#257 – zapchajdziura

Pamiętam, jak w podstawówce nie chciałem chodzić do szkoły. To była masakra. Jakaś kara za grzechy przodków czy coś? Jak grzech pierworodny albo inna dżuma czy cholera. Byłem niby inteligentny… hmmmm… ale naprawdę nie przemawiały do mnie te lekcje, informacje czy inne bzdury. Nie widziałem sensu w tej bezsensownej nauce na pamięć tych rzeczy – … Czytaj dalej „#257 – zapchajdziura”

Pamiętam, jak w podstawówce nie chciałem chodzić do szkoły. To była masakra. Jakaś kara za grzechy przodków czy coś? Jak grzech pierworodny albo inna dżuma czy cholera. Byłem niby inteligentny… hmmmm… ale naprawdę nie przemawiały do mnie te lekcje, informacje czy inne bzdury. Nie widziałem sensu w tej bezsensownej nauce na pamięć tych rzeczy – nie widziałem potrzeby nauki tych wszystkich szczegółów bez podania sensu tej nauki. Co gorsza, w pewnych aspektach, dalej się nie zgadzam z sensem tego wszystkiego. Po co i w jakim celu miałem się uczyć tych wszystkich rzeczy na pamięć? Jak jakiś automat? Kiedy, w razie potrzeby mogłem to sprawdzić tu czy tam? Nikt nie zadbał bym się nauczył uczyć poprawnie, myśleć logicznie, kojarzyć fakty, tylko kucie na pamięć informacji, których nie rozumiałem…. I co gorsza – niewiele się w tym zakresie zmieniło. Co poszło nie tak z ludzkością? I dlaczego nadal jest taki przeskok wiedzy pomiędzy np. liceum a dobrymi studiami? Dlaczego my na to pozwalamy? Dlaczego nasze dzieci mają dale cierpieć i czuć się jak zapchajdziury w tym wyedukowanym, szkolnym, świecie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *