Pamiętam, był deszczowy dzień…. Siedziałem w domu z dziadkami i oczywiście nudziło mi się, jak to bywa w takim sennym czasie. Nasze mieszkanie było zlokalizowane nad bramą i nad nią znajdował się balkon akurat w tym pokoju, w którym spędzałem dużo czasu.
Wyszedłem na niego, ciekawy świata i szukający sobie jakiejś rozrywki. Rozejrzałem się i w moje oko wpadła zielona butelka po winie, wypełniona wodą do podlewania kwiatków. Zacząłem się nią bawić i jak to już w życiu bywa, niechcący wypadła mi przez szczebelki balkonu….
Pod nim, z otwartym parasolem, stał jakiś człowiek, pewnie czekający na kogoś i palący papierosa.
Szybkość mojej reakcji zaskoczyła mnie niebywale. Już po 5 sekundach byłem w pokoju leżąc w łóżku i udając, że śpię, czekałem na rozwój dalszych wydarzeń.
Po kilku minutach już w pokoju byli dziadkowie z owym mężczyzną usiłującym zrzucić na mnie winę zarzucenie mu na głowę butelki z wodą… Dostałem burę i polecenie by nie wymyślać głupich zabaw.
Na całe szczęście i tymrazem nikomu nic się nie stało…
