
Każdemu czasem ciężko. Wmawiają nam czasem – „Każdy musi mieć własny krzyż, musi być ciężko, albo jeszcze gorzej”. A potem w cudowny sposób dożyjemy do emerytury i znowu, chorując umrzemy i pójdziemy do nieba albo raczej do piekła, znaczy do piachu.
Cóż mój pogląd jest inny. Jak jest Ci aż tak źle, że nie dajesz rady masz kilka wyjść:
- wywal ten ciężar – po co Ci ta cholera?
- poproś kogoś o pomoc – co dwie głowy to nie jedna
- podziel ciężar na mniejsze partie, które z radością udźwigniesz
- Jest też opcja, że musisz ten ciężar ponieść aby uzyskać coś ważniejszego, ale wtedy musisz mieć jasny plan działania – który jest MOŻLIWY do realizacji w OKREŚLONYM czasie. Masz obowiązek zaplanować także okres regeneracji i odpoczynku.
- NIE MOŻESZ PRZEGIĄĆ I PRZEPRACOWAĆ SIĘ W ŻADNYM Z OBSZARÓW – PSYCHICZNYM CZY FIZYCZNYM (przemęczenie, znużenie, apatia …..)
- Jeśli do tego dojdzie niestety poświęcisz o wiele więcej czasu, pieniędzy i energii niż to warte – o ile oczywiście zmiany, które zaszły w Twoim organizmie będą odwracalne.
- Pamiętaj zatem, ze masz docierać do swoich granic, przekraczać je, ale w kontrolowany i odwracalny sposób. Wyjście zbyt daleko, w zbyt krótkim czasie to ryzyko bez uzasadnienia.
