Czy ja muszę to robić? Czy chcę? Czy warto? Jakie to ma znaczenie, tak koniec końców? W zasadzie nie ma żadnego i taka jest prawda. I teraz najtrudniejsze jest to, by zaakceptować tę smutną prawdę o życiu i pójść z tym dalej.
Nie znajdziemy na zewnątrz ani szczęścia, ani motywacji, ani odpowiedzi na odwieczne pytania. Ale możemy się do tych odpowiedzi pomału przybliżać, bo cała zabawa polega na tym, że każdy z nas jest członkiem jakiejś sztafety i może ponieść swój kawałek układanki dalej, do późniejszych zastosowań, korzystając przy tm z tego co jest dostępne do tej pory. Dlatego warto czytać, myśleć, rozważać i rozmawiać z odpowiednimi ludźmi, bo na pewno nie z każdym…
Życie samo w sobie jest bardzo proste, a recepta na szczęście jest dostępna na zawołanie w nas samcyh, trzeba jednak wydobyć z siebie owo zaklęcie odblokowujące dostęp do niego. Im bardziej będziesz otwarty na siebie i uważny na otaczający świat, tym łatwiej osiągniesz ten stan. Czas jest względny, wiek to tylko liczba, ale biologiczne uwarunkowania stawiają granice, których nie naciągniemy bardziej niż to możliwe. Pamiętaj o tym i twórz nową jakość tym co masz dostępne. Twoje działania i obowiązki, które sam możesz sobie nałożyć i wykonywać ,umożliwią ci zwielokrotnienie rezultatów i pozwolą dotrzeć tam gdzie czasem bałeś się zmierzać. A gdzie jesteś?
Tutaj i Teraz i do tego w Takim Towarzystwie, w jakim zawiodły cię meandry twej przygody. A przygoda trwa i będzie trwać do ostatniego tchnienia. Ciekawe jak to wszystko dalej się potoczy… Trzymam kciuki!
