Ile kosztuje spokój? Ile wart jest spokój? Czy można go kupić i czy można uzdrowić pieniędzmi złamanego człowieka?
Czy można coś tak ulotnego kupić za pieniądze? Czy należy odnaleźć równowartość w swoich nerwach, zdrowiu i możliwych negatywnych konsekwencjach? A może to jedynie preludium do stoczenia się wprost do bram piekła, które można sobie zgotować na własne życzenie.
Kiedy lis wpada w potrzask, odgryza sobie łapę i cieszy się wolnością. Chociaż będzie już słabszy, niepełnowartościowy, nie patrzy wstecz zrzucając winę na matkę czy ojca. Cieszy się tym co jest tu i teraz i co czeka go za chwilę.
Emocje już powoli opadają, co ma być to będzie. Zgoniony w kąt bezpański pies może kąsać nawet rękę, która chce go nakarmić. Dopóki nie odnajdzie spokoju, nie będzie w stanie docenić wszystkiego dobrego co go otacza.
Ile czasu zostało do osiągnięcia spełnienia? Do śmierci? Do wygranej w totolotka? Do kolejnej kontuzji, która będzie oznaczać zastój i kolejny dołek?
Może pora przestać jęczeć, spiąć pośladki i mieć jak zwykle na wszystko wyjebane.
Rozważania można ciągnąć godzinami, ale teraz pora iść zjeść obiad.
