człowiek chciał. A to kolano boli, a to żarówka w aucie się spali, a to kasy jak zwykle gdzieś brakuje na zachciewajki, ale przecież to wszystko pierdoły.

Jest wiele rzeczy które powodują, że chce się żyć, tyle mniejszych i większych spraw wpada na prawidłowe tory, że aż się sama morda cieszy.

Nikt Cię przecież nie będzie oceniał po problemach które masz, ale po tym, jak sobie z nimi poradzisz. Na to by się załamać, położyć i umrzyć (sic!) zawsze będzie czas. Każdego dnia pojawiają się okoliczności, które możemy wykorzystać. Jak to ostatnio przeczytałem na wuwie (strona WWW) dotyczącej TaiChi (lubeska strona jakby co):

Kto jest mądry, jest jak rzeka w ciągłym ruchu

Nieważne jak prędko się poruszasz i tak jesteś szybszy od tych co stoją, grunt byś szedł we właściwą stronę. Czy kierunek jest słuszny, cóż musisz o tym sam zadecydować. Znajdzie się pewnie wielu doradców, bo innym łatwo doradzać, ale jak coś się nie powiedzie, to i tak wyjdzie, że decyzja była Twoja.

Chciałoby się zmienić świat na lepsze. Chciałoby się naprawić zepsute, stworzyć z tego coś nowego, ale nie zawsze warto naszywać łaty na coć co się rozpada. Ważne by dbać o siebie i swój dobrostan (trochę egoistyczne), ale kiedy będziesz silny i pewny siebie, możesz wtedy oferować coś innym, nieważne czy za darmo, czy za jakąś inną korzyść (to już kwestia higienicza), ale tak czy inaczej nie ma na świecie czegoś takiego jak darmowy lunch. Najprościej i najtrudniej jest zacząć i kontynuować pracę nad sobą, reszta już jakoś pójdzie.

Krok za krokiem, zakręt za zakrętem. pozorny szczyt za szczytem. Tak czeka tam dolina, ale na zbiegu możesz trochę odpocząć. Rozejrzyj się. Kto jest z Tobą? Kto Ci pomaga? A może komuś trzeba pomóc? Może to ten moment, że jesteś dla kogoś brzytwą, a on właśnie tonie?

Gdzie się nie odwrócisz i tak dupa z tyłu, więc korzystaj z życia póki możesz i ciesz się nim, bo to właśnie jest jego sens.

#1045 – 1045

A co tam, kiedyś trzeba.

Co działo się ciekawego na świecie w 1045r. ?

Tu są informacje według Wikipedii

Z całej populacji ludzkiej (około roku 1000 -> 350 mln) wzmianka o około 35 osobach…. czyli 0,1 promila. Czy to dużo? Wydaje się, że nie i pewnie motywacja do działań może spadać. Czy na pewno jest sens się tym przejmować? Czy to, że ktoś został papieżem czy cesarzem chińskim czy innym jakoś go specjalnie wyróżnia z tłumu? Może bardziej do czyjegoś życia przyczynił się ktoś kto uratował komuś życie, albo kogoś ktoś urodził, albo powiedział coś w czasie gdy ten drugi miał doła.

Jest dobrze tu i teraz. Czytajmy, rozwijajmy się. Możemy nawet popełniać błędy, choć niektóre trudno wybaczyć, jak np. taki w ulotce lekarstwa: „dotyczy kobiet oraz osób w podeszłym wieku”. Pewnych rzeczy nie powinno się tłumaczyć, ale z drugiej strony rodzimy się z ograniczoną wiedzą (pomimo wykształconych funkcji poznawczych, które najtrudniej odtworzyć z użyciem AI, jak ruch, mowa, percepcja, zmysły itp. itd.), a całą resztę musimy „zaciągnąć” od naszych poprzedników. To co przekazujemy naszym pokoleniom to odbiorą ich następcy i nasza planeta, dlatego tym bardziej boli, że wiemy jak to wszystko globalnie wygląda.

