Cześć,
Jak wiecie życie to pasmo nie kończących się sukcesów 🙂
Tylko czasem się człowiek potyka. Ja się potknąłem – dosłownie….. W styczniu skręciłem kostkę… I miałem problemy z bieganiem i treningami Karate. A w tym roku – wiecie – wyzwania, w czerwcu Rzeźnik na 100km, później letni obóz Karate, Międzynarodowy Obóz Karate oraz egzamin… i we wrześniu UTMB – Ultramaraton na 100mil (168km)….
Niby czasu dużo – myślę sobie – będzie dobrze…
A tu pod koniec lutego – trach – kostka znowu „się skręciła”…..
No to trzeba wzmocnić pozostałe mięśnie – sobie myślę….. Więc trenuję dalej, nadal, co innego trochę – siłownia, basen, treningi funkcjonalne…
No i na siłowni bach – lewe kolano się odezwało (podobnie jak dwa lata temu) Albo łękotka, albo jakiś przyczep boczny. I teraz mamy koniec marca. Lewe kolano boli, prawa kostka prawie dobrze, ale boli a czas ucieka…..
Nic się nie martwcie 🙂 Będzie dobrze – wierzę, że mam jeszcze czas na przygotowania. Łudzę się i mam nadzieję, że plany B, C, D, E zadziałają.
A bieżący plan jest taki, żeby skupić się na mentalnym przygotowaniu następnie technicznym a na koniec fizycznym.
Teraz skupiam się na stabilizacji korpusu, sile górnej części ciała oraz technikach i formach w Karate. Muszę maksymalnie odciążyć nogi aby moje stawy mogły dojść do siebie. Oczywiście odciążenie nie polega na tym, że nie robię nic – minimum wkładu – maksimum efektu. To moje motto – zawsze.
Zatem – na razie skupiam się na treningu HIIT – High Intensity Interval Training i zobaczymy co z tego wyjdzie w najbliższej przyszłości. W końcu wszystko co robię – robię dla siebie i muszę mieć z tego radochę 🙂
Życie Jest Piękne – niezależnie od okoliczności. Pamiętam o tym cały czas. Czasem to trudne, ale co poradzić.
