Trzeba być otwartym na nowe myśli, zdania, poglądy i aspekty życia.
Jest tu trudne, bo otwierając się na nowe może okazać się, że to co wiedzieliśmy do tej pory nie jest już aktualne i trzeba zmienić podejście, siebie, swoją rację.
Powstaje ryzyko buntu przed nowym, schowania się we własnej norce i gnicia w swojej szufladce zaściankowości.
Oczywiście nie wszystko co nowe jest jest słuszne i należy zachować staranność i obiektywność w przyjmowaniu najświeższych doniesień, ale trzeba być nieustannie samoświadomym. Tym bardziej, że z wiekiem coraz częściej będą przypinać ci łatkę geriatryczną i przypisywać chęć kurczowego trzymania się koryta. A tu trzeba zrobić miejsce dla warchlaczków.
Forever young – to trudno zrobić, nie zostając marionetką ulepioną ze starych śmieci i zużytych szamt, których nawet legalnie nie można wyrzucić do kubła na odpady zmieszane. Prawda jest nieuchwytna, pdobnie jak życie i jej poznanie nie jest projektem a procesem, który ciągle wymaga autoaktualizacji i szukania nowych możliwości. Stare, wypracowane nawyiki bardzo trudno usunąć i zastąpić je nowymi, bez skupienia, chęci i zrozumienia sytuacji, w której się znajdujemy.