Poza tym całym ogromem globalnym, ważne jest by skupić się na jednostce – na sobie, a właściwie na tym co nas otacza – na najbliższych. O nich trzeba dbać, w każdych chwilach, tych dobrych i tych złych, bo jesli o nich zadbamy to oni zadbają o nas, gdy nas przypili życie.

I nie chodzi tu o chytrą zależność – ja dam ci długopis, a ty mi 1000$, tylko o bardziej przyziemną rzecz. Jeśli ty kogoś dzisiaj wyratujesz od czegoś strasznego, to on będzie w stanie wyciągnąć do ciebie dłoń gdy się wywrócisz. Bo będzie po prostu mógł to zrobić.

#1043 – odgrzewany kotlet

Nie każdy lubi odgrzewane kotlety (mogą być wegańskie). Najlepszy jest taki świeży, nowy i przyrządzony od serca. Ale nie zawsze jest na to czas i zasoby by taki rarytas przygotowywać od zera. Łatwiej wziąć to co już jest, obrobić to termicznie, doczepić kilka zielonych listków, uzupełnić surówką, na koniec zaserwować odpowiedni deserek i możemy śmiało udawać, że mamy coś świeżego i wartego uwagi.

Co więcej, w dużej liczbie przypadków nam się uda. Czasem nie wszyscy będą zadowoleni i poczują się oszukani, ale dla innych przecież to może być zupełnie nowe doznanie. I nowe spojrzenie na problem trwający czasem od pokoleń.

#1042 – każdy umie

Każdy umie wygrywać ze słabszymi. Z równymi sobie już ciężej, można się spodziewać remisu, a najtrudniej zmierzyć się z silniejszym.

I jak zwykle pojawiają się pytania, zaskakując niczym niebawem śnieg drogowców.

Jeśli ktoś wygra, to czy znaczy, że był słabszy i mu się udało? Czy jest możliwe w ogóle żeby słabszy pokonał silniejszego? Wszak skoro zwyciężył, to chyba w tym starciu jednak okazał swoją wyższość i nie tu mowy o jakiejkolwiek słabiźnie.

To co wiemy przed starciem nie jest przecież pełnią wiedzy o czymś co zadzieje się w przyszłości, a nawet jak posiadalibyśmy tę wiedzę, to byłaby to jednak tylko jedna z wersji możliwych zdarzeń. Chaos, zmienność i pewna jak to, że to co się ma zepsuć to się zepsuje, powodują, że zakładanie z dużą dozą pewności o wynikach może okazać strzałem kulą w płot. Ludzie jednak wiedzą lepiej i zakładają scenariusze, które niekoniecznie się materializują co cieszy najbardziej właścicieli lokali bukmacherskich oraz gier losowych. Ślepej kurze ziarno się czasem trafi, ale powiedz szczerze czy widziałeś ślepą kurę?

Im bardziej to wszystko dotyczy nas personalnie, tym bardziej możemy się zafiksować tracąc jednocześnie obraz 360 stopni otaczającej rzeczywistości, a jeśli go nawet mamy to zapomnimy o jakimś kluczowym czynniku.

I na tym polega  życie – na knuciu (planowaniu), działaniu, reakcji, retrospekcji i posuwaniu się dalej niby kret w krętych korytarzach przygotowanych w pocie czoła.

Z każdym pokoleniem mamy łatwiej, bo mamy większy dostęp do wiedzy, a jednocześnie mamy tak samo trudno jak nasi poprzednicy, gdyż jesteśmy trzymani w bańkach informacyjnych. Często udaje nam się z nich pojedynczo wyrwać, ale trafiamy do kolejnych, czasem większych, czasem dotyczących innych domen życia. Bądźmy tego świadomi i nie dajmy się do końca omotać narzuconej projekcji dotyczącej naszych możliwości, a przede wszystkim naszych osobistych oczekiwań. Czasem możesz chcieć czegoś co nie wydaje się być dla ciebie odpowiednie. Być może nigdy tego nie osiągniesz, ale może warto sobie pomarzyć? Może wystarczy być swoim bohaterem jedynie w fazie marzeń? Czasem to co nie śniło się filozofom okazało się najprawdziwszą prawdą. I choć niektórzy do tego nie doczekali, okazało się że to oni byli wygranymi. A gdyby działali inaczej może mogliby to świętować!

