
Nie panikuj – toż to tylko kleszcz. Możesz najwyżej poważnie zachorować, albo umrzeć. Albo co gorsza wpaść w panikę. Ja swojego wywaliłem. Wyrwaliśmy go i poszedł w ściek. Nie zrobił się rumień, ale i tak koniec końców poszedłem z własnej i nie przymuszonej woli do lekarza ogólnego (po 3 tygodniach), nie stwierdził niczego niepokojącego. Po kolejnych 3 tygodniach, dla świętego spokoju poszedłem do lekarza od chorób zakaźnych i zrobiliśmy badania na przeciwciała boreliozy. Na szczęście wynik ujemny. Co będzie dalej, czas pokaże – nie był to pierwszy ani pewnie ostatni kleszcz w moim życiu. W sumie szkoda by przez takie słodkie stworzonko stracić zdrowie lub życie…. Lepiej więc uważać, drodzy moi przyjaciele, ale pewnych nieprzyjemnych spraw nie sposób uniknąć.
