Czasem chcesz coś zmienić, poprawić, tak żeby było zgodne z oczekiwaniami społecznymi. Chcesz, żeby prawda była prawdziwa, każdy robił swoje, wypełniał swoje obowiązki, a tu nagle dostajesz informację, że jesteś wrogiem wszystkich (w danym środowisku – przyp. autora) ….
I co tu zrobić? Podkulić ogon i uszy położyć po sobie? A może wyszczerzyć kły i warknąć ostrzegawczo? A może po prostu rzucić się do przodu i rozerwać gardło najsilniejszego oponenta by reszta zobaczyła o co tu chodzi….
A może po prostu wziąć 4 oddechy cofnąć się jeden krok, zrobić lekki unik w lewo lub prawo, markując odwrotny kierunek i ominąć atakujących, kierując się dalej, do przodu, ku kolejnym marzeniom i celom? W międzyczasie napomknąć, że jeden o drugim coś brzydko mówił, żeby mieli radochę z wzajemnej walki…
Pamiętaj, że tylko walka, której udało się uniknąć jest walką, z której wyjdziesz bez szwanku, chyba że to nie ty osobiście walczysz, tylko twoi ludzie. I tu się zastanów, czy warto poświęcać ich zdrowie i życie? Czy idea jest tego warta?
