Teraz młodzież śmieje się z kołczów, bo gadają oczywiste oczywistości. W każdej bibliotece, każdym pececie, ba w każdym smartfonie znajdziesz miliony porad jak być efektywnym i odnieść sukces. A oni udają, że odkryli Ameryki, Australię, Oceanię i dotarli na księżyc.
A fak faktem, jest taki, że potrzebujesz bratniej duszy. Kogoś kto w chwili zwątpienia weźmie Cię za rękę, popatrzy ci w oczy, uśmiechnie się do Ciebie serdecznie i powie: „Kochanie, jestem tu i wiem,że dasz radę. I niezależnie od wyniku, jestem tu by dać Ci wsparcie.” I wtedy, żaden kołcz nie jest ci potrzebny. Skrzydła wyrosną ci u ramion. Poczujesz energię, myśli przejdą przez głowę z prędkością światła, a plan narysuje się wyraźnie w twoim umyśle. Sęk w tym, że by utrzymać ten stan, musisz być nieustannym kołczem dla tej osoby, wspierać się wzajemnie, angażować, a nadmiarową, wspólną energię odkładać do akumulatora, aby w razie potrzeby czerpać z niej w sytuacji bez pozornego wyjścia. Wzajemność, synergia i timing jest tu kluczowy. Harmonia i działanie na podobnych częstostliwościach.
Plan, wsparcie i feedback, to jest to czego potrzebujesz w pierwszej kolejnosci. W drugiej, budżet, pomoc i ciężka praca.
A w trzeciej radość, miłość i spełnienie.
A może kolejność jest inna?
A pieniądze????
Czy na pewno są ci do czegoś potrzebne jeszcze?
