Czasem ogarnia mnie złość. Złość tak okrutna, że aż chcę pęknąć. Być może czasem jest to złość nieuzasadniona, czasem może jest to złość, na którą zasłużyłem ja czy inni. A wszystko sprowadza się do nieporozumień w komunikacji, bądź sprzecznych celów. Czasem ludzie nie chcą zrozumieć celów innych osób, albo myślą, że te cele się dostosują do ich celów – idą na kompromis. A kompromis jest wielce chwalony -> Idź na kompromis, mówią. Idź na kompromis.
To ja ci mówię – staraj się iść na kompromis tylko w ostateczności. Oczywiście możesz markować kompromis wrzucając na początku negocjacji jakieś zbędne elementy, z których później rezygnujesz, ale to nie jest prawdziwy kompromis. Kompromis jest wtedy, kiedy obie strony coś tracą, a coś im zostaje. Czyli jest z założenia słaby. Ty masz szukać synergii – takiego rozwiązania, przy którym nikt nie traci a wszyscy zyskują. Może wystarczy pomyśleć, zmienić punkt widzenia i nie rzucać sobie kłód pod nogi? I na pewno trzeba się czasem ugryźć w język i zapanować nad złością i agresją. To ważne i trudne zadanie.