#1041 – tory

Im więcej wiem, tym bardziej przestaję to rozumieć. Za czym my tak gonimy?

Praca, stres, akcje, spotkania, przedmioty, podatki, legalizacje, widełki, egzaminy, testy.

Najgorsze jest to, że nie da się z tego wyplątać. Nikt się ludzi nie pyta jak to powinno być, tylko od urodzenia narzuca się miarę na wszystkich i albo się wpasujesz, albo jesteś nienormalny. Co śmieszniejsze normy są różne w różnych miejscach świata, a te które są i tak są warte tyle co koszt ich wprowadzenia i wydojenia pomierzonych.

Matrix nie jest fikcją, matrix jest od początku przenośnią obrazującą świat zachodni i wschodni od wielu wieków.

Przeżyj pomimo wszystko, nawet kosztem innych, a może przede wszystkim kosztem innych. Wszak jednostka ludzka nie jest w stanie egzystować samotnie przez większość życia. Potrzebuje wsparcia i interakcji z innymi, nawet nieznanymi ludźmi.

Podążamy torami, z których część możemy wybierać, część jest przydzielana z zewnątrz, część jest niedostosowana do rozstawu naszych osi, a część jest po prostu ślepa. Ślepa jak kret.

Nie traćmy jednak nadziei. Światełko w tunelu na pewno się pojawi. Byleby to nie nadjeżdżający pociąg na naszym torze….

#1040 – zagadka

Niestety nie wiesz wszystkiego. I nigdy się nie dowiesz. Możesz się starać, rozwijać, czytać, oglądać, szukać, pytać, robić cokolwiek chcesz.

Trzeba to zaakceptować – nie wiesz wszystkiego.

Ale czy jest to problem do zmartwień? Można próbować odpowiadać filozoficznie i zachowawczo (jak w większości przypadków) – „TO ZALEŻY!”, ale w tej sytuacji, moim zdaniem, trzeba jasno artykułować – „NIE, NIE JEST”.

Życie i świat są zbyt ciekawe, by przejmować się tym, że nie doznamy zaspokojenia naszej wiedzy i pojawiających się pytań.

Co zatem zrobić? Węszyć i niuchać dla własnej frajdy i zaakceptować ten fakt, a doznamy oświecenia na poziomie emocjonalnym i duchowym. Czy trzeba zatem doszukiwać się jakiegoś wszechmocnego boga? Cóż, tutaj każdy powinien sam o to zapytać siebie i w tym zakresie nie powinno się nikomu niczego narzucać, a fakt istnienia naszego ludzkiego niepokoju, co będzie po tamtej stronie?, wywołuje chęć ukręcenia na tym interesu wąskich grup trzymających władzę wśród związków wyznaniowych.

Zbyt wiele się jednak dzieje by się i tym faktem przejmować, wszak maluczcy i tak nie mają na to wpływu, skoro tą kliką steruje ich władca z zaświatów. Szkoda się z nimi kłócić bo i tak na potwierdzenie swoich tez mają dogmaty swoich kitów, znaczy wierzeń. Zatem bądź czujny i szukaj swojej ścieżki i rozwijaj się nieustannie – jeśli tylko masz taką możliwość!

#1039 – zagubiony projekt

Jest jak jest. Jesteś tu gdzie jesteś. Rób z tym co uważasz. Tak jak Królik zapytał Alicję:

– Dokąd chcesz dojść?

– Nie wiem.

– Zatem nie ma znaczenia w którą stronę pójdziesz.

Jeśli Ci dobrze tam gdzie jesteś to chyba jest dobrze, przynajmniej na chwilę.

Jeśli Ci źle, to zrób coś, cokolwiek i powinieneś poczuć zmianę. Na lepsze lub na gorsze. To jak zabawa w ciepło / zimno – powinieneś reagować na to co się dzieje, tylko w życiu jest trochę inaczej. Nie zawsze cieplej to znaczy, że dobrze, jak również to, że teraz jest chwilowo dobrze, nie oznacza, że tak samo będzie jutro. Z drugiej strony nie można zamartwiać się za bardzo, bo poczujesz się przytłoczony, a przeogrom doprowadzi do paraliżu i depresji (takiej depresji z prawdziwego zdarzenia).

