Lecisz i lecisz i wpadasz na kolejne okrążenie. Nie wiesz już sam, czy to gorzej czy lepiej?
Niby trasa już znana i powinno być łatwiej bo bliżej do mety, to w zasadzie, w głębi duszy czujesz, że jest ciężej.
Ciężej i trudniej. Czujesz jak opadasz z sił, jak twój wewnętrzny głos prosi cię i rozkazuje byś przestał. Przypominasz sobie wszystkie fakty i opinie na temat przemęczenia, zdrowia psychcznego i fizycznego i masz już po prostu dosyć.
A to dopiero początek. To dopiero przygrywka do tego co cię czeka. Ale ból jest względny, tak samo jak zmęczenie i kiedy je pokonasz to będzie także wstęp do tego co możesz pokazać światu.
Przypominasz sobie po co to robisz i wydaje ci się to błache i niepotrzebne nikomu. Chcesz stanąć, zatrzymać się i zapomnieć o świecie. Możesz już umrzeć…..
Ale to jeszcze nie pora. A może i pora? Nie ma to teraz znaczenia. Zasadź sobie wewnętrznego kopa. Przypomnij sobie najcudowniejsze chwile życia, pomnóż je przez marzenia, dodaj możliwości i podnieś do potęgi swojej praktyki oraz zaangażowania. Kolejne okrążenie mówi ci tylko tyle, że idziesz tam gdzie chcesz i to ty kontrolujesz swoje ciało i umysł. Ból jest względy, tak jak i zmęczenie oraz wewnętrzne samopoczucie.
Tylko ty musisz być bezwzględny, wytrwały i pamiętać, że jesteś na tym świecie tylko na chwilę.
