Dzisiaj rzecz o najważniejszym słowie w samorozwoju jakie do tej pory poznałem. Jest ono znane osobom ćwiczącym Karate, na pewno Kyokushin a prawdopodobnie także inne style.
OSU [czyt. ós] – trzy litery, dwie głoski, jedna sylaba i wszystko. Jest o tyle lepsze, moim zdaniem, od naszego polskiego k…., że niesie w sobie tylko i jedynie pozytywny ładunek emocjonalny.
Znaczy wiele:
OSU – po pierwsze jest to karateckie powitanie – dzień dobry, cześć, miło Cię widzieć, fajnie że jesteś, jak się masz….
OSU – jestem gotów – zadanie ma takie by podnieść poziom Twojej uwagi. Teraz Tutaj, nieważne co się dzieje.
OSU – mogę, dam radę, postaram się, zrobię co w mojej mocy
OSU – tak, oczywiście, zrobię to wszystko z dziką rozkoszą
OSU – kierowane do siebie samego: rusz się, nie rozklejaj się, nie odpoczywaj, pociśnij jeszcze trochę, w końcu jesteś najlepszy!!!
Wydaje się to na pierwszy rzut oka dziwne i śmieszne, ale zaskakujące jest to, po głębszej analizie, że po odpowiednim treningu używania tego słowa, przynosi ono niesamowite skutki. Pozytywne skutki związane z motywacją wewnętrzną do wykonywania trudnych rzeczy.
Jest to wstęp do tego by pójść o krok dalej i opowiedzieć wam o kolejnym dziwnym [???] zjawisku jakim jest okrzyk KIAI, ale o tym w kolejnym odcinku…
