Melisa? Modlitwa? Alkohol? Słodycze?
…
Nie. Trening. Wszystko jedno jaki – byleby był angażujący. Spacer, bieganie, sporty walki, rower, siłownia… Cokolwiek. Rusz się, rusz krew w żyłach. Zmęcz się, spal negatywne emocje i poczuj miłe zmęczenie. Zmęcz się jeszcze bardziej i poczuj ulgę, że to już koniec i możesz odpocząć.
NIe martw się problemami zbyt wiele, w szcególności nie swoimi. Popatrz na swoje życie jako dar, los na loterii i kapitał, który możesz pozytywnie spożytkować. Rozwijaj się fizycznie – buduj koordynację, siłę, szybkość, wytrzymałość.
Nie musi być to jakieś działanie olimpijski czy na pozimie mistrza świata!
To ma być coś co jest twoim malutkim sukcesem, krok po kroku masz się roziwijać. To jest twój osobisty sukces. A kłopoty i zmartwienia? Mogą poczekać chwilkę.
