Ha ha. Marzenia się spełniają czasem. Warto o tym pamiętać. Tylko czasem jest tak, że „marzeniodawca” inaczej zinterpretuje prośby „marzeniobiorcy” i efekt końcowy jest trochę inny od oczekiwanego. Albo zlecenie jest zbyt ogólne, zbyt szczególne oraz nieograniczone czasowo lub zasobowo, albo umawiamy się na coś inaczej interpretowanego przez różne strony. Albo nie ma ustalonej obopólnie metody pomiaru. A później wynikają nieporozumienia, kłótnie, oskarżenia, pretensje….
Życie. Co zrobić w takiej sytuacji? Krótką chwilę pomyśleć, ustalić kolejne kroki, kolejne marzenia, mądrzej je postawić, zapisać, omówić – tak by uniknąć kolejnych nieporozumień.
Pamiętaj jedno spełnione marzenie niesie za sobą kolejne obowiązki, wiele radości, ale także nowe zasady, obostrzenia, szkolenia, pracę, zadania…..
Jeśli więc marzysz o świętym spokoju to pamiętaj, że może to nieść za sobą nudę, samotność, depresję, konieczność samodzielnego organizowania wszystkiego, trudy i znoje, a na koniec brak zrozumienia przez kogokolwiek , nawet i siebie.
