Czasem ciężko dotrzeć do kogoś z przekazem. Próbujesz tak i siak, gimnastykujesz się umysłowo i ciągle nic, jak grochem o ścianę….
I co dalej? Jak z tym żyć? Otóż opcji, jak wskazują najnowsze badania lubelskich nienaukowców, jest kilka, możesz m. in.:
- próbować dalej, najlepiej zmieniajac metody i sposoby komunikacji
- odpuścić – i dać sobie spokój, twój świetny i górnolotny przekaz możesz odłożyć na półkę
- znaleźć inne audytorium – może kogoś to jednak zainteresuje twoja błyskotliwość
- pogodzić się z faktem, że nie masz racji, na chwilę obecną, przynajmniej zgodnie z punktem widzenia tego odbiorcy. A może ty też nie wiesz wszystkiego?
- poczekać, odczekać, przeczekać i wstrzelić się jeszcze raz w zsynchronizowaną czasoprzestrzeń – czasem to nie jest wina nadajnika, że przekaz nie dociera, tylko odbiornik musi być dostrojony odpowiednio
Te opcje (niewykluczjące się), można łączyć i dawkować w różny sposób. Pamiętaj, że to ty jesteś odpowiedzialny za to co mówisz, a słowa jak strzały, raz wypowiedziane, lecą gdzieś, często wyrządzając szkody…
Tak czy inaczej, jak powiedział Dalajlama, mówiąc wyrażasz to co już wiesz, natomiast słuchając możesz dowiedzieć się nowych rzeczy. O świecie, innych i o sobie.