Jak większość z tych, którzy dużo mówią, napiszę choć, choć się na tym nie do końca znam:

Jesteś cudem, który może wiele, a na pewno powinien korzystać z tego co ma. Nie możemy wszystkiego i nie mamy do końca wolnej woli, jak twierdzą co poniektórzy, nakładając jednocześnie na nas zakazy, kary i daniny.

Być może ktoś kiedyś projekt miał, podobnie jak niektórzy hodują rybki w akwarium. I nadszedł czas, że znudził się tym wszystkim i postanowił te rybki spuścić do kibla. A one, biedne, zamiast zdechnąć w niesprzyjającym środowisku, przetrwały.

Niestety jak już pisaliśmy – nie ma tak, że co nas nie zabije to nas wzmocni, a jedynie – co nas nie zabije to nas nie zabije. To co przeżyło zamiast być rozwijającym się produktem, przekształciło się zapewne w coś co jest zupełnie nowym, zdegenerowane chowem wsobnym bytem.

Tak czy inaczej jest to cud, który powinien mieć swoje 5 minut. Dlaczego by nie?

#1038 – szklanka

Stare jak świat – czy szklanka jest w połowie pełna czy w połowie pusta?

Dzisiaj kolega w pracy mi to prosto wytłumaczył:

Jeśli ostatnią czynnością było nalewanie, to szklanka jest w połowie pełna. Jeśli z niej piłeś, to jest w połowie pusta. Proste, logiczne i dające do myślenia.

Tylko co zrobić jak w szklance jest gówno? Cieszyć się czy martwić?

#1037 – racja

Wszyscy nie możemy mieć racji, ale jednocześnie wszyscy możemy się mylić. Łatwo nas zmanipulować, zmienić stan psychofizyczny. Można nas wytrącić z równowagi w oka mgnieniu.

Wystarczy kieliszeczek mocnego trunku by pozbawić nas zahamowań czy zdrowego rozsądku (oczywiście nie wszystkich tak samo, nawet jeśli bierzemy pod uwagę 100ml alkoholu etylowego o mocy 96%, czy innego świństwa).

Kilka słów, no może zdań, może zmotywować cię do wielkich czynów lub spowodować wojny, zwady i nieodwracalne skutki.

Chwila nieuwagi może kosztować nas zdrowie czy nawet życie a przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

I choć jesteśmy tego świadomi jako gatunek – to niekoniecznie jako pojedyncze elementy społeczności. A te puzzelki, jak to zawsze bywa, składają się na całość i ulegają jednemu czy drugiemu oszołomowi, którzy korzystają ze zbudowanych przez poprzedników, rusztowań władzy i wciskają kit ludowi, wylewający się niczym smoła z piekielnych odchłani.

Piękne jest również to, że przyklaskujemy jako ogół zakłamaniu, szerzeniu ciemnoty, zawiści i nienawiści – pokazuje to, że pomimo pozornego rozwoju, przez tysiące lat cofamy się i wdrażamy nieustannie plan zagłady rodzaju ludzkiego, który powinna cechować różnorodność i dbanie o to, co jest mu dane – naszą wspólną planetę.

Zamiast się szanować i kochać, napuszczamy jednych na drugich, a często robimy to w imię jakiegoś boga. I tu pytanie – czy jeśli jest jeden bóg to by na to zezwolił, skoro jest wszechmocny i wszechwiedzący? A może jest wielu „jednych ” bogów, którzy stworzyli sobie ludzi, żeby się wzajemnie wytłukli? Nawet my już zaczynamy tak robić, tworząc roboty i tocząc nimi pojedynki…. Czyżby analogia zabaw bożych dzieci?

Tak dojść można do wniosku, że to wszystko jest po prostu jednym wielkim żartem, a będąc częścią żartu, może warto się cieszyć? Pozostaje również mieć nadzieję, że ten Żart (sic) w perspektywie nieskończoności będzie dobry.