#782 – kolejny dzień

Spojrzał w okno z nadzieją. Coś się skończyło, coś się zaczyna.

Wirus, panika, szerzenie prawdziwych i mniej prawdziwych informacji. Początek końca świata do jakiego byliśmy przyzwyczajeni. Pomału, krok po kroku byliśmy do tego przygotowani, zarówno w naszym kraju, jak i na całym świecie. Pytanie, co dalej się wydarzy…

Rozejrzał się wokół i popatrzył po sali, gdzie pracował jego zespół. Póki co atmosfera była jeszcze znośna, ale czuć było pojawiającą się nerwowość. Za kilka dni na pewno nie będzie już tak wesoło jak kiedyś. Na pewno także nie będzie tu tylu ludzi.

Cóż, można psioczyć, można płakać, można też zagryzać usta, ale jak wiadomo niczego to nie zmieni. Jedyne co można zrobić to zachować spokój, nie bagatelizować rzeczy istotnych.

Coraz bardziej, wydaje się to farsą i żerowaniu na naiwności, zaufaniu i wzbudzaniu strachu i paniki. Pytanie, kto tym razem na tym zarobi, a kto straci? Na pewno stracimy my, zwykli szarzy ludzie, którzy chcieliby sobie po prostu żyć, w miarę godnie, nieraz skromnie, ale na pewno normalnie….

Tymczasem za oknem słychać było warkot helikoptera lądującego przy pobliskim szpitalu zakaźnym…. – Ha, kolejny przypadek – pomyślał. W telewizji konferencja prasowa w temacie zamykania kolejnych placówek, składania wniosków o zasiłki do ZUS, odwoływania imprez w całym kraju i Europie. Po prostu machina zaczęła pracować i sytuacja zaczęła żyć własnym życiem, podobnie jak panoszący się coraz szerzej Wirus.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *