
Piwo bezalkoholowe uratowało mi życie.
Wiem – mówią „Picie piwa bezalkoholowego to jak umawianie się z prostytutką na przytulanie”. Może i tak, ale często lepiej się przytulić codziennie bez przykrych konsekwencji :-). A tych z piwem bezalkoholowym raczej nie ma.
Z tego co przetestowałem ma same zalety:
- Ma bardzo mało kalorii – 26kcal / 100ml
- Jest najlepszym i tanim izotonikiem 🙂 tak czytałem – nie drążę dalej – wierzę w to
- Smakuje znośnie – to kwestia przyzwyczajenia
- NIE JEST SŁODKIE – po kilku tygodniach picia bezalkoholowego – poczujesz jakie zwykle piwo jest słodkie i gorzkie jednocześnie
- Możesz po wypiciu dwóch browarów na legalu prowadzić pojazd
- Praktycznie nie ma alkoholu – TAK to jest plus – zapamiętaj to sobie. Nie da się nim upić 🙂
Wiem niektórzy powiedzą – ale po co pić piwo bezalkoholowe – jak się nie można nim upić?
Dla mnie odpowiedź jest prosta – piję piwo bo lubię piwo, jego smak, trzask otwieranej puszki, otwieranie butelki, nalewanie z pianą do szklanki i pierwszy łyk zimnego piwa. Po prostu chwila relaksu oczywiście najlepiej po ciężkim treningu.
A jak chcę się upić to idę na spotkanie ze znajomymi i piję normalne piwo albo coś innego.
W domu, bez okazji – piję piwo bezalkoholowe bo jest zdrowsze od słodkich napojów.
