Pamiętaj trzynasty, czarny kot, przechodzenie pod drabiną i te inne gusła to brednie , bzdury i takie tam śmieszki.
Dopóki nie przyjdzie trzynasty. Okazuje się, że plan nie wykonany, procedury nie spełnione, projekty się nie spinają biznesowo i wypada ci wyjazd, którego nie planowałeś, a wkurzy tobie bliskie osoby. I w ogóle nagle wszystko straci sens i „purpose”. Wpadasz w melancholię i marazm i pomimo tego, ze wiesz, że to bez sensu – masz na wszystko wyjebane. Później jest gorzej i gorzej.
Wtedy pora powiedzieć stanowcze STOP. I przeczekać do czternastego.
Czasem lepiej się ugryźć w język niż wyrzygać wszystkie bieżące myśli i bolączki. Przez pryzmat krótkotrwałego doła mogą być zanieczyszczone i zniekształcone twoim wewnętrznym jadem. Wróć na chwilę do momentów kiedy było naprawdę źle. Do takich momentów – kiedy było NAPRAWDĘ ŹLE – beznadziejnych. W końcu to uczucie zmalało – przyzwyczaiłeś się, może coś się poprawiło, zmieniło, dostosowałeś się. Będzie dobrze, no dobra, nie będzie dobrze – przyzwyczaisz się, obędziesz, przywykniesz.
Byle do czternastego.
