Niedługo moje urodziny, dokładnie za 9 dni. Ogarnęła mnie więc chwila nostalgii. „Sto lat, sto lat … ” może ktoś powie, „w zdrowiu, w szczęściu, pieniędzy”…. A ja się pytam teraz. Co dalej? Czy na pewno trzeba żyć 100 lat, żeby zrozumieć na czym polega życie? Żeby przeżyć to co trzeba? To co można? Żeby być szczęśliwym? Teraz wydaje mi się, że liczy się bardziej jakość tego co robisz i co czujesz. Sposób w jaki jesteś w stanie dostrzec pozytywy tego co masz. Żeby odważnie i odpowiedzialnie wykorzystywać swój potencjał, w taki sposób, żeby z jednej strony nie lecieć na oślep niszcząc po drodze wszystko co popadnie, ale z drugiej, tak, żeby nie zatrzymać się w miejscu patrząc na leżący głaz i zastanawiając się kiedy się w końcu ruszy. Trzeba odróżnić w życiu zboże od plew, rzeczy wartościowe od śmieci, siebie od innych, innych od siebie, przyjaciół od statystów, aktywności od akcji, rzeczy dobre dla ciebie, od zbędnych. Nie wszystko się da zrobić czy wymyśleć za twojego życia, na niektóre rzeczy czy sprawy ludzkość czekała tysiące lat. Niektóre są dostępne gdzie indziej, inne tutaj. Ważne jest jednak rozróżnienie tego na co masz wpływ od tego na co wpływu nie masz jeszcze oraz takich na które wpływu nie będziesz mieć nigdy. TYLKO nie pomyl tych trzech rzeczy – możesz się na tym niepotrzebnie przejechać….
Bądź skromny i cierpliwy. Nie potrzebujesz w życiu wielu rzeczy by być szczęśliwym. Reszta to jedynie dodatek, który możesz mieć jeśli chcesz, ale pamiętaj, że nie możesz przykładać do niego zbyt wielkiej wagi, bo im bardziej ci zależy na jakichś zbędnych przedmiotach tym łatwiej cię zranić czy wyprowadzić z równowagi.
