#1976 – wirtualna sztucznota

Sami sobie to robimy – uciekamy od rzeczywistości i normalności. Dlaczego? Bo rzeczywistość jest bezdennie przygnębiająca, przerażająca i nieprzewidywalnie przewidywalna.

Szara, naga, jama – jak to kiedyś było w komiksie w „Relaksie”. (niestety nie pamiętam więcej i nie wiem jak to znaleźć, póki co)

Szarość, powtarzalność, ale przede wszystkim nieuchronność życia i spełnianie się najgorszych obaw z dzieciństwa. Po trochu i systematycznie po kolei.

Ile już pochowałeś w życiu chomików, rybek, psów?

Ilu z nas straciło babcie, dziadków, rodziców, rodzeństwo, nawet dzieci?

Ilu znajomych, przyjaciół i kolegów zniknęło z naszego życia w przeróżnych okolicznościach?

I do tego wiatr, który zamiast dąć w żagle, sypie piachem po oczach?

A niespełnione marzenia? Nie zrealizowane obietnice oraz kłamstwa, którymi byliśmy karmieni od pierwszych chwil życia, bo to chyba fajnie wierzyć w bajki.

Mikołaj? Księżniczki i królewicze, dobro i pokój oraz wzajemna miłość i bezineteresowna przyjaźń międzyludzka. Wróżki i dobre duszki?

Dlatego ratujemy się jak możemy – idziemy w sztukę, książki, seriale, muzykę, narkotyki (w tym alkohol i „normalne przecież” trunki). Ruszamy na podbój świata, uciekamy w pracę, sport, wyzwania i chcemy dostać to „COŚ”. „COŚ” na co czekamy od dziecka. Że będzie, że zrobi wow i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a radości i zabawie nie będzie końca.

Cóż – podobno wszystko jest dla ludzi. Może tak, może nie. Może nie dla wszystkich, ale jedno jest pewne. Wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy to przede wszystkim relacja samego ze sobą i akceptacja tego co możemy ze sobą począć. Poźniej otwiera się droga do akceptacji innych i całego, coraz większego świata.

Bez tych wszystkich sztucznych i często wymyślonych tworów byłoby nam trudniej przetrwać. ba – byłoby to chyba niemożliwe. Zatem nie możemy tego wszystkiego odrzucać, ale aktywnie wybierać z poszanowaniem siebie, najbliższych, a także całego, otaczającego nas świata. Tego widzialnego, jak i niewidzialnego.

Sztuczne – nie znaczy złe. Sztuczne – nie znaczy dobre. Sztuczne – znaczy jedynie tyle, że bez udziału człowieka, nie miałoby miejsca. Idąc dalej – trudno nie odnieść wrażenia, że być może człowiek też nie jest potrzebny by stwarzać sztuczne twory? A może skoro człowiek pochodzi od natury, to jego wytwory sa też naturalne? Czy sztuczna inteligencja będzie się różnić od inteligencji? Kiedy sztuka przestaje być nieprawdziwa i przeradza się w rzeczywistość? A ile czasu trzeba by legendy i podania zaczto traktować jako objawioną prawdę i obietnice nieskończoności?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *