Czy spełniać swoje marzenia? Takie, na które czekałeś 5, 10, 15, 20 lat?
To jest pytanie, na które próbuję sobie właśnie odpowiedzieć…. Z jednej strony odpowiedź ciśnie się wprost na usta, a z drugiej, jak to zwykle w moim przypadku czai się poczucie winy, wahanie, strach i HGW co jeszcze.
Waham się jak trzcina na wietrze czy powiedzieć tak swoim snom, czy puścić je w niepamięć i późniejsze żałości i żale przekuć na karb koniunktury, partii rządzącej czy innych wymyślonych czynników, czy może wziąć marzenia na klatę, zweryfikować je i ocenić czy były trafne, błędne czy po prostu głupie…
Zadanie banalne, choć będzie kosztować trochę pracy, wyrzeczeń, poświęcenia tego czy owego i oczywiście zaangażowania z mojej strony. Czy jestem na to gotowy?
Myślę, że w obecnie – jak najbardziej tak. Jeśli teraz nie podejmę się tych wyzwań, to prawdopodobnie już nigdy nie będę się mógł z nimi zmierzyć. A jak będę już starszy i mądrzejszy to będę spełniał te, które będą mi przystały, ze względu na wiek (ha ha) mądrość i inne cechy.
