Dzisiaj miałem ciężki dzień. Albo nie miałem. To bez znaczenia. Bo to tylko moje odczucia i subiektywny sposób na odbiór rzeczywistości. W sumie mogę powiedzieć, ze od 24h minęło dokładnie 24h wypełnione różnymi zdarzeniami, w których w jakiś sposób brałem udział. W jedne się angażowałem bardziej, w inne mniej. Natomiast jedno jest pewne – to co się przez ten dzień stało to się stało – na pewne rzeczy miałem wpływ – na inne raczej mniejszy, albo wcale. W innych zaś, byłem jedynie obserwatorem.
Pewnych rzeczy nie musiałem robić wcale, ale podjąłem taką decyzję, analizując ich możliwe wpływy na moje przyszło życie (krótko i długo terminowe) oraz prawdopodobieństwo ich skutków.
W każdym razie – dzień mogę uznać za udany – po raz pierwszy od dłuższego czasu dałem radę oderwać mój wewnętrzny awatar od myślenia o pewnych zdarzeniach jako o problemach. To trudne zadanie, bo wymaga uświadomienia sobie (przypomnienia), ze to nie dane zdarzenia wywołują w nas konkretne emocje, stres, strach, radość, lecz to jest projekcja rzeczywistości w naszym umyśle. Zatem otwórz oczy szerzej. Myśl jaśniej, zrób coś czego nie lubisz choćby po to by sobie przypomnieć, że tego nie lubisz. Podjąłeś wyzwanie, daj sobie zastrzyk pozytywnej energii i wykonaj kolejny krok i jeszcze jeden. To jest Twoje życie. Jutro kolejny dzień…
